Czwartek, 14 grudnia 2017. Imieniny Alfreda, Izydora, Zoriny

Anna Peplińska: Na Żuławach anioły czują się jak u siebie

2013-04-21 16:14:00 (ost. akt: 2013-04-21 12:19:44)
Anna Peplińska: Nieraz stęskniona pukam do drzwi domku wspomnień

Anna Peplińska: Nieraz stęskniona pukam do drzwi domku wspomnień

Autor zdjęcia: arch. prywatne

Czy wierzę w anioły? Widuję je czasem... Szczególnie dobrze mają się na Żuławach, bo tu, w bezkresie niebieskiego powietrza, czują się jak u siebie... — mówi Anna Peplińska, elbląska poetka, która w piątek w Ratuszu Staromiejskim w Elblągu promowała zbiór swoich wierszy zatytułowany "Żuławska baba". Z Anną Peplińską rozmawia Jarosław Grabarczyk.

— Od ponad 30 lat mieszka Pani w Elblągu, ale dzieciństwo spędziła Pani na Żuławach. Owe żuławskie i nadwiślańskie pejzaże widoczne są w Pani poezji. Tęskni Pani za krainą dzieciństwa?


— Oj, tak... "ze wsi jestem, na wieś wrócę". Nieraz stęskniona pukam do drzwi domku wspomnień. Jest taki okres w życiu, szczególnie gdy się ma dzieci, że w mieście wygodniej..., ale nie piękniej...

— Obok żuławskich krajobrazów w Pani wierszach pojawiają się też m.in. anioły, które "spotkać można na bezdrożach". Wierzy Pani w anioły?


— Czy wierzę? Widuję je czasem... Szczególnie dobrze mają się na Żuławach, bo tu, w bezkresie niebieskiego powietrza, czują się jak u siebie...

— Dominika Lewicka-Klucznik twierdzi, iż "Anna Peplińska pisze, bo nosi w sobie nieokiełznane pokłady poetyckiej prawdy, którymi lubi się dzielić...". Czy rzeczywiście tak jest? Dlaczego swoimi wierszami zaczęła się Pani dzielić z czytelnikami tak późno, dopiero na emeryturze?


— Jestem szczera, nie nadymam, nie upajam do rozpuku, po prostu lubię zadumać się nad niezwykłościami, nadać treść zwykłym słowom, skomponować ulubiony smak. To jak z herbatką. Bywa aromatyczna, a czasami mniej; wszystko zależy od esencji - bo wiersz to esencja, reszta to woda. Zaczęłam pisać dopiero teraz, bo... to co najlepsze zawsze odkładałam na później.

— Podobno mówi Pani o sobie, iż obecnie przebywa nie tyle na emeryturze, co na "otwartym szlaku marzeń". Jak wygląda ten Pani szlak?


— Bez drogowskazów, ograniczonych wyborów... Jakkolwiek patetycznie to zabrzmi..., jest moją drogą do spełnień.

— Dwa lata temu ukazał się Pani debiut prozatorski, czyli książka pt. "Karczowiska", a teraz promuje Pani tomik swoich wierszy pt. "Żuławska baba". W tzw. międzyczasie Pani wiersze otrzymały wyróżnienie w konkursie Fundacji Elbląg na "elbląski rękopis roku", znalazły się w dwóch antologiach, wygrała też Pani Pierwszy Elbląski Slam Poetycki. Czym jeszcze zaskoczy nas w najbliższym czasie Anna Peplińska?


— Ba, żebym ja to wiedziała... Bywam nieprzewidywalna, czasami nawet sama dla siebie... Hmm... Maluję trochę, ale to raczej nie to... Aha, posiadam dziwną zdolność szybkiego, bezbłędnego pisania lustrzanym odbiciem... I chociaż nigdy się tego nie uczyłam ani w szkole nie miałam żadnych kłopotów z lateralizacją, robię to doskonale... Tylko po co mi taka zdolność? Nie wiadomo, co sobie pomyślał, dając mi ten talent Pan... I co tam jeszcze mi wyszykuje.

— Znajomi mówią, że jest Pani przykładem kobiety, która doskonale potrafi czerpać z atutów swojego wieku, że z poetyckim wdziękiem pisze Pani kolejny rozdział swojego życia, jednocześnie zachęcając do tego swoje rówieśniczki. Czy czuje się Pani kobietą spełnioną?


— Dopóki nie stracę radości patrzenia na świat, to tak. Sztuką jest akceptować siebie. Drobne przeciwności, małe kłody pod nogami, to tylko taki jakby fitness życiowy, a trening czyni mistrza...

Anna Peplińska urodziła się 3 marca 1951 roku w Lisewie koło Tczewa. Tam, na żuławskich łąkach, spędziła sielskie dzieciństwo w domu dziadka kowala. Szkoły kończyła w Nowym Dworze, Kołobrzegu i Trójmieście. Zawodowo spełniała się jako pielęgniarka; przepracowała 35 lat. Wychowała dwoje dzieci - córka jest stomatologiem, syn studentem Akademii Morskiej. Ale nie tylko pracą i rodziną żyła. Odnalazła urok w tworzeniu. Wygrała kilka konkursów, jej wiersze publikowano i nagradzano. Jako autorka szczególnie dobrze "sprzedawała się" w reklamach, ale to była odskocznia od codzienności, zabawa. Od 1980 roku mieszka w Elblągu i cieszy się z czasu, który jest jej dany dla własnej przyjemności.

Źródło: Dziennik Elbląski

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB