Reklama

Resztę życia spędzi w więzieniu. Gdański sąd podtrzymał wyrok dla zabójcy żony

21/08/2017 08:45

Sąd Apelacyjny w Gdańsku utrzymał w mocy wyrok dożywocia dla Jana M., który w lipcu 2015 r. w Drewnowie koło Fromborka zabił nożem żonę oraz ciężko ranił córkę. Mężczyzna ma również obowiązek zapłaty 100 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz pokrzywdzonej córki.

Do tragicznych wydarzeń w miejscowości Drewnowo (gm. Frombork) doszło 19 lipca 2015 r. Policję na miejsce wezwali sąsiedzi zaniepokojeni odgłosami dochodzącymi z domy M. Funkcjonariusze po przybyciu na miejscu zobaczyli dwie leżące na ziemi kobiety i pijanego mężczyznę siedzącego w fotelu. 57-letnia Maria M. zmarła. 19-letnia Wioleta M., córka mordercy, została przetransportowana śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego do Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Olsztynie. Ostrze sięgnęło rdzenia kręgowego w efekcie czego doszło do prawie całkowitego porażenia młodej kobiety od pasa w dół.

Proces Jana M. toczył się w Sądzie Okręgowym w Elblągu. Wyrok zapadł 12 kwietnia. Elbląski sąd skazał go na dożywocie oraz obowiązek zapłaty 100 tys. zł zadośćuczynienia na rzecz pokrzywdzonej córki.
— Jeśli resztę życia spędzi w więzieniu, będę miała pewność, że już nigdy nikogo nie skrzywdzi. Dożywocie to maksymalny wyrok, jaki ojciec mógł dostać, ale dla niego nie ma żadnej kary, która byłaby adekwatna do tego, co zrobił — mówiła w kwietniu pani Wioleta, córka Jana M. — 100 tysięcy złotych to dla biednych ludzi ogromna kwota, ale mi wystarczy może na 1,5 roku leczenia. Za dwutygodniowy turnus rehabilitacyjny płacę ok. 2 tys. zł, a będę jej wymagała do końca życia. Leki po refundacji kosztują ok. 300 zł. Chodzę na terapię psychologiczną, by poradzić sobie z traumą. Z trudem wywalczyłam w końcu rentę — całe tysiąc złotych, które w ogromnej większości przeznaczam na leczenie. Nawet nie wiem, czy te zasądzone pieniądze od ojca będą ściągalne — on wprawdzie ma rentę, ale również komornika, który na pewno upomni się o swoje pieniądze.

Jan M. odwołał się od tego wyroku.
— Apelacja skłania się w kierunku zmiany wysokości kary. Oczywiście nie całkowitego uniewinnienia, bo wina mojego klienta jest bezsporna, ale kara dożywotniego pozbawienia wolności jest w naszej ocenie karą zbyt surową — mówił mecenas Tomasz Borzdyński.

Sąd Apelacyjny w Gdańsku utrzymał wyrok w mocy. Jan M. ma spędzić resztę życia za kratkami.

Jan M. wśród społeczności Drewnowa nigdy nie cieszył się dobrą opinią. Za znęcanie się nad rodziną miał także założoną Niebieską Kartę.
— On był chory, to wykolejeniec — mówili w lipcu 215 roku sąsiedzi mężczyzny, podczas jego zatrzymania. — Często bił żonę, gnębił ją. Obserwując, co się tam działo, można było spodziewać się, że dojdzie do tragedii. Nie pierwszy raz była u nich policja. Był pod nadzorem kuratora. Pani Maria była dobrą kobietą. Nigdy nie odmówiła nikomu pomocy. Pomagała sąsiadce po śmierci męża. Razem z córką była bardzo pracowita. W odróżnieniu do męża, który nie garnął się do pracy i pił.
as

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama