Niedziela, 8 grudnia 2019. Imieniny Delfiny, Marii, Wirginiusza

Panie obalają mity typowo męskich zawodów

2013-03-08 19:07:22 (ost. akt: 2013-03-08 14:40:26)
Panie w mundurach odbierane są przez społeczeństwo bardzo pozytywnie. Od lewej Karolina Wiercińska i Agnieszka Diduch

Panie w mundurach odbierane są przez społeczeństwo bardzo pozytywnie. Od lewej Karolina Wiercińska i Agnieszka Diduch

Autor zdjęcia: mp

Ja jestem kobieta pracująca, żadnej pracy się nie boję – przekonywała Irena Kwiatkowska na planie serialu "Czterdziestolatek. Choć nakręcono go lata temu, znaczenie tego powiedzenia jest nadal aktualne – kobieta w męskim zawodzie, mimo że nie należy już do rzadkości, wciąż budzi zainteresowanie.

— Choćby po naszym ubiorze widać, że wykonujemy męski zawód — wyjaśnia Agnieszka Diduch, strażniczka miejska w Elblągu. — Ludzie kojarzą straż raczej z mężczyznami. Pamiętam sytuację, kiedy patrolowaliśmy z kolegą ulicę i ktoś za nami krzyczał: "Panowie, panowie poczekajcie!". Odwróciliśmy się i wtedy się zaczęło: "Przepraszam, bo ja myślałem…". Myślą, że byli faceci i zawsze będą faceci, a przecież świat się zmienia.

Kobiety ocieplają wizerunek instytucji, w której pracują. Jak twierdzą funkcjonariuszki, panie w mundurach odbierane są przez społeczeństwo bardzo pozytywnie.

— Ludzie się uśmiechają, kiedy widzą kobiecy patrol — mówi Karolina Wiercińska ze Straży Miejskiej w Elblągu. — Myślę, że jesteśmy traktowane przez mieszkańców znacznie łagodniej niż nasi panowie strażnicy.

Coraz więcej kobiet świetnie sprawdza się w zawodach do tej pory zarezerwowanych tylko dla prawdziwych twardzieli. Ich efektywność i ambicje pokazują, że równie dobrze wykonują męskie prace, jak ich koledzy po fachu.

— Mimo że znalazłam się tu przez przypadek, to bardzo lubię moją pracę — stwierdza Grażyna Katolik, motornicza w elbląskich tramwajach. — Zdarza się, że pasażerowie podchodzą i chwalą mnie za spokojną jazdę. Pamiętam też sytuację, w której pani w podziękowaniu za to, że na nią poczekałam, przyniosła mi rogalik. To było bardzo przyjemne.

Pani Grażyna swoją osobą obala stereotyp kobiety jako kiepskiego kierowcy - jak mówi, w tramwaju czuje się świetnie i chętnie, gdyby mogła, poprowadziłaby jeszcze pociąg.

— Dla pracodawców ważne są kompetencje pracowników — dodaje motornicza. — Pracuję tu już sześć lat i nigdy nawet nie pomyślałam o zmianie. Początki były trudne. Trzeba było przekonać do siebie nie tylko kadrę, ale i mieszkańców. Teraz jest już fajnie, dziś nikt już się nie dziwi, że "baba" prowadzi tramwaj. Nie zamieniłabym swojej pracy na żadną inną.

Grażyna Katolik
Motornicza - Grażyna Katolik

Jedną z pierwszych kobiet, które przyjęto do policji - wydziału prewencji w Malborku i jedną z nielicznych, które przeszły przez sito egzaminów wstępnych, była Iga Sozoniuk. Pokonała tradycje i społeczne przyzwyczajenia, nie bała się spróbować sił w zawodzie zdominowanym przez płeć przeciwną.

— Byłam pierwszą kobietą w wydziale i z tego co pamiętam, panowie raczej nie byli przekonani co do moich umiejętności — mówi Iga Sozoniuk, pracująca obecnie w Wydziale do Walki z Przestępczością Przeciwko Mieniu Komendy Miejskiej Policji w Elblągu. — To, że tu trafiłam, to był mój świadomy wybór.

Teraz mija już 6 rok służby pani Igi. Początki jej pracy nie należały jednak do łatwych. Musiała wypracować sobie mocną pozycję nie tylko wśród kolegów, ale i elblążan.
— Jadąc na interwencje, właściwie nie wiemy, co może nas spotkać — kontynuuje policjantka. — Trzeba się wykazać sprytem, szybkością działania, ale też łagodnością. Musimy potrafić odnaleźć się w każdej sytuacji – nieważne czy jesteśmy kobietą, czy mężczyzną.

Jak twierdzi nasza rozmówczyni, podczas interwencji płeć może odegrać jednak dużą rolę.

— O szybkości i sposobie zakończenia działań mogą decydować nie tylko nasze predyspozycje, ale i płeć — wyjaśnia st. sierż. Sozoniuk. — Niekiedy już sama obecność kobiety może uspokajać. Mieliśmy raz taką sytuację - zostaliśmy wezwani do delikwenta, który miał awersję do policjantów. Jak tylko zobaczył mundurowego, stawał się agresywny. Zdejmował bluzę, podwijał mankiety i biegł z zaciśniętymi pięściami do walki. Szczególnie, jeśli był pod wpływem używek. Kiedy zobaczył mnie, zastopował, nawet nic nie powiedział.

Iga Sozoniuk
Policjantka - Iga Sozoniuk

Podobną barierę musiały przezwyciężyć kobiety w przypadku naboru funkcjonariuszy do Straży Granicznej. Wątpliwości panów, czy panie poradzą sobie z iście męskimi zajęciami, okazały się być nieuzasadnione.
— Swoją służbę traktuję bardzo poważnie — mówi Małgorzata Łoszczuk, chorąży Straży Granicznej w Elblągu. — Noszenie munduru to dla mnie ogromne wyróżnienie. To, co robię, daje mi wiele radości.

Służba pani Małgosi nie należy do łatwych. Jej głównym zadaniem jest kontrola graniczna jednostek pływających i ochrona szlaków komunikacyjnych o szczególnym znaczeniu międzynarodowym.

— Pracuję w terenie. Zakładam umundurowanie polowe, zbroję się, odprawiam – w ten sposób zaczynam każdy dzień. Wykonuję takie same obowiązki jak panowie. W naszej formacji nie ma różnić między mężczyznami a kobietami, wszyscy jesteśmy traktowani na równi — dodaje.

Małgorzata Łoszczuk
Funkcjonariuszka Straży Granicznej - Małgorzata Łoszczuk

Bożena Segda pracuje jako suwnicowa już trzydzieści lat. Zaczynała w Zamechu. Teraz zatrudnia ją firma Kador działająca na terenie Alstomu.

— Przewożę ciężkie elementy do montażu turbin, ważące czasami 120 ton. Muszę skupić się na pracy, bo mały nieostrożny ruch może spowodować wypadek — mówi.

W nieistniejącym już dzisiaj Zamechu suwnicowymi były głównie kobiety, jednak obecnie zawód ten opanowali mężczyźni.

— Do Zamechu trafiłam przypadkiem — opowiada Bożena Segda. — Zatrudniano tam wtedy kobiety, a praca była bardziej popłatna niż w sklepie.

Najpierw przeszła półroczny kurs, zanim zasiadła za sterem suwnicy. Pracować trzeba było na trzy zmiany i trwa to tak do dziś.

— Fizycznie praca nie jest ciężka — mówi pani Bożena. — Potrzeba tu dużego sprytu i odwagi. Nie trzeba się bać, tylko skupić na pracy. Podnoszę duże ciężary na bezpieczną wysokość, taką, żeby ominęły wszystkie przeszkody i przewożę je. Te ogromne części do montażu turbin trzeba czasami postawić w pionie, innym razem w poziomie.

— Lubię dobrze wyglądać. Taka już jestem — śmieje się pani Grażyna Katolik. — Jeżeli mam ranną zmianę, to wstaję już o godz. 2.50. Muszę mieć godzinkę dla siebie.

Pomalowane usta i paznokcie, seksowne stroje – tak, ale po pracy, przyznają zgodnie rozmówczynie.

— Pracujemy w męskim świecie, nie możemy zatracić swojej kobiecości — mówi strażniczka Diduch. — Myślę, że kiedy kończymy pracę i zdejmujemy mundur, chcemy jeszcze bardziej podkreślać naszą osobowość.

Kobiety w mundurach mają chłopaków, mężów, dzieci.

— W domu jestem żoną i matką — wyjaśnia Małgorzata Łoszczuk. — Pracując z mężczyznami, nie stajemy się nimi.
mp, kr

Źródło: Dziennik Elbląski

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Gracja #1016170 | 83.25.*.* 9 mar 2013 06:50

    Nareszcie panie mogą pracować zgodnie ze swoimi zamiłowaniami,chęciami też.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)