środa, 12 grudnia 2018. Imieniny Ady, Aleksandra, Dagmary

Elbląg mlekiem płynący…

2013-03-10 16:15:04 (ost. akt: 2013-03-10 16:25:34)

Autor zdjęcia: Archiwum Christy Mühleisen

Przez całe wieki mleko i podstawowe wyroby z mleka były wytwarzane w gospodarstwach wiejskich i zużywane głównie na własne potrzeby. Dynamiczny rozwój miast w XIX wieku i konieczność wyżywienia wzrastającej liczby ludności miejskiej spowodowały, że niezbędne stało się hurtowe zaopatrzenie w mleko i jego wyroby szerokich rzesz społeczeństwa.

Nie ulega żadnej wątpliwości, iż pionierem elbląskiego mleczarstwa był Hermann Schroeter (1853-1928). Pochodził z chłopskiej rodziny zamieszkałej w Strużynie, leżącej na granicy d. powiatów morąskiego i pasłęckiego. W 1879 r. przejął z żoną od stryja gospodarstwo w Stankowie (niem. Stühmswalde), obecnie gmina Markusy. To właśnie tu założył w 1883 r. pierwszą w regionie mleczarnię parową, a w 1888 r. jako pierwszy w Prusach Wschodnich zastosował mechaniczny udój krów oraz duńską centryfugę.

Te radykalne nowinki techniczne przyniosły mu spore dochody i pozwoliły na rozbudowanie mleczarni w Stankowie, gdzie rozpoczął skup mleka z okolicznych majątków ziemskich i od chłopów. Początkowo nie miał serowni, produkował tylko masło, a serwatkę odsprzedawał dostawcom. Za radą dziedzica majątku w Rejsytach k. Rychlik i pasłęckiego deputowanego Wilhelma barona von Minnigerode, rozpoczął w 1885 r. wysyłkę masła drogą pocztową. Sukces, jaki odniósł na tym polu, zachęcił go do następnej inwestycji, jaką była budowa nowoczesnej mleczarni w przemysłowym, prężnie rozwijającym się Elblągu.

Tak więc w 1889 r. przy dzisiejszej ulicy Bema 5 uruchomił nową mleczarnię. 
Zrazu zaopatrywał tylko miasto, ale by rozszerzyć produkcję, kupił w 1891 r. na Winnicy dawną słodownię elbląskiego browaru i zaczął produkować twarde, pełnotłuste sery tylżyckie. Do ich produkcji zużywał dziennie ok. 25 tys. litrów mleka, gdyż leżakownia zakupionej słodowni mieściła 40 tys. sztuk tych serów. Funkcjonował tu również młyn przerabiający śrutę dla świń i zboże, były też m.in. tartak, stolarnia, kuźnia, piekarnia, stawy rybne, blacharnia, ślusarnia oraz remizy.

W 1892 r. z pomocą rodziny, przyjaciół i znajomych kupił od browaru dawny majątek mieszczański Winnica (Weingrundforst), znany z tarasowej uprawy winorośli. W tym samym roku jego firma uruchomiła do dyspozycji pracowników zakładową kasę chorych z możliwością wolnego wyboru lekarza. Już wtedy zakłady Schroetera zaczęto nazywać „Mleczarskim Imperium”, gdyż była to największa mleczarnia na wschodzie Niemiec. Obejmowała 8 filii: Pomorska Wieś, Wilkowo (dziś stoi tutaj samotny komin), Zastawno, Karczowiska Górne, Nowe Dolno, Stankowo, Brudzędy Wielkie i Zielonka Pasłęcka. Później uruchomiono filię w m. Matule w gminie Dzierzgoń. Transport mleka odbywał się furmankami, samochodami i koleją. Tylko w samym Elblągu sklepy H. Schroetera obejmowały 20 wzorcowych punktów sprzedaży.

Znanym punktem sprzedaży mleka i produktów mlecznych była późniejsza cukiernia Otto Koppenhagena, znajdująca się w pobliżu sądu – ulubione miejsce spotkań młodych elblążan oraz miejscowego towarzystwa pływackiego. Podczas I wojny światowej mleczarnia zanotowała pierwsze problemy i by temu zaradzić, Schroeter sprzedał wojsku część ziemi w majątku Winnica. Pozyskane stąd środki przeznaczył na rozbudowanie mleczarni przy ul. Bema, gdzie dokupił sąsiadujący teren po nieczynnej fabryce metalowej.

W 1921 r. rozpoczęto produkcję cukru pudru, a w 1926 r. serów topionych. Wyroby te cieszyły się uznaniem w całych Niemczech. W latach 1935-1936 mleczarnia uruchomiła własną elektrownię, z której prąd (525 KVA) docierał do wszystkich zakładów – łącznie z gospodarstwem rolnym w Stagniewie. Już wtedy funkcjonowała automatyczna myjnia butelek oraz ich napełnianie i kapslowanie. Mleczarnia znana była z wysokiej higieny i czystości procesu produkcyjnego. Kryzys końca lat 20. ubiegłego wieku dotknął również mleczarnię, ale ratowano się inną działalnością gospodarczą, a zwłaszcza chowem świń, kur oraz uprawą 320 ha ziemi w Stagniewie.

Założyciel „mleczarskiego imperium” Hermann Schroeter zmarł w 1928 r. Firmę przejął jego syn Otto (1887-1980), absolwent elbląskiego gimnazjum królewskiego i uniwersytetu w Lipsku, doktor filozofii. Za jego rządów, po 30 latach funkcjonowania, mleczarnia przerabiała 12 mln litrów mleka rocznie. Jego brat Hans gospodarzył na 2400 morgach w Stagniewie, prowadził tucz świń, hodowlę ryb, cegielnię, tartak i młyn zbożowy. Produkował pasze i handlował nimi, a ponadto zajmował się inwestycjami w mleczarni – był wójtem Dębicy.

W 1940 r. mleczarnia przerabiała rocznie 30 mln kilogramów mleka, a rekordowy przerób dzienny wynosił prawie 142 tys. kilogramów. Z tego powodu O. Schroeter uruchomił w 1942 r. nową linię, gdzie napełniano dziennie 6 tys. butelek mleka. Zatrudniał ponad 500 robotników. Cała rodzina Schroeterów opuściła szczęśliwie Elbląg przed nadejściem Armii Czerwonej. Po wojnie bracia Otto i Hans Schroeter zamieszkali pod Hanowerem (Anderten, Mollendorf, Benthe), ale już nie zajmowali się fachem odziedziczonym po ojcu. To właśnie do Benthe, krótko przed swoją śmiercią, O. Schroeter przywiózł z Elbląga duży kamień nagrobny z rodzinnego grobowca, znajdującego się na cmentarzu przy ul. Sadowej, parę metrów od „Dębu Napoleona”. Ówczesne władze Elbląga nie zgodziły się, by kamień ten został umieszczony na terenie mleczarni i posesji przy ul. Bema.

A to właśnie tutaj pod numerem 7 znajdowała się jego nowa willa – obecnie Graniczna Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna, a pod nr 9 druga willa, wynajmowana weterynarzowi Lehmannowi (obecnie przedszkole). Ostatni właściciel elbląskiej mleczarni – dr Otto Schroeter zmarł w Hanowerze w 1980 r. w wieku 93 lat. Po zajęciu Elbląga przez Armię Czerwoną, wyposażenie mleczarni zostało praktycznie w całości zdemontowane i wywiezione do ZSRR. Dodać należy, że przed 1945 r. drugim zakładem mleczarskim w Elblągu był Tilsator G.m.b.H., fabryka serów przy alei Grunwaldzkiej 31, która należała do Ericha Lanza.

Na początku sierpnia 2003 r. rodzinny Elbląg odwiedziło ponad 30 członków rodziny Schroeter, m.in. Roswitha von der Heyden, Karola Hudoffski i Brigitte Hoffmann. Złożyli wizytę w mleczarni, byli na Winnicy i w Stankowie, gdzie wszystko się zaczęło. Zabrzmi to smutnie, ale w Elblągu, po ponad 120 latach tradycji mleczarskiej, nie przerabia się obecnie nawet jednego litra mleka.
Lech Słodownik

Źródło: Dziennik Elbląski

Komentarze (3) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. zasmucona... #1762021 | 93.105.*.* 24 cze 2015 20:02

    Przeczytałam ten artykuł....jednym tchem...wspaniały,tak jak historia mleczarni.Wielka szkoda,że nie pozostało w tym miejscu dzisiaj ..nic..co świadczyłoby o tak wspaniałej historii mleczlarni...nawet komin został zburzony....Dzisiaj ma byc tam osiedle mieszkaniowe...łezka sie w oku kręci..Mleczarnia przetrwała zawirowania wojenne,a ny sami zniszczyliśmy kawał historii.....nie pozostało po niej nic...nawet kamień na kamieniu...

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. 445 #1018802 | 83.25.*.* 11 mar 2013 13:39

    a czy Fiszewką nie pływały barki z mlekiem?

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. elblążka #1017697 | 78.9.*.* 10 mar 2013 17:12

    Masełka pachnącego masełkiem-- z Elbląga ; aromatycznej kiełbaski szynkowej-- z Elbląga ; świeżych pomidorków i ogóreczków-- prawie z Elbląga ; piwka EB -z Elbląga ; NIE MA !!! A co jest?...SMUTNI ZDESPEROWANI ELBLĄŻANIE ... i to wszystko co pozostało -ponadto - NIC NIE MA!!!

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz