Reklama

Tramwaje przestaną kursować od poniedziałku. Zaostrza się spór o podwyżki

26/09/2017 13:27

W Elblągu szykuje się strajk ciągły motorniczych tramwajów elbląskich. Od poniedziałku (2.10) tramwaje nie będą wyjeżdżały z zajezdni aż do odwołania.

O tej decyzji, dziś krótko po godzinie 13 poinformował Roman Kluczyk, przewodniczący Okręgu Północnego Związku Zawodowego Pracowników Komunikacji Miejskiej.

— W poniedziałek, 2 października, od godziny 4 rano żadne wagony tramwajowe nie wyjadą z zajezdni na swoje trasy. Dopóki nie znajdziemy konsensusu, żeby porozmawiać o podwyżkach dla motorniczych tramwajów, strajk będzie trwał aż do odwołania — zapowiada Roman Kluczyk.

Strajk ciągły jest efektem efektem protestu motorniczych, którzy od stycznia tego roku walczą o podwyżki: o 2 zł do stawki zaszeregowania oraz dodatkowych wynagrodzeń za pracę w niedzielę i święta. W sprawie odbyły się już rozmowy z dyrekcją spółki, prezydentem Elbląga i mediatorem, jednak rozwiązania sporu nie było. W poniedziałek, 4 września motorniczy przeprowadzili dwugodzinny strajk ostrzegawczy - między godz. 6.30 a 8.30 tramwaje stały na pętlach. W końcu, 7 września przedstawili swoje problemy na sesji Rady Miejskiej. Spółce Tramwaje Elbląskie przyznano wtedy dodatkowe pieniądze - 600 tys. zł.

— Są to pieniądze zapewniające tylko bieżącą działalność spółki na poziomie minimalnym. Prezydent mówił też o możliwości podwyżek od nowego roku, ale dla całej sfery komunalnej. Nas to absolutnie nie urządza. Poza tym czy to jest pewnik, czy tylko zamierzenia? My przez pół roku próbowaliśmy dyskutować z władzami miasta i dyrekcją Tramwajów Elbląskich w sposób pokojowy, by rozwiązać nasze problemy. Niestety, ostatnie spotkanie z mediatorem, które odbyło się 15 września po raz kolejny zakończyło się fiaskiem. Ten przyjechał do nas bez żadnych konkretnych propozycji i spotkanie było jałowe. Zaś dyrektor raz jeszcze przeliczył wszystkie koszty i powiedział, że pieniędzy dla nas nie ma. Dlatego podjęliśmy decyzję o strajku ciągłym — mówi Roman Kluczyk.

Do poniedziałku, 2 października zostało niespełna tydzień czasu. Związki zawodowe deklarują, że cały czas są otwarci na rozmowy.

— Tak z władzami miasta jak i z dyrekcją spółki. Jesteśmy też otwarci na spotkanie z radnymi: jesteśmy gotowi oprowadzić ich po zakładzie, żeby mogli zobaczyć, jak wygląda sytuacja spółki i gdzie się w tej całej sytuacji znajdują motorniczy. Na razie od środy, 29 września, w tramwajach będą się pojawiały kartki z informacjami odliczającymi dni do rozpoczęcia strajku ciągłego — mówi związkowiec.

Bardzo możliwe, że w poniedziałek będzie nas czekał paraliż komunikacyjny.

— Wiemy, że ta decyzja będzie krzywdząca dla elblążan, ale my przecież dla nich jeździmy i chcemy dalej to robić. Ale musimy także godnie zarabiać: wielu z nas dostaje pensję poniżej 2 tys. zł netto. A wykonujemy pracę niebezpieczną i bardzo odpowiedzialną. Jesteśmy zdeterminowani i sfrustrowani. Dlatego podjęliśmy decyzję o strajku i liczymy, że spotka się ona ze zrozumieniem choć części elblążan — dodaje.
Aleksandra Szymańska

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama