Piątek, 10 lipca 2020. Imieniny Filipa, Sylwany, Witalisa

"Ograniczyć dostęp do alkoholu ale nie gasić przedsiębiorczości"

2014-02-19 11:20:21 (ost. akt: 2014-02-19 12:05:37)
Intencja jest taka, żeby ograniczyć dostępność do alkoholu, ale jednocześnie nie gasić przedsiębiorczości elblążan, którzy te placówki prowadzą — mówi Barbara Dyrla, dyrektor Departamentu Społecznego

Intencja jest taka, żeby ograniczyć dostępność do alkoholu, ale jednocześnie nie gasić przedsiębiorczości elblążan, którzy te placówki prowadzą — mówi Barbara Dyrla, dyrektor Departamentu Społecznego

Autor zdjęcia: Michał Skroboszewski

Jaki jest sens w zmniejszaniu liczby sklepów, pubów i restauracji, oferujących mocniejsze niż piwo trunki, jeżeli do osiągnięcia teraz obowiązującego limitu wciąż jest daleko? Większość radnych z Komisji Bezpieczeństwa i Spraw Samorządowych uznała, że sensu w tym nie ma i zaopiniowała projekt uchwały w tej sprawie negatywnie. W czwartek zajmie się nim Rada Miejska.




Prezydent w projekcie uchwały "w sprawie ustalenia liczby punktów sprzedaży napojów zawierających powyżej 4,5% alkoholu (z 
wyjątkiem piwa)" proponuje obniżenie obecnie obowiązujących limitów z 250 do 230 sklepów i ze 120 do 110 lokali gastronomicznych.




— A ile jest w tej chwili wydanych licencji? — zainteresował się - podczas posiedzenia Komisji Bezpieczeństwa i Spraw Samorządowych - Robert Turlej.


Barbara Dyrla, dyrektor Departamentu Społecznego elbląskiego ratusza odpowiedziała, że według danych sprzed dwóch dni, wydanych jest 210 zezwoleń dla sklepów i 78 zezwoleń dla pubów i restauracji.


— To jaki jest sens w zmniejszaniu liczby punktów, skoro limit jest wciąż niewykorzystany? — dopytywał się radny.


— Intencja jest taka, żeby ograniczyć dostępność do alkoholu, ale jednocześnie nie gasić przedsiębiorczości elblążan, którzy te placówki prowadzą — odpowiedziała pani dyrektor.


Autorzy projektu uchwały mają nadzieję, że niższy limit dyscyplinująco wpłynie na przedsiębiorców. 

— Teraz zdarzało się, że cofaliśmy komuś zezwolenie, bo na przykład nie złożył w terminie oświadczenia o wysokości dochodów ze sprzedaży alkoholu, a już następnego dnia zjawiał się ktoś z jego rodziny z wnioskiem o wydanie koncesji. I nie było powodu, żeby mu jej nie wydać. Po zmniejszeniu limitu, dostać kolejnego zezwolenia "z marszu" nie będzie już tak łatwo — zapewniła pani dyrektor.



Rocznie na terenie miasta otwieranych jest 20 - 25 nowych punktów.

— Ile rocznie wydaje się nowych zezwoleń, a ile cofa — drążył temat Robert Turlej.


Okazało się, że od 13 stycznia ubiegłego roku do 18 lutego, alkohol przestało oferować18 sklepów i 5 lokal. W tym czasie nowe zezwolenia odebrało 24 przedsiębiorców, w tym czterech właścicieli placówek gastronomicznych.


— Na "plus" mamy więc jeden punkt sprzedaży alkoholu. W takim tempie, nawet do tego obniżonego limitu dojdziemy do 10 latach — podsumował Robert Turlej.


— Ustalanie niższych limitów, gdy dotychczasowe nie są wykorzystywane to nieporozumienie — poparł przedmówcę Henryk Horbaczewski. — Problem jest nie w liczbie punktów, a w odpowiednim nadzorze miejsc sprzedaży alkoholu.

Podinsp. Robert Muraszko, zastępca komendanta elbląskiej policji zapewnił, że interwencji związanych z zakłócaniem po pijanemu spokoju jest naprawdę sporo.


— Ale naszym priorytetem będzie zawsze zagrożenie życia i zdrowia — zastrzegł policjant. — Jeżeli jednocześnie otrzymamy zgłoszenie o incydencie pod sklepem i - na przykład - o przemocy w rodzinie, to pojedziemy do rodziny.


Policjant przypomniał o żółtych i czerwonych kartkach, wręczanych niegdyś przedsiębiorcom, którzy mieli problemy z utrzymaniem spokoju pod swoim sklepem. To jednak nie zdało egzaminu. Okazało się, że cofnięcie zezwolenia wcale nie jest takie łatwe. Trzeba bowiem udowodnić, że interwencja miała bezpośredni związek z alkoholem kupionym w sklepie lub wypitym w restauracji.


— W przeciwnym razie właściciele się odwołują i wygrywają — podkreśliła Barbara Dyrla. — Właściciel restauracji mówi: "klient przyszedł już do nas pijany". A właściciel sklepu zapewnia: "ten człowiek, owszem, wszczął awanturę pod moim sklepem, ale alkohol kupił gdzie indziej". 

gog

Źródło: Dziennik Elbląski

Komentarze (2) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. ere #1329986 | 109.241.*.* 19 lut 2014 19:13

    Dobrze, że radni podzielili w tej sprawie zdanie Adrian a Megera z KNP Elbląg. Niech zajmą się w końcu walką z bezrobociem.

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. bogdan #1329781 | 213.158.*.* 19 lut 2014 15:36

    i tak trzymac wychodze z domu kupuje piwo ide do domu a babcie niech zbieraja po swoich pieskach w tych czasach sa smakosze a nie pijacy

    Ocena komentarza: warty uwagi (3) ! - + odpowiedz na ten komentarz