Czwartek, 12 grudnia 2019. Imieniny Ady, Aleksandra, Dagmary

Przy Marymonckiej wycięto 60 drzew. To początek leśnej rewolucji

2013-05-14 07:00:00 (ost. akt: 2013-05-14 08:36:39)

Autor zdjęcia: Michał Skroboszewski

— Podczas jednego z pierwszych wiosennych spacerów do Bażantarni ze zdumieniem zauważyłem, że z zabytkowej alei przy ulicy Marymonckiej, prowadzącej do siedziby Nadleśnictwa Elbląg, zniknęło kilkadziesiąt starych drzew. To naprawdę piękne miejsce, więc chciałem dowiedzieć się, co się stało i dlaczego podjęto taką decyzję — pyta zaniepokojony elblążanin.

Wycinka była legalna
— Mogę uspokoić tego elblążanina. Wszystko zostało przeprowadzone legalnie — zapewnia Mariusz Potoczny z Nadleśnictwa Elbląg. — Na wycinkę ponad 60 drzew uzyskaliśmy zgodę miejskiego konserwatora zabytków w Elblągu.
Na aleję składało się 115 drzew. Większość z nich była już dosyć stara, a spadające przy każdej wichurze konary dosyć niebezpieczne. Specjalistyczne ekspertyzy wykazały, że część z nich nadaje się już tylko do wycinki. Kolejnych kilkadziesiąt drzew przeznaczono do konserwacji.
— Wykonaliśmy już pierwszy etap prac. Wycięliśmy te drzewa, na których uratowanie nie było szans. Czynności konserwatorskie na pozostałych przeprowadzone zostaną jesienią. Teraz nie jest to możliwe, gdyż trwa sezon lęgowy ptaków — dodaje nadleśniczy.
W przyszłym roku planowane jest posadzenie kilkudziesięciu młodych drzewek w miejsce wyciętych drzew.

Zmiany będą dużo większe
Okazuje się, że konserwacja zabytkowej alei, to tylko jedna z wielu zmian, jakie zajdą na 12 hektarach wokół nadleśnictwa.
— Władze miasta planują zagospodarowanie Bażantarni i okolic Góry Chrobrego na potrzeby mieszkańców w ramach projektu Europark. Z tym obszarem graniczą grunty nadleśnictwa. Wpadliśmy więc na pomysł, aby tą naszą górkę również zagospodarować pod kątem wypoczynkowo-edukacyjno-ekologicznym — wyjaśnia Potoczny.

Tak narodziła się koncepcja, która ma uzupełniać ofertę miasta. Aby w pełni zrealizować powstałe pomysły, nadleśnictwo stara się o dofinansowanie z tak zwanych funduszy norweskich. Pierwsze wymierne efekty już są widoczne. Obok siedziby nadleśnictwa stanął nowy budynek. Na początku miała się w nim znaleźć sala konferencyjna. Ostatecznie zdecydowano, że będzie to obiekt wyposażona pod kątem edukacji ekologicznej i promocji lasów.
— Osoby, które nas odwiedzą będą mogły skorzystać z nowoczesnego sprzętu multimedialnego, uzyskać informacje na temat gospodarki leśnej, zagospodarowania turystycznego czy ochrony środowiska — mówi Jan Piotrowski, rzecznik prasowy Nadleśnictwa Elbląg. — Dodatkowo, wyposażenie umożliwi nauczycielom prowadzenie lekcji bez udziału leśników. Powstanie także multimedialny przewodnik po lasach Nadleśnictwa Elbląg udostępniony w Internecie.

Mocniej stąpać po ziemi
Planów jest więcej, ale ich realizacja uzależniona jest od pieniędzy.
— Jesienią dowiemy się, czy otrzymamy dofinansowanie i wtedy też zaczniemy mocniej stąpać po ziemi — dodaje Potoczny. — Ruszymy z kolejnym etapem, czyli wyposażeniem świetlicy i zagospodarowaniem terenu wokół nadleśnictwa. Chcemy powiązać te dwa elementy i stworzyć oprogramowanie komputerowe dla całego terenu nadleśnictwa. Umożliwi on wirtualne zapoznanie się z obiektem, z gospodarką leśną, ofertą edukacyjną, turystyczną czy myśliwską lasów. Osoby, które z niego skorzystają będą mogły poszerzyć swoją wiedze na dany temat lub zaplanować atrakcyjny, rodzinny weekend na nowo powstałym obiekcie lub w lasach Nadleśnictwa Elbląg.
naj

Źródło: Dziennik Elbląski

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. OE #1084157 | 78.8.*.* 14 maj 2013 11:09

    Mojemu domowi w Elblagu zagraża dąb z tabliczka zabytek przyrody.Dwa lata temu przy dosc silnym wietrze gałęzie sie łamały jak zapałki.Żeby żona nie wjechała autem do garazu .To samochód by był do kasacji.Mam to uwidocznione na zdjeciach.Połamane konary,uszkodzony płot ,uszkodzona brama wjazdowa na posesję.Jak zgłaszałem o mozliwosci zagrozenia zycia w UM i o ewentualne usuniecie drzewa .To urzad miejski odpisał nam że mamy na własny koszt zamówic dendrologa koszt okołó (500 zł).Jeżel ten pan stwierdzi ze jest do scinki to zetną.Dlaczego ja mam płacic za opinie o scieciu dębu z własnej kieszeni skoro on stoi nie na mojej posesji?. Może mnie ktoś pouczyc co z tym fantem zrobic.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. michał #1084022 | 79.190.*.* 14 maj 2013 08:34

    Wycinka była legalna, bo wpłacono haracz do urzędu. Żyjemy w państwie w którym jak posadzisz sobie drzewo, to po 20 latach musisz uzyskać zgodę wielkiego urzędnika na jego wycięcie, nie mówiąc o złodziejskiej opłacie.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz