Sobota, 18 listopada 2017. Imieniny Klaudyny, Romana, Tomasza

Bardzo bym chciała jeszcze raz przyjechać do Elbląga

2013-09-14 18:00:00 (ost. akt: 2013-09-13 11:26:39)
Maria Árnadóttir

Maria Árnadóttir

Autor zdjęcia: arch. prywatne

Spektakl stawia pewne ważne pytania. O miłość. O życie. O to kim jestem, kim jesteś? Czy jest możliwe poznać drugiego człowieka — mówi o "Wariacjach enigmatycznych" jego reżyserka Maria Árnadóttir. Premiera spektaklu już w przyszłym tygodniu na deskach elbląskiego teatru.






— Już 21 września w elbląskim teatrze odbędzie się premiera "Wariacji enigmatycznych". Proszę powiedzieć, o czym opowiada spektakl, bo elblążanie jeszcze tego nie wiedzą.


— Nie mogę i tak do końca nie chcę wam powiedzieć, ponieważ ta sztuka jest trochę jak thriller. Nie można zdradzić wszystkich tajemnic, by była interesująca.



— To chociaż troszkę...


— Jest dwóch mężczyzn. Bardzo różne postacie, bardzo różne charaktery. Obaj mieszkają na wyspie przy wybrzeżach północnej Norwegii. Spektakl opowiada o ich spotkaniu i o tym, co się dzieje między nimi. Jacy się stają, jak zmieniają się od momentu, kiedy się spotykają do czasu, kiedy sztuka się kończy. Stawiane są pewne ważne pytania. O miłość. O życie. O to kim jestem, kim jesteś? Czy jest możliwe poznać drugiego człowieka? Czy na pewno można powiedzieć, że skoro kochasz drugą osobę to ją znasz...



— Brzmi interesująco...


— Najciekawsze jest to, że te wielkie pytania tak naprawdę leżą cały czas na stole i nie chodzi o to, by zastanawiać się, co autor miał na myśli, ale o to, by mieć własne przemyślenia na ten temat.



— Doszukałam się informacji, że jest to utwór francuskiego dramatopisarza. Czy trudno było zmierzyć się z tym dziełem?


— Nie, to nie było trudne, ale nie było też łatwe, jest to bardzo dobrze napisana sztuka. Chodzi nie o to, co jest napisane w tekście, ale o to, co jest napisane między wierszami. Świadczy o tym chociażby fakt, że na scenie pojawiają się tylko dwie postacie, dwóch mężczyzn, ale tak naprawdę sztuka jest o trzech osobach. 
Na pewno trudne jest to, że utwór w oryginale jest napisany po francusku. Znam bardzo słabo francuski, więc przygotowując się przeczytałam go po angielsku i po szwedzku. Włożyłam serce w angielską wersję, ale... spektakl wystawiany jest po polsku i na podstawie polskiego scenariusza. I jest to bardzo trudne.



— Jakie ma Pani plany na przyszłość?


— Pochodzę z Islandii, ale od bardzo wielu lat mieszkam w Szwecji. Tam jeżeli jesteś aktorem to w większości przypadków musisz pracować na własny rachunek. Przygotowuję więc monodram, premierę planuję na wiosnę 2014. Pracuje także przy dwóch nowych projektach. Przy jednym współpracuję z dramaturgiem i z dziećmi. Chodzi o to, by zebrać grupę dzieci i przeprowadzić z nimi bardzo dużo dyskusji, takich bardzo filozoficznych i zrobić na tej podstawie spektakl. Bardzo ciekawe jest rozmawiać z dziećmi na temat tak ważnych rzeczy jak życie i śmierć. Oczywiście, ponieważ to są dzieci wszystko robione jest w sposób bardzo optymistyczny, pozytywny.
Po premierze w elbląskim teatrze jadę pracować gdzie indziej. Później chciałabym spędzić kilka tygodni w domu ze swoim mężem, a potem, w grudniu, pojadę do Islandii zobaczyć się ze swoim synem i wnukiem.



— Ale myślę, że jeszcze w Elblągu się spotkamy. Może przy okazji nowej sztuki...
sw


— Bardzo bym chciała jeszcze raz przyjechać do Elbląga i byłoby to wspaniałe. Bardzo lubię tutaj być. 


Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB