Czwartek, 6 sierpnia 2020. Imieniny Jakuba, Sławy, Wincentego

Ocalał jeden szkic. Mistrz rysunku, którego Rosjanie nie oszczędzili [z historii Elbląga]

2016-06-18 12:00:00 (ost. akt: 2016-06-18 10:29:07)

Autor zdjęcia: z archiwum Lecha Słodownika

Prof. Anton Barmwoldt zapisał się w annałach historii Elbląga nie tylko jako nauczyciel rysunku w miejscowej szkole rzemieślniczej, ale przede wszystkim jako wybitny artysta malarz, a ponadto organizator wielu wykładów, odczytów oraz prelekcji na temat sztuk plastycznych i wystaw miejscowych twórców.

Urodził się w 1874 r. w Neukloster w Meklemburgii. Do Elbląga przybył w 1898 r. jako nauczyciel rzemiosła i został zastępcą dyrektora w tutejszej szkole rzemieślniczej (Gewerbeschule) przy Grobli Św. Jerzego. Po nauce w seminarium nauczycielskim rozpoczął studia na Królewskiej Szkole Sztuki w Berlinie, gdzie zdał egzamin na nauczyciela rysunku dla szkół wyższych. W czasie tych studiów był uczniem znanego malarza – pejzażysty prof. Hansa Lichta.

W Elblągu pracował jako nauczyciel rysunku nie tylko we wspomnianej szkole rzemieślniczej, ale również w miejscowych szkołach średnich i wyższych, m.in. w Gimnazjum Cesarzowej Augusty Wiktorii (obecnie II Liceum Ogólnokształcące).

Anton Barmwoldt malował swoje obrazy w szczególnym stylu, który wg niektórych znawców nawiązywał do impresjonizmu, chociaż on sam nigdy nie przyznawał się iż zalicza się do tego kierunku w sztuce. Niewątpliwie duże piętno na jego twórczość wywarł studyjny pobyt we Włoszech w latach 1902/1903, na który to wyjazd otrzymał urlop z elbląskiej szkoły rzemiosła. W 1912 r. podczas letnich wakacji, wraz z grupą elbląskich uczniów, wziął udział w plenerze artystycznym na Wyspie Rugii, którym kierował wzmiankowany już prof. H. Licht. Wyjazd ten okazał się bardzo ważny w życiu Barmwoldta, ponieważ poznał tam swoją przyszłą żonę, która była nauczycielką rysunku w pewnej szkole w Poczdamie. Już po ślubie wielokrotnie wyjeżdżali na plenery malarskie i wspólnie tworzyli, m.in. w królewskim pałacu w Paretz.

Prof. Barmwoldt w 1919 r. na zamówienie Elbląskiego Towarzystwa Starożytności wykonał ozdobne dyplomy, stylizowane na gotyk i ozdobione gotyckimi motywami (okna ostrołukowe, średniowieczne naczynia), które wręczono rekonstruktorowi Zamku w Malborku – Conradowi Steinbrechtowi i Gustafowi Kossinie, niemieckiemu lingwiście i profesorowi archeologii, z okazji przyjęcia ich w poczet honorowych członków Elbląskiego Towarzystwa Starożytności.

Przedstawiany już na tych łamach elbląski grafik, poeta i prozaik Werner „Dziadek” Grunwald (1917-2007) był uczniem prof. A. Barmwoldta i jak wspominał - „jako uczniowie wędrowaliśmy z blokami rysunkowymi i ołówkami po Stary Mieście i szukaliśmy swoich motywów. To właśnie pod opieką prof. Barmwoldta znalazłem własny styl”. Ponadto Barmwoldt umożliwił Grunwaldowi rozpoczęcie studiów na Akademii Sztuki w Królewcu.

Życie prof. Barmwoldta zakończyło się tragicznie. Według Fritza Pudora, został zastrzelony przez Rosjan 6 lutego 1945 r., w pobliżu swojego domu przy dawnej Wittenfelderstraße (ul. Kościuszki). Z uwagi na mocno zmarzniętą ziemię, dopiero po kilkunastu dniach został pochowany w przyległym do domu ogrodzie. Jego żonę sowieci wywieźli na Syberię, skąd wróciła dopiero w sierpniu 1947 r. Niestety, nie udało się jej uratować żadnych obrazów swego męża. Praktycznie wszystkie jego prace uległy zniszczeniu. Ostatnie dwie akwarele „Sosny na przymorskiej plaży” i „Poranek nad Zalewem Wiślanym” zaginęły w ostatnich dniach wojny.

Jedyną zachowaną pracą prof. Barmwoldta jest szkic wnętrza kościoła NMP w Elblągu. Losy tego obrazu opisała niżej podpisanemu przebywająca w ostatnich dniach w Elblągu Waltraud Soltau, elblążanka znana m.in. z udziału w niedawno otwartej wystawie Muzeum Archeologiczno-Historycznego „Świadectwa. Twarze w historii – historia w twarzach”.

A było to tak. W 1931 r. Lotte, córka inż. J. Kolkmanna (mieszkali w „Czerwonym Domku” przeniesionym przed kilku laty na Wyspę Spichrzów), wyszła za mąż za Waltera Vopeliusa. Ślub odbył się w kościele Najświętszej Marii Panny – głównym kościele ewangelickim i garnizonowym Elbląga. Jako prezent ślubny od prof. Barmwoldta otrzymali grafikę (40x60 cm) przedstawiającą wnętrze tego kościoła. Młoda para wkrótce po ślubie wyjechała do Erfurtu, gdzie obraz ten ozdabiał ich mieszkanie. W 1967 r. Lotte Vopelius z domu Kolkmann odwiedziła w Dortmundzie swego szwagra, Waltera Horna, i jako prezent przywiozła właśnie ten obraz. W jego mieszkaniu wisiał on do 1993 r. Po śmierci małżeństwa Waltera i Irmgard Horn, obraz ten przeszedł w posiadanie ich córki Elisabeth. Ta zaś w 2015 r. podarowała ten obraz swojej siostrze Waltraud z okazji jej urodzin ze słowami: „możesz zrobić z nim co chcesz”. Jednocześnie obie skonstatowały, że ten obraz, jakby nie było o symbolice religijnej, nie będzie miał należytego zrozumienia i szacunku u następnych generacji, czyli ich dzieci, i z pewnością „wyląduje w piwnicy”. W tej sytuacji nowa właścicielka obrazu postanowiła odnaleźć rodzinę prof. Barmwoldta i przekazać ten obraz. Poprzez internet (Google etc.) znalazła adres wnuka profesora – Michaela i w ten sposób obraz po wielu, wielu latach wrócił do rodziny jego autora.

Dodać należy, że zdjęcie tego obrazu znalazło się już na początku lat 60. ubiegłego stulecia w opracowaniu dr Fritza Pudora „Malarstwo Elbląskie”, wydanego w ramach serii „Zeszyty Elbląskie’.
Lech Słodownik

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB