Reklama

Żona nie żyje, córka ciężko ranna. Prokuratura zapowiada: będziemy żądali dożywocia

20/07/2016 11:36

Podczas domowej awantury zadźgał żonę nożem, a córkę okaleczył. Takie zarzuty stawia prokuratura Janowi M., mieszkańcowi Drewnowa koło Fromborka. W środę w Sądzie Okręgowym w Elblągu miał się rozpocząć proces mężczyzny. Ten przebywa w szpitalu i nie udało się odczytać aktu oskarżenia.

Tragiczne wydarzenia miały miejsce 19 lipca ub. roku. Tego dnia, około godz. 16, sąsiedzi wezwali policję do awantury domowej, jaka wybuchła w domu 61-latka we wsi Drewnowo (gmina Frombork). Przybyli na miejsce funkcjonariusze zobaczyli dwie leżące na ziemi kobiety i pijanego mężczyznę siedzącego w fotelu. Starsza, 57-letnia Maria M. zmarła. 19-letnia Wioletta M., córka mordercy, została przetransportowana śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie. Dziewczyna miała liczne rany kłute i cięte kończyn górnych, a cios nożem w plecy zadany przez jej ojca, uszkodził rdzeń kręgowy. W efekcie doszło do prawie całkowitego porażenia kobiety od pasa w dół.
Jan M. został zatrzymany i trafił do aresztu.

O winie 61-latka jest całkowicie przekonana prokuratura.
— Nie udało się odnaleźć motywu tej zbrodni, aczkolwiek ciężko tu mówić o jej racjonalnych podłożach — mówił Łukasz Iskrzyński z Prokuratury Rejonowej w Braniewie. — W jakimś sensie jest to związane ze stanem zdrowia oskarżonego. W toku śledztwa jego zeznania i stanowisko co do winy ulegało zmianom i modyfikacjom, ale prokuratura zebrała wystarczające dowody do tego, by przedstawić mu zarzut zabójstwa żony i usiłowania zabójstwa córki, która w trakcie awantury stanęła w obronie matki. Będę wnosił o dożywotnie pozbawienie wolności. Myślę, że wina oskarżonego w tym procesie bez problemu zostanie udowodniona.

W środę (20.07) w Sądzie Okręgowym w Elblągu miał się rozpocząć proces Jana M. Nie udało się odczytać aktu oskarżenia, bo oskarżonego i oskarżycielek posiłkowych w tym procesie zabrakło w sali sądowej. Mężczyzna przebywa obecnie w Szpitalu z Izbą Chorych Aresztu Śledczego w Bydgoszczy.
— 6 lipca został przyjęty do palcówki z powodu martwicy kikuta przedstopia lewego i 12 lipca został poddany zabiegowi operacyjnemu. Aktualnie przebywa na leczeniu — mówi sędzia Rafał Matysiak.

Jeszcze przed otwarciem przewodu sądowego, obrońca Jana M. zawnioskowała o całkowite wyłączenie jawności tego procesu. Do wniosku przychylił się sędzia prowadzący sprawę.
— Wniosek obrońcy jest zasadny z uwagi na zgromadzony materiał dowodowy, w szczególności wyjaśnienia oskarżonego, jak również zeznania pokrzywdzonej, które bardzo mocno wskazują na konflikt rodzinny. To mogłoby naruszyć ważny interes prywatny tej rodziny — dodaje sędzia Matysiak.
Kolejna próba rozpoczęcia procesu została wyznaczona na 21 września.

Jan M. śród swoich sąsiadów nigdy nie cieszył się dobrą opinią.
— On był chory, to wykolejeniec — mówili w lipcu ur. sąsiedzi mężczyzny. — Często bił żonę, gnębił ją. Obserwując, co się tam działo, można było spodziewać się, że dojdzie do tragedii. Nie pierwszy raz była u nich policja. Był pod nadzorem kuratora. Pani Maria była dobrą kobietą. Nigdy nie odmówiła nikomu pomocy. Pomagała sąsiadce po śmierci męża. Razem z córką była bardzo pracowita. W odróżnieniu do męża, który nie garnął się do pracy i pił.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama