Poniedziałek, 10 sierpnia 2020. Imieniny Bianki, Borysa, Wawrzyńca

Żaneta Cieśla: W przyszłości zajmę się trenerką

2013-03-28 20:00:40 (ost. akt: 2013-03-28 17:05:58)
Żaneta Cieśla: Każdy ma prawo do wyborów i każdy wybiera to, co mu się podoba, co ma ochotę robić w życiu. Kick boxing czy boks są dla wszystkich

Żaneta Cieśla: Każdy ma prawo do wyborów i każdy wybiera to, co mu się podoba, co ma ochotę robić w życiu. Kick boxing czy boks są dla wszystkich

Autor zdjęcia: Ryszard Biel

Każdy dzień musi być dobrze zaplanowany, ale i tak brakuje czasu, szczególnie dla siebie. Ale jak chce się coś osiągnąć, to, niestety, trzeba sporo wyrzeczeń — mówi kick bokserka Żaneta Cieśla z Pasłęka, która zajęła III miejsce w plebiscycie Super Babka Dziennika Elbląskiego 2013.

— Okazało się, że w czasie trwania plebiscytu Jadwiga Król, laureatka II miejsca w naszym plebiscycie, oddawała na ciebie głosy. Byłaś jej faworytką.

— Bardzo mi miło, jestem zaskoczona... Nie spodziewałam się, że znajdę się w finałowej trójce, że zajdę tak daleko. Jestem mile zaskoczona także tym, że coraz bardziej jestem znana w Elblągu.

— Niektórzy wciąż twierdzą, że kick boxing, boks to męskie dyscypliny sportu.

— Wielu tak uważa, ale nie, tak nie jest. Moim zdaniem, każdy ma prawo do wyborów i każdy wybiera to, co mu się podoba, co ma ochotę robić w życiu. Kick boxing czy boks są dla wszystkich.

— Patrząc na Ciebie, rzekłabym, że jesteś "drobną kruszynką", ale masz na swoim koncie niemałe sportowe osiągnięcia...

— W kick boxingu są to określone kategorie wagowe. Nie bijemy się z cięższymi, jestem taka, więc startuję w odpowiedniej dla siebie kategorii wagowej.

— A miałaś okazję wykorzystać swoje umiejętności na co dzień?

— Tak, ale to było bardzo dawno temu, jak zaczynałam trenować kick boxing. Stanęłam w obronie koleżanki.


— Przed kim ją broniłaś, przed mężczyzną?

— Nie, przed inną koleżanką... Później takie okazje trafiały się, ale zawsze ktoś mnie stopował, bym nie wykorzystywała swoich sił. Nie chciałabym, by takie okazje trafiały mi się na ulicy.

— Jak godzisz życie sportowe z rolą żony?

— Jak się chce, to można to pogodzić, ale nie jest łatwo. Jest dom, jest praca, trening, zawody, wyjazdy... Tego jest naprawdę dużo. Trzeba dobrej organizacji i samodyscypliny. Każdy dzień musi być dobrze zaplanowany, aby na wszystko zdążyć, ale i tak brakuje czasu, szczególnie dla siebie. Ale jak chce się coś osiągnąć, to, niestety, trzeba sporo wyrzeczeń.

— Znalazłam informację, że jesteś fizjoterapeutką.

— Tak, jestem fizjoterapeutką, a także nauczycielem wychowania fizycznego.

— Gdzie pracujesz, w szkole?

— Jestem zatrudniona w szkole, ale nie mam z nią kontaktu, bo rehabilituję chłopca. Prowadzę z nim zajęcia rewalidacyjno-wychowawcze. Krótko mówiąc, zajmuję się w szkole rehabilitacją.

— Jak zakończysz karierę sportową, to co? Będziesz panią od wuefu?

— Nie, myślę, że nie. W przyszłości zajmę się trenerką i pracą z dziećmi.

Źródło: Dziennik Elbląski

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB