Sobota, 14 grudnia 2019. Imieniny Alfreda, Izydora, Zoriny

Walczyć o rozwój

2014-10-09 15:50:00 (ost. akt: 2014-10-09 15:39:49)
Władysław Mańkut: dzisiaj port w Elblągu jest bardzo wrażliwy na to, co dzieje się po drugiej stronie granicy

Władysław Mańkut: dzisiaj port w Elblągu jest bardzo wrażliwy na to, co dzieje się po drugiej stronie granicy

Autor zdjęcia: Michał Skroboszewski

Dzisiaj elbląski port jest bardzo wrażliwy na to, co dzieje się po drugiej stronie granicy. W moim przekonaniu, istnieje potrzeba skrócenia drogi z naszego portu na otwarty Bałtyk poprzez budowę kanału żeglugowego na Mierzei Wiślanej — mówi Władysław Mańkut, były wojewoda elbląski, obecnie radny sejmiku wojewódzkiego.

— W kontekście trwającej od lat dyskusji dotyczącej zasadności budowy kanału żeglugowego na Mierzei Wiślanej warto zapytać o przyszłość elbląskiego portu. Port się rozwija, liczba przeładowywanych ton rośnie z każdym rokiem, ale to wciąż nie jest to tyle, ile było w latach 90. Rozwój jest sprawą priorytetową.
— Trzeba zauważyć, że port w Elblągu raczej nie będzie taki jak porty w Gdańsku, Gdyni, Szczecinie, Hamburgu czy Amsterdamie. Jest jednak dla regionu ważnym ośrodkiem przeładunku towarów i ma szansę na wzmocnienie swojej pozycji. Może być wsparciem dla gospodarki morskiej, najbliższego wybrzeża i dla województwa warmińsko-mazurskiego. Port może być interesującym uzupełnieniem dla armatorów w powiązaniu z właściwymi sieciami drogowymi, kolejowymi i odpowiednio wielkim przejściem granicznym w Grzechotkach. W moim przekonaniu, istnieje potrzeba skrócenia drogi z naszego portu na otwarty Bałtyk poprzez budowę kanału żeglugowego na Mierzei Wiślanej. Dzisiaj port jest bardzo wrażliwy na to, co dzieje się po drugiej stronie granicy. Jednak warto pamiętać, że to czwarty port towarowy w Polsce i należałoby tworzyć coraz lepsze warunki do jego funkcjonowania. Warto rozwijać go jako port towarowy, ale również jako port turystyczny. 

— Szkoda tylko, że morskie przejścia graniczne nie są objęte umową o małym ruchu granicznym.
— Kiedy minister Radosław Sikorski podpisywał umowę, to zupełnie zapomniano o włączeniu do małego ruchu granicznego przejść morskich. Dla nas to przecież szczególnie ważne. Ani port, ani przejście na Zalewie Wiślanym nie są objęte tą umową, co powoduje różnego rodzaju utrudnienia, zwłaszcza dla połączeń osobowych, turystycznych. Mam nadzieję, że uda się to poprawić, dzięki czemu będzie można odblokować połączenia turystyczne, które kiedyś istniały między nami i Federacją Rosyjską. 

— Wiele się zmienia w stanie infrastruktury drogowej. Jak Pan ocenia te zmiany?
— Dzieje się, ale za mało, a przede wszystkim zbyt wolno. Zakończenie przebudowy "siódemki" miało być w pełni zrealizowane w latach 2012-14, dzisiaj mówimy o 2018 r. Połączenie między Elblągiem a Gdańskiem i w kierunku Olsztynka zostanie zrealizowane, ale czy tak też się stanie z odcinkiem od Nidzicy do Płońska? Trudno to sobie wyobrazić. Dla nas jest to niezmiernie ważne, to korytarz transportowy między północą a południem. Powtórzę, dzieje się, ale za wolno. Zwróćmy uwagę na to jak realizowano, jak jeszcze jest realizowana przebudowa drogi 503 łączącej Elbląg i Tolkmicko przez Nadbrzeże. Kolejny przykład to trasa od Lidzbarka Warmińskiego przez Bartoszyce do przejścia granicznego w Bezledach. Pięć lat trwała realizacja krótkiego odcinka od Ornety, zwłaszcza od ronda w miejscowości Babiak do Lidzbarka. To jest nieprawdopodobne. Długi czas realizacji takich inwestycji powoduje, że są droższe, występują komplikacje, objazdy. To także zniszczony sprzęt, niedowiezione na czas towary, to również tragedia, która miała miejsce na tej trasie. Dalej patrząc, przebudowa szesnastki ciągle nie może być zrealizowana tak, jak to zostało zapisane w strategii województwa, a to przecież nerw regionu. Dobrze, że została zrealizowana trasa S22, chociaż to też trwało. Jest to problem związany z niedoskonałością prawa w zakresie przetargów. Inwestorzy boją się wszelkiego rodzaju podejrzeń i z reguły wybierają najtańsze oferty, które nie zawsze są najlepsze, a czasem są wręcz złe. Potrzebne są zmiany w przepisach o przetargach. 

— Transport kolejowy to duże wyzwanie dla samorządu województwa?
— Wiele decyzji dotyczących połączeń kolejowych zrzucono na samorządy. Te zwykle nie są w stanie udźwignąć takiego ciężaru, w wyniku czego sieć kolejowa zmniejsza się, połączenia coraz mniej odpowiadają potrzebom. Należy nieco inaczej spojrzeć na sieć kolejową. Kiedyś funkcjonowała bardzo dobrze i była podstawową częścią transportu towarów. Mamy najgorszą sieć kolejową i drogową w Polsce, o czym nie wszyscy wiedzą, a warto to zauważyć. Sieć kolejowa i drogowa ulega dalszej degradacji, zwłaszcza na odcinkach, gdzie są drogi powiatowe i część dróg wojewódzkich. Weźmy np. drogę od Ornety, przez Wilczęta, do Młynar i Elbląga - to jest droga jak za króla Ćwieczka. Takich dróg można znaleźć wiele, dlatego można stwierdzić, że stan sieci drogowej i kolejowej jest jednym z najważniejszych problemów naszego województwa. Jeżeli nie będzie dobrych połączeń komunikacyjnych, to nie będzie rozwoju. Musimy o to zabiegać, wręcz walczyć, bo w innym przypadku będziemy cały czas regionem o gorszych warunkach inwestycyjnych dla biznesu.

Źródło: Dziennik Elbląski

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. karol #1542473 | 95.41.*.* 12 lis 2014 12:37

    wszyscy wiemy czego nam brakuje, tylko nikt nie powiedział jak to zrobić zeby było lepiej

    ! - + odpowiedz na ten komentarz