Czwartek, 6 sierpnia 2020. Imieniny Jakuba, Sławy, Wincentego

Artur Hauke: W postaci Mistrza każdy może odnaleźć cząstkę siebie

2013-03-22 13:09:49 (ost. akt: 2013-03-22 12:33:19)
Artur Hauke: Mistrz i Małgorzata to postacie odarte z wszelkiej formy, bardzo psychologiczne

Artur Hauke: Mistrz i Małgorzata to postacie odarte z wszelkiej formy, bardzo psychologiczne

Autor zdjęcia: Ryszard Biel

Nasza miłość, to miłość prawdziwa, nieprzerysowana, niosąca wyzwolenie - do takiego efektu zmierzamy, pracując z Grigorijem Lifanovem — mówi Artur Hauke, aktor Teatru im. Aleksandra Sewruka w Elblągu, który w przygotowywanej inscenizacji "Mistrza i Małgorzaty" wciela się właśnie w rolę Mistrza. Z Arturem Hauke rozmawiał Jarosław Grabarczyk.

— Kiedy usłyszał Pan, że w "Mistrzu i Małgorzacie" zagra Mistrza, to ucieszył się Pan, czy wolałby Pan raczej zagrać inną postać?

— Praca nad tą rolą, to bardzo fajne doświadczenie, tym bardziej, że spektakl reżyseruje Rosjanin, Grigorij Lifanov. W postaci Mistrza każdy może odnaleźć cząstkę siebie.

— Według Grigorija Lifanova, trudność w przeniesieniu powieści Bułhakowa na scenę przede wszystkim polega na tym, że prawie wszyscy ją czytali i każdy wie, jakimi powinni być Małgorzata, Mistrz, Jeszua. A reżyser i aktorzy muszą teraz przekonać widzów, że bohaterowie są właśnie tacy, jakimi oglądają ich na scenie. A jaki będzie kreowany przez Pana Mistrz?

— Daniel Olbrychski powiedział w jednym z wywiadów, że aktorstwo, to bycie sobą na zadany temat. Uważam, że to najlepszy kierunek w "szukaniu" postaci Mistrza. Każdy aktor to inna osobowość, inny człowiek. Gorszy czy lepszy od innych Mistrzów, nasz bohater będzie na pewno w nowym wydaniu.

— Wielu czytelników "Mistrza i Małgorzaty" zachwyca się m.in. ową wielką miłością tytułowych bohaterów. A czy Artur Hauke wierzy w taką wielką, prawdziwą miłość aż do grobowej deski? Który z wątków opowieści Bułhakowa jest dla Pana najważniejszy?

— Czytając "Mistrza i Małgorzatę", nie odniosłem wrażenia, że najbardziej wciąga mnie wątek miłosny. Jednak dla dobra roli, którą mi powierzono, rzeczywiście jest on bardzo istotny. Nasza miłość, to miłość prawdziwa, nieprzerysowana, niosąca wyzwolenie - do takiego efektu zmierzamy, pracując z Grigorijem Lifanovem.

— Mistrz to postać o niezwykłej wrażliwości, która w zderzeniu z brutalną rzeczywistością jednak przegrywa. Ile z kreowanego przez Pana bohatera jest w samym Arturze Hauke?

— Mistrz i Małgorzata to postacie odarte z wszelkiej formy, bardzo psychologiczne. Staramy się, żeby były ludzkie, oparte na prawdziwych przeżyciach. Na ile nam się to uda, ocenią już sami widzowie.

— Gdyby miał Pan zachęcić elblążan do tego, by wybrali się na elbląskie przedstawienie "Mistrza i Małgorzaty", to co by im Pan powiedział?
— Że warto wybrać się do teatru, żeby zobaczyć "Mistrza i Małgorzatę" w wydaniu Grigorija Lifanova, reżysera pracującego inaczej, niż zwykli to czynić rosyjscy twórcy. Współpracującego emocjonalnie z aktorem, dającego mu dużo wolności w wyborze środków, bazującego na zwyczajnej ludzkiej wrażliwości.

Źródło: Dziennik Elbląski

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB