Reklama

Opisaliśmy historię pana Lucjana. "Odzyskałem nadzieję na przywrócenie renty"

22/01/2017 15:42

Opisana przez nas historia pana Lucjan, któremu po 11-latach ciężkiej choroby ZUS odebrał rentę, spotkała się z dużym odzewem czytelników. Główny bohater mówi, że odzyskał nadzieję, że renta zostanie mu przywrócona.

Historię pana Lucjana opisaliśmy dwa tygodnie temu. Jak mówi mężczyzna, dzięki temu odzyskał nadzieję na przywrócenie mu renty.
— Bardzo dziękuję za zajęcie się moją sprawą. Nie spodziewałem się tak dużego zainteresowania i odzewu. Dzięki publikacji przekonałem się, jak wiele osób jest w podobnej sytuacji. W komentarzach do artykułu wypowiedziało się kilkadziesiąt osób, które również miały taką przeprawę z ZUS — mówi 58-letni mężczyzna.

Sprawą zainteresowały się też media ogólnopolskie, które na początku lutego mają wyemitować materiał o sprawie pana Lucjana.
— Nie odpuszczę, sprawa jest w sądzie pracy — dodaje pan Lucjan. — Aktualnie sąd skierował mnie na badania do niezależnych od ZUS lekarzy specjalistów: neurologa, ortopedy i diabetologa.

Przypomnijmy: mężczyzna przez 11 lat otrzymywał rentę z Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
— Choruję m.in. na cukrzycę insulinową z ciężkimi powikłaniami, również na zwyrodnienie stawów i kręgosłupa, chorobę niedokrwienną serca — opowiada.

24 marca 2015 r. kończył mu się okres ważności orzeczenia o niezdolności o pracy. Stawił się więc na komisję i ponownie przedłużono mu orzeczenie o częściowej niezdolności do pracy, przyznając rentę do 31 marca 2017 r. Od tej decyzji odwołał się ZUS. Sprawa trafiła do gdańskiego oddziału ZUS.
— I tym razem lekarz orzecznik wydał decyzję, że jestem zdolny do pracy. Zabrano mi też rentę. Oczywiście złożyłem odwołanie od tej decyzji, ale nic to nie dało — mówi mężczyzna. — Gdy zapytałem się, czy przyniesione przeze mnie dokumentacje od trzech lekarzy, których nawet na komisji nie raczyli przeczytać, są przekłamane, odpowiedzieli mi wprost, iż to ich nie interesuje. Identyczną odpowiedź otrzymałem, gdy zapytałem, jaką podjąć pracę przy moim stanie zdrowia i za co żyć. Czy ZUS posiada cudownych orzeczników uzdrawiających chorych ludzi?

Jak mówi elblążanin, renta była jego jedynym źródłem utrzymania.
— Do jakiej pracy mam iść z zaawansowaną cukrzycą? Przy wysiłku fizycznym mam spadki cukru z zaburzeniami świadomości, mam też chore stawy, kręgosłup, chorobę niedokrwienną, częste bezdechy podczas snu. Na dłoniach mam guzy, które uniemożliwiają normalny uchwyt. Orzecznik mówił, że nic tu nie widzi. Po prostu zostałem uzdrowiony cudownie, jednym podpisem orzecznika — żali się pan Lucjan. — Miałem opinię trzech lekarzy: diabetologa, reumatologa i lekarza rodzinnego, zdaniem których nie jestem zdolny do podjęcia pracy. A zdaniem orzecznika jestem.

Pan Lucjan jest bardzo rozgoryczy tą sytuacją.
— Co myślę o tym? To kpiny z ludzi. Mam przepracowanych ponad trzydzieści lat. Przez ten okres płaciłem składki do ZUS. Gdyby istniała możliwość wypisania się z ZUS i odkładania w innej instytucji pieniędzy, zrobiłbym to, ponieważ okazuje się, że w razie choroby jest się dla ZUS śmieciem. Przed przejściem na rentę pracowałem w Niemczech, legalnie, na umowę. Gdybym przewidział, że taka sytuacja spotka mnie w kraju nie wróciłbym — mówi mężczyzna.
Anna Dawid

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama