Piątek, 19 lipca 2019. Imieniny Alfreny, Rufina, Wincentego

St. bryg. Tomasz Świniarski: Jak ktoś jest od wszystkiego...

2013-05-11 12:00:00 (ost. akt: 2013-05-10 16:11:13)
St. bryg. Tomasz Świniarski, komendant Państwowej Straży Pożarnej w Elblągu

St. bryg. Tomasz Świniarski, komendant Państwowej Straży Pożarnej w Elblągu

Autor zdjęcia: Michał Skroboszewski

Strażacy w wyjątkowych sytuacjach wyjeżdżają do owadów. Wkrótce nie będą się również zajmowali usuwaniem plam oleju z jezdni, czy skutków kolizji lub wypadków. — To krok w dobrą stronę, bo im szybciej dotrzemy do pożaru, tym większa szansa jego opanowania — uważa st. bryg. Tomasz Świniarski, komendant Państwowej Straży Pożarnej w Elblągu, w rozmowie z Rafałem Maliszewski.

— Od lat strażacy cieszą się największym zaufaniem społeczeństwa. Co sprawia, że jesteście tak dobrze postrzegani?

— Zadania, do których jesteśmy powołani, w naturalny sposób stawiają nas na piedestale. My z założenia mamy służyć ludziom i im pomagać. Zadaniem naszym jest nie zawieść tych oczekiwań. Wstydem byłoby, gdybyśmy spadli na drugie miejsce. To oznaczałoby, że gdzieś zawalamy sprawę. A to, że utrzymujemy się na piedestale świadczy, że czujemy to zobowiązanie i staramy się wypełnić je jak najlepiej.

— Zajmujecie się ratownictwem chemicznym, ekologicznym, zabezpieczacie miejsca wypadków, itp. Straż jest pożarną już tylko z nazwy?

— Dokładnie połowa naszych wyjazdów dotyczy innych zdarzeń niż pożary. Wygodnie jest wzywać do wszystkiego, ale pomału to się zmienia. Komendant główny PSP zauważył, że za bardzo wchodzimy w niektóre strefy. I tak mamy już ograniczenia jeśli chodzi o wyjazdy do usuwania gniazd owadów. To samo niedługo ma dotyczyć usuwania plam oleju z dróg. Zadbanie o to powinno leżeć w gestii zarządcy drogi. Do wypadku, czy stłuczki wyjedziemy zawsze, ale już usunięcie zanieczyszczeń z drogi nie będzie naszym zadaniem.
Wezwanie do usunięcia plamy oleju może sprawić, że dana jednostka zbyt późno dotrze do pożaru. A w naszym przypadku czas dojazdu odgrywa największą rolę. Jeśli w porę nie uda się opanować ognia, to pozostaje tylko dogaszanie zgliszczy.

— Wczoraj elbląscy strażacy obchodzili swoje święto. Czego należy Wam życzyć?

— Może to brzmi trochę rutyniarsko, ale tyle samo wyjazdów, co powrotów. A oprócz tego, w sytuacji jaka jest nasza straż, jak najmniejszej liczby wyjazdów. Bo to oznacza mniej kosztów. 
Jeśli przychodzi sezon na wypalanie traw, to nic mnie tak nie denerwuje jak fakt, że takie wyjazdy to olbrzymie, niepotrzebne koszty: paliwa i sprzętu, który się niszczy. W ostatnim roku wyjazdów mieliśmy jednak o 400 mniej niż w porównaniu do lat ubiegłych. I to cieszy.

— Komendą trzeba zarządzać w sposób nazwijmy to... gospodarski?

— Budżet straży wystarcza jedynie na przetrwanie. Wszelkie inne inwestycje są prowadzone dzięki wsparciu naszych przyjaciół: ktoś pomógł w wymalowaniu korytarza, samorząd sfinansował zakup pojazdu. To są te rzeczy, o które jesteśmy bogatsi. 
W ubiegłym roku udało nam się dotrzeć do Ministerstwa Obrony Narodowej i pozyskałem cztery pojazdy gaśnicze z jednostek wojskowych dla OSP z Pomorskiej Wsi, Majewa, Nowakowa i Godkowa.
Kryzys w naszym kraju nie mógł ominąć również straży pożarnej. Najważniejsze jest to, że strażacy mają stabilną pracę, pensje na czas, a sprzęt, którego używamy, jest niezawodny. Pieniędzy brakuje jedynie na jego modernizację, czy naprawy.

— Elbląscy strażacy odczuwają również kryzys, jeśli chodzi o warunki lokalowe. Czy przyszłoroczne obchody św. Floriana odbędą się już w nowej remizie?

— To nierealne, nawet gdybyśmy dzisiaj wmurowali kamień węgielny pod naszą nową siedzibę. Taka inwestycja trochę trwa. 
Do końca czerwca powinniśmy stać się właścicielem terenu przy ul. Łęczyckiej i wtedy jest nadzieja, że rozpocznie się przygotowanie projektu tej inwestycji. W założeniu projekt miał powstać do końca tego roku.

— Kryzysu straż pożarna zapewne nie odczuwa, jeśli chodzi o ilość chętnych do pracy.

— Niezupełnie. Nie mamy problemów z naborem do pracy, bo chętnych jest bardzo dużo: około 10 osób na jedno miejsce. Problem dotyczy kadry aspiranckiej, a szczególnie oficerskiej. Ostatni absolwent dziennej szkoły pożarniczych trafił do nas w 1996 roku.
Dlatego rozpoczęliśmy współpracę z Zespołem Szkół Technicznych i Zespołem Szkół Techniczno-Informatycznych, żeby przygotować sobie przyszłe kadry. I z tego co wiem w tym roku kilku tegorocznych maturzystów chce spróbować swoich sił w tym kierunku.

Źródło: Dziennik Elbląski

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Krzysiek #1081011 | 78.88.*.* 11 maj 2013 12:13

    Jakie będzie zdziwienie komendanta, jeśli okaże się, że np. Pan Starosta lub Wojewoda nie przekaże corocznych środków, którymi pomaga straży pożarnej. Wcześniej wspomniani panowie będą musieli stworzyć ekipy zajmujące się sprzątaniem po wypadkach.

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-1) ! - + odpowiedz na ten komentarz