Reklama

Miał łopatą "skrócić" cierpienia psa... Jest sądowy finał tej sprawy

12/05/2017 21:38

Elbląski sąd utrzymał w mocy wyrok skazujący Radosława M. na karę sześciu miesięcy bezwzględnego więzienia za znęcanie się nad swoim psem i podżeganie do jego zabicia. Zwierzę zostało skatowane łopatą przez kolegę mężczyzny, który za kratami spędzi rok.

[gallery=4]78043[/gallery]Sprawa dotyczy wydarzeń z jesieni 2015 r. To wtedy inspektorzy ds. ochrony zwierząt z Pasłęka dostali anonimowe zgłoszenie o tym, że na posesji Radosława M. znajdują się skrajnie wycieńczone psy. Do Zielonki Pasłęckiej inspektorzy pojechali razem z policją. Na miejscu znaleźli dwa zwierzaki wykazujące oznaki skrajnego zaniedbania. Trzeciego - mieszańca wilczura — znaleziono blisko domu, na polu. Skatowana suczka konała pod stertą gałęzi.

Diagnoza lekarza weterynarii była wstrząsająca: suka została pobita tępym narzędziem, miała zdartą kufę i zmasakrowany pysk. Nie reagowała na bodźce zewnętrzne, pozostając w stanie agonalnym. Nie udało się jej uratować.

Druga suczka była odwodniona i wychłodzona, męczyły ją napady podobne do padaczki. Oba psy były skrajnie wygłodzone, skutkiem czego nastąpił u nich zanik mięśni.

W tej sprawie zatrzymano dwóch mężczyzn: Radosława M., właściciela zwierzaków i jego kolegę Przemysława K. Jeden odpowiadał za znęcanie się nad psami i podżeganie do uśmiercenia jednego z nich, a drugi za usiłowanie zabicia psa. Radosław M. twierdził przed sądem, że starał się ratować psa, który jego zdaniem chorował.
— W tym dniu zadzwoniłem do weterynarz do Pasłęka, ale powiedział mi, że nie przyjedzie do mnie, bo jest ciemno, a droga do mnie jest fatalna. Kazał, żebym sam przywiózł psa, a ja nie miałem jak. Myślałem, że ten pies już zdycha i kolega powiedział mi, że lepiej go dobić, żeby już się nie męczył — tłumaczył Radosław M. podczas jednej z rozpraw.

"Ukrócić" cierpienie miała łopata, którą Przemysław K. pobił suczkę. Skatowanego zwierzaka wyniósł z domu na pole, a Radosław M. przykrył psa stertą gałęzi.

W trakcie rozpraw przesłuchano wielu świadków, m.in. pracowników schroniska w Pasłęku, lekarzy weterynarii, a także policjantów, którzy interweniowali w sprawie. Ich zeznania wskazywały, że Radosław M. trzymał swoje psy w skrajnie nieodpowiednich warunkach, m.in. w boksach przylegających do budynku gospodarczego, w którym za legowisko służyły im deski, bądź kupczyk słomy na klepisku. Do jedzenia dostawały m.in. obierki z ziemniaków, skutkiem czego były zatrute solaniną - toksyczną substancją, która powoduje zapalenie nerek, a nawet śpiączkę.

Obu mężczyznom za znęcanie się nad zwierzętami groziło do trzech lat więzienia. Prokuratura wnioskowała o karę pięciu miesięcy bezwzględnego więzienia dla Radosława M. i trzech miesięcy więzienia dla Przemysława K.
Sędzia Katarzyna Słyś wydała jednak wyrok o wiele surowszy. W styczniu 2017 r. Radosław M. został skazany na sześć miesięcy więzienia i pięcioletni zakaz posiadania zwierząt. Przemysław K. miał spędzić w więzieniu rok. Przez osiem lat nie będzie mógł się także opiekować żadnym zwierzęciem. Sąd wobec obu oskarżonych nie mógł zawiesić wykonania kary, bowiem obaj mężczyźni byli już wcześniej karani.

Wyroki były nieprawomocne. Sąd Okręgowy w Elblągu na początku maja utrzymał je w mocy. Obaj mężczyźni trafią za kartki.
as


Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama