Reklama

Działkowcy rozwodzą się z PZD. Związek patrzy na to z niechęcią

03/04/2014 12:37

Działkowcy coraz śmielej korzystają z nowych możliwości i decydują się na uniezależnienie od Polskiego Związku Działkowców. W Elblągu na razie zdecydował się na to na osoby mające działki w ogrodzie przy ul. Królewieckiej. Jak przekonują chcą wreszcie być na swoim. Czy za ich przykładem pójdą inni? Dotychczasowy monopolista w zarządzaniu ogrodami niechętnie patrzy na takie rozwody.



Kilka dni temu do sądu trafiły dokumenty o rejestrację Stowarzyszenia Rodzinnego Ogrodu Działkowego im. Marii Curie-Skłodowskiej w Elblągu. To pierwszy z 60 elbląskich ogrodów, który nie chce już działać w strukturach Polskiego Związku Działkowców.

— Za odłączeniem się od związku opowiedziało się 55 działkowców z naszego ogrodu, ośmiu wstrzymało się od głosu — mówi jeden z inicjatorów powstania stowarzyszenia. — Żadna z 63 osób, które brały udział w zebraniu, nie była przeciwna temu pomysłowi. Spełniliśmy wszystkie wymogi formalne, teraz czekamy na decyzję sądu. Ta powinna zapaść w ciągu trzech miesięcy.



Okazuje się, że elbląskie struktury PZD nie są tak trwałe jak mogło się wydawać, a nowe przepisy mogą je znacznie nadwątlić. Ustawa o rodzinnych ogrodach działkowych, która weszła w życie 19 stycznia, zniosła monopol związku na zarządzanie ogrodami. Teraz działkowcy mogą go opuścić i założyć własne stowarzyszenie. To ono, po rejestracji w sadzie, będzie zrządzało ich ogrodem, przejmie również prawa do infrastruktury.

Dodatkowo, to stowarzyszenie będzie decydowało na co mają zostać przeznaczone pieniądze. Do tej pory decydował o tym PZD, z tym że 35 procent odprowadzanych przez działkowców składek przekazywano strukturom ogólnopolskim, a 65 proc. pozostawało do dyspozycji danego ogrodu. Składka wynosi 19 gr od metra kwadratowego.


— Postanowiliśmy skorzystać z możliwości, jakie daje nowa ustawa — wyjaśnia jeden z działkowców przy ul. Królewieckiej. — Co nam da taka odrębność? Najprościej powiedzieć, że wreszcie będziemy na swoim. Będziemy mieć prawo własności do działki, a nasze dzieci możliwość jej dziedziczenia. Jako stowarzyszenie możemy się również ubiegać się o dotacje z urzędu, funduszy unijnych.




Takie działania najwyraźniej nie bardzo podobają się przedstawicielom związku.



— Owszem jest jeden ogród, który chce się wyłączyć z naszych struktur — niechętnie przyznaje Bronisław Mikołajczyk, prezes PZD w Elblągu. — To jednak są złośliwe działania osoby, która nie chciała się podporządkować i myśli, że bez nas będzie mu lepiej. Proszę bardzo, zobaczymy jak będzie w stowarzyszeniu. Przestrzegamy, że zarządzanie działkami wcale nie jest łatwe. To jest poważna działalność, która również jest kontrolowana, chociażby przez Urząd Skarbowy.


Prezes dodaje, że związek przyjrzy się również, czy te działania są zgodne z prawem.
— Ja odpowiadam za majątek PDZ i mogę go przekazać jedynie w godne ręce — zaznacza Mikołajczyk.


Może się jednak okazać, że za ogrodami z ul. Królewieckiej pójdą kolejne.
— Przyznam szczerze, że sam chciałbym odłączyć się od PDZ. Ze związkiem jestem związany do 60 lat i myślę, że to wystarczy — mówi pan Ryszard, działkowicz z ul. Podchorążych.
naj

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama