Wtorek, 21 maja 2019. Imieniny Jana, Moniki, Wiktora

Fismoll w Mjazzdze. "Tu było najlepiej"

2013-12-23 12:25:48 (ost. akt: 2013-12-23 12:47:39)
Fismoll wystąpił w elbląskim klubie Mjazzga

Fismoll wystąpił w elbląskim klubie Mjazzga

Autor zdjęcia: Michał Skroboszewski

W elbląskim klubie Mjazzga zagrał Fismoll, a właściwie Arkadiusz Glensk. Utwory tego młodego muzyka podbijały w tym roku ogólnopolskie rozgłośnie radiowe, a on sam był entuzjastycznie przyjmowany na festiwalach, m.in. na gdyńskim Openerze.

Jak to się stało, że młody człowiek, który w tym roku zadebiutował od razu zyskał tak dużą popularność? Nie każdy ma okazję grać przed Katarzyną Nosowską na Open'er Festiwal w Gdyni.



— Myślę, że musiałbyś spytać o to ludzi, którzy tego słuchają, dlaczego tak szybko to wszystko poszło. To nie był żaden plan. I wierzę, że nie skończy się to nagle. Dlatego pracuję nad drugą płytą, ale najpierw muszę zdać maturę. Cieszę się, że jestem w wytwórni Nextpop. To jest fajne, kiedy na przykład mogę sobie wybrać, by zagrać tu, a nie gdzie indziej. Zawsze chciałem abym to nie ja, a moja muzyka była na piedestale, i będę się tego trzymał.



A co o możesz powiedzieć o swojej drugiej płycie? Na jakim jesteście etapie?



— Na razie mogę powiedzieć tyle, że wyjdzie pewnie na jesień. Myślę o tym, żeby było dłużej i więcej. Chciałbym grać dłuższe koncerty. Jestem kimś, kto lubi bardzo konkretną formę. Na przykład nie lubię solówek na gitarach. Nie lubię popisówek. Wydaję mi się, że lubię mieć kontrolę nad tym, co się dzieję. Lubię jakieś ramy. Jeden koniec ściany, drugi koniec ściany i możemy wypełnić to, czym chcemy. A co będzie w tej przestrzeni? Oczywiście fundament harmoniczny, gdzie jest gitara, ewentualnie jakiś wokal i tak dalej. A później można się rozkochiwać w dźwiękach, w różnorodności instrumentów. I tworzyć, co tam ślina na palce przyniesie. Czasami na płycie jest pięciominutowy utwór, a na koncercie gramy go dwadzieścia minut, bo perkusista zagra jakieś przejścia lub basista coś doda. I to jest piękne w koncertowaniu.

Jak podobało Ci się w Mjazzdze?
Jak na razie zagraliśmy około dwadzieścia koncertów, ale tu było najlepiej. Taki kontakt oko w oko, metr od publiczności, to jest to. Jest bezpośredni kontakt i to mi się bardzo podoba.
Rozmawiał Michał Skroboszewski

Źródło: Dziennik Elbląski

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB