Reklama

"Powiesił córkę i wyszedł z mieszkania". Postawił służby ratunkowe na nogi, teraz może mieć kłopoty

10/11/2016 11:57

"Powiesił córkę i wyszedł z mieszkania. Widziałem to przez okno". Takie dramatyczne wezwanie z Elbląga otrzymał w środę wieczorem operator Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego. Na miejsce wysłano pogotowie, straż pożarną i policję.

Zgłoszenie, jakie około godz. 18 otrzymał operator Wojewódzkiego Centrum Powiadamiania Ratunkowego, postawiło służby ratunkowe na nogi. Na ul. Żeglarską od razu wysłano pogotowie, straż pożarną oraz policję.
— Mężczyzna, który zadzwonił pod nr 112, twierdził, że sąsiad powiesił córkę i wyszedł z mieszkania. On sam miał widzieć to przez jedno z okien — mówi podkom. Krzysztof Nowacki, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Elblągu.

Gdy służby ratunkowe dotarły na miejsce, okazało się, że drzwi do mieszkania, wskazane przez zgłaszającego mężczyznę, są zamknięte. Relacja mężczyzny była na tyle przekonywująca, że podjęto decyzję o ich siłowym otwarciu.
— Zgłoszenie okazało się nieprawdziwe. W mieszkaniu nikogo nie było — dodaje podkom. Krzysztof Nowacki. — Zgłaszający mężczyzna został odwieziony do szpitala przy ul. Komeńskiego na oddział psychiatryczny.

Wkrótce na miejscu pojawili się również właściciele mieszkania.
— Zgłosili uszkodzenia mienia i będziemy prowadzili postępowanie w tej sprawie. Osoba, która fałszywie alarmuje służby, można pociągnąć do odpowiedzialność materialnej i karnej — mówi podkom. Nowacki.

Nie wiadomo, co kierowało mężczyzną, który wykonał telefon pod 112.
red

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama