Wtorek, 12 listopada 2019. Imieniny Konrada, Renaty, Witolda

Barbara Książkiewicz: Dawnych festiwali czar...

2013-06-02 12:00:00 (ost. akt: 2013-06-01 15:35:41)
Barbar Książkiewicz: Kilka dni temu otrzymałam wiadomość, że od przyszłego roku reaktywują... koncerty w Kołobrzegu

Barbar Książkiewicz: Kilka dni temu otrzymałam wiadomość, że od przyszłego roku reaktywują... koncerty w Kołobrzegu

Autor zdjęcia: Sylwia Warzechowska

Będąc jeszcze uczennicą II Liceum Ogólnokształcącego śpiewałam w zespole Szafiry. Występowaliśmy w kawiarni Uśmiech. Wtedy w Elblągu się działo! — wspomina Barbara Książkiewicz, która przed laty była gwiazdą Festiwali Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu.

— Wróciła Pani do Elbląga na stałe?

— Tak, na stałe i jestem z tego bardzo zadowolona.

— Zbrzydła Pani Warszawa?

— Nie, nie o to chodzi. W Elblągu cały czas mieszka moja mama, która się opiekuję. Dużo czasu spędzałam w drodze między Warszawą a Elblągiem. A jeszcze więcej właśnie w Elblągu niż w stolicy, dlatego wróciłam do rodzinnego miasta.

— Elblążanie rozpoznają Panią na ulicy?

— Spotykam koleżanki ze szkoły, mam bardzo sympatycznych sąsiadów. Zdarza się, że przechodnie witają się ze mną i okazuje się, że niektórzy doskonale pamiętają czasy Festiwali w Kołobrzegu. Pytają się, kiedy zaśpiewam koncert dla elblążan.

— Młodszemu pokoleniu, które nie pamięta lat siedemdziesiątych przypomnijmy, że Pani nazwisko kojarzy się głównie z festiwalami piosenki żołnierskiej...

— Kilka dni temu otrzymałam wiadomość, że od przyszłego roku reaktywują... koncerty w Kołobrzegu! Na sto procent.

— Otrzymała Pani zaproszenie, żeby na nim zaśpiewać?

— Oczywiście. Organizatorzy twierdzą, że jestem ikoną tego festiwali i muszę zaśpiewać.

— Jak to było na tych festiwalach?

— Super, po prostu rewelacyjnie. Różniły się te festiwale atmosferą między wykonawcami. Wszyscy byliśmy do siebie serdecznie nastawieni. Za kulisami panowała przyjacielska atmosfera, każdy za każdego trzymał kciuki... 
Raz byłam w Opolu, chyba w 1978 roku, i stwierdziłam, że tam jest po prostu okropnie. Mam na myśli stosunek wykonawcy do wykonawcy. 
Nie miałam lekkiego życia. Mój mąż był organizatorem festiwali piosenki żołnierskiej i na prawdę musiałam się mocno starać, by osiągać sukcesy. Niektóry mówili o kumoterstwie. Mówiłam o tym w Wideotece Dorosłego Człowieka, było to chyba 2 lata temu, gdzie opowiedziałam tę historię. Krążyły różne mity, że miałam swoje charakteryzatorki, że byłam wożona do amfiteatru... A tak byli traktowani wszyscy wykonawcy. Nie miałam nic prywatnie dla siebie.

— Jednak ta muzyczna kariera zaczęła się w Elblągu.

— To był przypadek. Będąc jeszcze uczennicą II Liceum Ogólnokształcącego śpiewałam w zespole Szafiry. Występowaliśmy w kawiarni Uśmiech. Wtedy w Elblągu się działo! Były m.in zespół Mizetka i Szejtlandy - to była nasza konkurencja. Zespół tworzyli gitarzyści — bracia Patkowie. Mam smutną wiadomość, że zmarł Rysio Patko.... Ponadto był Paweł Augstein, który czasem dzwoni do mnie z Hamburga.

— Rok 1970 był szczególny, wystąpiła Pani na Festiwalu Piosenki Radzieckiej w Zielonej Górze i zdobyła Pani jedną z głównych nagród...

— Pamiętam, że Zieloną Górę reżyserował pan Jerzy Hoffman i miałam przyjemność poznać go osobiście. Poziom był tak wysoki, a można było wybrać tylko dwudziestu wokalistów, a było nas czterdziestu i był dylemat. Ale ja przeszłam! Śpiewałam piosenkę "Ej, uchniem"...

— Dlaczego akurat piosenka żołnierska?

— To dzięki mojej mamie. Rok po zielonej Górze pojechałam na przesłuchania do Flotylli, Zespołu Estradowego Marynarki Wojennej. Nie chciałam, ale mama mnie namówiła. 
Wówczas było całe kino ludzi, którzy przyjechali na przesłuchania. Siedziałam w pierwszym rzędzie, bardzo przestraszona... Miałam na sobie taki czerwony garnitur... Pani Danuta Baduszkowa, która przewodniczyła jurom, tak popatrzyła na nas i powiedziała „ty pierwsza idziesz”. Myślałam, że umrę ze strachu... Po przesłuchaniu nas wszystkich ogłoszono werdykt i przyjęto mnie i kolegę z Rzeszowa. Wtedy nauczono mnie ogromnej dyscypliny, bo muszę przyznać, że byłam spóźnialska. 
W 1974 roku przyjechałam już z Flotyllą na festiwal do Kołobrzegu, gdzie prezentowało się 12 zawodowych wojskowych zespołów. Wówczas otrzymałam srebrny pierścień za piosenkę "Torpedysta" z muzyką Włodzimierza Korcza, tekstem Piotra Łosowskiego i właśnie ta piosenka utorowała mi dalszą drogę do występów w Kołobrzegu.
Rozmawiała Sylwia Warzechowska

Źródło: Dziennik Elbląski

Komentarze (4) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. oto ja #1103541 | 31.61.*.* 4 cze 2013 14:15

    to moja ciocia

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. O tak #1102241 | 109.243.*.* 3 cze 2013 00:01

    Piękny głos, aż chce się słuchać.

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. Jarek Kodrzyński #1101801 | 178.37.*.* 2 cze 2013 13:37

    Komuna wraca - Pani była z mężem aktywną propagandzistką złotej ery kredytowej Gierka. Żaden artyzm - tylko bełkot Układu Warszawskiego i Armii Czerwonej. Czyżby teraz miała stać się lekiem SLD i frankofońskich lemingów ?

    Ocena komentarza: poniżej poziomu (-10) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)

    1. Miłośniczka piękna #1101767 | 164.126.*.* 2 cze 2013 12:40

      Wspaniała Pani Barbara ze swoim niespotykanym, cudownym głosem. Odkąd pamiętam zawsze lubiłam Ją słuchać. Ma Pani klasę! Dziękuję.

      Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz