Ten dramatyczny sygnał otrzymaliśmy od jednej z mieszkanek ulicy Odrodzenia. "Podjechali pod budynek wysięgnikiem, założyli kratki, zaspawali a wewnątrz zostawili żywe ptaki. One umierają z głodu i pragnienia."
— Widzę łebki, które wystają zza kratek. Jak można było coś takiego zrobić? Można nie lubić zwierząt, ale nie można ich skazywać na śmierć głodową — z tą informacją zadzwoniła do naszej dziennikarki mieszkanka ul. Odrodzenia.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!