Przy większym wietrze gałęzie spadają na przejeżdżające samochody i alejki. Czy z decyzją o ich wycięciu trzeba czekać, aż komuś stanie się krzywda? — pytają działkowcy z ul. Królewieckiej w Elblągu. Rok temu poprosili o wycięcie pięciu uschniętych lip. Dwa drzewa zniknęły z krajobrazu, z trzech nadal lecą gałęzie.
Od roku działkowcy z ogrodu im. Marii Skłodowskiej przy ul. Królewieckiej proszą urzędników o wycięcie uschniętych lip. Kilkumetrowe drzewa rosną przy ruchliwej drodze wojewódzkiej nr 504, konarami sięgają działkowych alejek.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!