Sobota, 20 lipca 2019. Imieniny Fryderyka, Małgorzaty, Seweryny

Byli pracownicy olsztyńskiej komendy przed sądem w sprawie Olewnika

2013-11-13 17:19:33 (ost. akt: 2013-11-13 22:41:51)
Jolanta D. i Bogdan Z. nie przyznają się do zarzucanych im czynów

Jolanta D. i Bogdan Z. nie przyznają się do zarzucanych im czynów

Autor zdjęcia: Michał Skroboszewski

Przed elbląskim sądem rozpoczął się proces dwojga byłych pracowników laboratorium Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie. Prokuratura zarzuca im nieprawidłowości przy badaniu szczątków uprowadzonego, a później zabitego Krzysztofa Olewnika. — To historia tworzenia zasłony dymnej — odpiera zarzuty Jolanta D., była naczelnik laboratorium, jedna z oskarżonych. 


Proces, który w środę rozpoczął się w Sądzie Rejonowym w Elblągu, to efekt zdarzeń z końca października 2006 r., kiedy to odnaleziono zwłoki uprowadzonego pięć lat wcześniej Krzysztofa Olewnika. Fragmenty kości ciała trafiły do laboratorium Komendy Wojewódzkiej Policji w Olsztynie. Tam zostały przebadane pod kątem DNA. Już po skazaniu porywaczy okazało się, że z trzech badanych wtedy fragmentów tylko dwa były zgodne z profilem zamordowanego. W rezultacie w 2010 r. trzeba było ekshumować ciało i zarządzić ponowne badania. Wykluczyły pomyłkę w identyfikacji.

Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku stwierdziła, że przy badaniu szczątków doszło do nieprawidłowości. Przygotowany przez nią akt oskarżenia objął dwoje pracowników olsztyńskiego laboratorium - była naczelnik Jolantę D. oraz Bogdana Z. Grozi im kara od 3 miesięcy do 5 lat więzienia.

Oboje oskarżeni nie przyznają się do stawianych im zarzutów. Bogdan Z. przed elbląskim sądem podtrzymał złożone wcześniej, jak zauważył, obszerne wyjaśnienia. — Nie chciałbym się powtarzać — mówił.

Więcej do powiedzenia przed sądem miała Jolanta D.
— Czas postępowania przed sądem, to czas, żeby odpowiedzieć na pytanie, dlaczego Prokuratura Apelacyjna w Gdańsku z taką zajadłością rzuciła się na mnie i biegłego Z. — mówiła. — W dużym skrócie powiem, że jest to historia tworzenia zasłony dymnej — dodała.
Jej zdaniem, sporna opinia, wydana przez Bogdana Z., zawiera poprawne wnioski, a ustalenia nie tylko nie zostały podważone, ale zostały potwierdzone przez inną opinię wydaną przez Zakład Medycyny Sądowej w Gdańsku. Dodała, że dokumentacja była jawna i dostępna przez cały czas dla organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości.
— Jako ówczesny naczelnik laboratorium nie uczestniczyłam w badaniach ani nie mogłam uczestniczyć w tworzeniu spornej opinii — dodała, zaznaczając że zapoznała się z nią dopiero po postawieniu jej zarzutów.
Przypomniała, że w 2006 r. laboratorium wykonało ponad 8 tysięcy opinii z 18 różnych specjalności. Jej zdaniem nie ma takiego prawa, które by przypisywało jej odpowiedzialność za ich zawartość.

Jolana D. opowiadała także o okolicznościach, w jakich pobrano fragmenty kości do badania DNA. To miało miejsce jeszcze przed sekcją zwłok. — W tym przypadku istotną rolę odgrywała presja prokuratury, by jak najszybciej rozpocząć badania — stwierdziła.

Sąd pytał między innymi dlaczego nie powtórzono badania, gdy stwierdzono, że kilka próbek badanego materiału nie zgadza się z profilem DNA Olewnika.
— Biegły dysponował dużą ilością wiarygodnych wyników i podjął decyzję, jaką podjął. Nie miało to żadnego wpływu na ostateczną konkluzję — stwierdziła.

Badaniem szczątków zajmował się Bogdan Z. Prokuratura zarzuca mu, że poświadczył nieprawdę iż pobrano próbki do badań tylko z kości biodra i uda - gdy tymczasem w rzeczywistości także z ramienia. Pracownik laboratorium miał także zataić, że wynik badania próbki pobranej z kości ramiennej jest odmienny, co powinno prowadzić do kolejnych badań. Śledczy zarzucają jeszcze mężczyźnie, że nie dopełnił obowiązku ochrony dowodów rzeczowych - w tym przypadku kości. Proces będzie kontynuowany 3 stycznia.

Elbląski sąd nie chciał zajmować się tą sprawą, uznając że ze względu na jej charakter właściwszy byłby sąd wyższej instancji. Sąd Apelacyjny w Gdańsku odrzucił te argumenty. AKT


Krzysztof Olewnik, syn Włodzimierza Olewnika, przedsiębiorcy branży mięsnej, został porwany w nocy z 26 na 27 października 2001, ze swojej willi w Świerczynku, na przedmieściach Drobina. Ciało Olewnika zostało odnalezione 28 października 2006 w lesie koło Różana pod Ostrołęką i pochowane 4 listopada 2006 na cmentarzu w Płocku.

Źródło: Dziennik Elbląski

Komentarze (5) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Zenek #1244327 | 89.228.*.* 14 lis 2013 07:56

    Ciekawe rzeczy działy sie w POlicji Olsztyn.

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. ASK #1244320 | 213.184.*.* 14 lis 2013 07:46

    Myślę, że należy zająć się ziarnem a nie plewami-szkoda czasu pieniędzy i drzew/z nich robimy papier/.Jak sądzić to wszystkich tych z prokuratury, KGP i KWP też.

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. PO #1244227 | 37.7.*.* 13 lis 2013 21:55

    a mocodawcy gdzie? pijani na rowerach w pierdlu, chory system

    Ocena komentarza: warty uwagi (2) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. onci #1244187 | 78.88.*.* 13 lis 2013 21:15

    same miodki karwasz twarz

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. Polonista #1244116 | 37.30.*.* 13 lis 2013 20:05

    Nie DWÓCH tylko DWOJE ... Szanowni analfabeci dumnie nazywani redaktorami !!! Dwóch to byłoby mężczyzn, dwoje może być dzieci lub osób płci przeciwnych. To wiedza z klasy II lub III szkoły podstawowej, oj zaniedbywaliśmy obowiązek szkolny, zaniedbywaliśmy !

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz pokaż odpowiedzi (1)