Mimo aż czterech piłek meczowych, zespół Major i Przyjaciele nie zdołał przechylić szali zwycięstwa i pokonać obrońcy mistrzowskiego tytułu. Jednak urwanie punktu ekipie LOGBARTRANS i tak jest największą niespodzianką czwartej kolejki Awangarda Volley Ligi.
To miało być starcie Dawida z Goliatem, ale po raz kolejny mogliśmy się przekonać, jak piękny i nieprzewidywalny jest sport. Obrońcy tytułu, siatkarze zespołu LOGBARTRANS mogli przed meczem zastanawiać się jak wysoko pokonają przedostatnią drużynę w tabeli. Tymczasem to rywale mieli aż cztery piłki meczowe i gdyby jedną z nich wykorzystali, to moglibyśmy mówić o małej sensacji w Awangarda Volley Lidze. Tymczasem LOGBARTRANS zdołał przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale strata punktu z niżej notowanym rywalem i tak jest sporą niespodzianką czwartej kolejki. Spotkanie od początku było bardzo wyrównane, a żadna z drużyn nie mogła wypracować sobie bezpiecznej przewagi. W końcówce pierwszego seta więcej zimnej krwi zachowali siatkarze ekipy Major i Przyjaciele i to oni cieszyli się z wygranej 28:26. Druga partia łudząco przypominała pierwszą, tyle że tym razem w końcówce seta skuteczniej zaprezentował się LOGBARTRANS, zwyciężając 25:22. Prawdziwe emocje przyszły w secie trzecim. Zespół Major i Przyjaciele prowadził już 24:21, ale wówczas w polu zagrywki pojawił się Piotr Malinowski z LOGBARTRANSU. Mocno posyłane piłki siały spustoszenie w szeregach rywali, dzięki czemu LOGBARTRANS najpierw doprowadził do remisu, by za chwilę rozstrzygnąć partię na swoją korzyść, wygrywając 27:25 i cały mecz 2:1.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!