Reklama

"Kopałam go tak długo aż zdechł". Skazana na prace społeczne

13/12/2016 10:34

Na 150 godzin prac społecznych została skazana 34-letnia elblążanka, która w sierpniu tego roku skatowała kota. — Kopałam go tak długo aż zdechł — powiedziała śledczym podczas przesłuchania.

Zdarzenie wyszło na jaw podczas interwencji, do której zostali wezwani funkcjonariusze w jednej z podelbląskich miejscowości. Policjanci byli wzywani do awantury domowej. Na miejscu zastali zgłaszającą rodzinę oraz pijaną i awanturująca się kobietę.
— Podczas zatrzymania przyznała się, że dzień wcześniej zabiła 5-miesięcznego kota. Powiedziała policjantom, że kot ją podrapał i tak długo go kopała w głowę aż zdechł. Policjanci znaleźli skatowane zwierzę w pojemniku na odpady — przypomina Jakub Sawicki z zespołu prasowego Komendy Miejskiej Policji w Elblągu. — Kobieta była wcześniej karana za pobicie. Miała promil alkoholu w organizmie.

34-latka za swój czyn odpowiedziała przed sądem. Za znęcanie się nad zwierzętami groziła jej kara do 3 lat więzienia. W grudniu zapadł w tej sprawie wyrok.
— Kobieta usłyszała wyrok nakazowy skazujący ją na pięć miesięcy ograniczenia wolności. W tym czasie będzie musiała wykonywać prace społeczne po 30 godzin w każdym miesiącu. Sąd zwolnił ją z kosztów procesu — mówi sędzia Dorota Zientara, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Elblągu.

To kolejny przypadek wyjątkowo brutalnego znęcania się nad zwierzętami, do którego doszło na terenie i w okolicach Elbląga. W lipcu br. pracownicy elbląskiego schroniska cudem uratowali wycieńczonego psa, którego „opiekun” przywiązał do drzewa w Parku Dolinka, w cichym i mało uczęszczanym zakątku ul. Kościuszki. Gdy psa znaleźli pracownicy schroniska, był tak przerażony, że ze strachu przed dotykiem sikał pod siebie.

We wrześniu br. na ul. Szymanowskiego grupa dzieci zauważyła pod szkołą osobowe renault, którego kierowca przejechał ciężarną kotkę. Zrobił to celowo, bo wycofał samochód i ponownie najechał na kota.

Tragiczny był także los młodego owczarka, który wiernie pilnował domostwa swoich właścicieli w podelbląskim Kazimierzowie. To tam 47-letni elblążanin wypróżnił gaśnicę wprost w psie oczy. Wcześniej przyjechał on na posesję swojej rodziny, awanturował się i odgrażał członkom rodziny, którzy nie chcieli go wpuścić do domu. Swoją frustrację postanowił więc wyładować na psie. Zwierzę ze spalonymi spojówkami oczu trafiło do weterynarza.

Wszyscy trzej mężczyźni usłyszeli zarzut znęcania się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem. Grozi im za to kara do trzech lat więzienia.
as

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama