Piłkarze ręczni Mebli Wójcik Elbląg przegrali w sobotę przed własną publicznością z Wybrzeżem Gdańsk 19:29
[gallery=4]103163[/gallery]
Sobotnie spotkanie dla gospodarzy rozpoczęło się fatalnie. Już w 1. min kontuzji kolana doznał Jakub Olszewski i już w tym pojedynku nie wystąpił. Mimo to po golach Filipa Kopera i Bartosza Janiszewskiego „Meblarze” prowadzili 2:0. Rywale szybko odrobili straty i za chwilę objęli prowadzenie 3:2, którego nie oddali do końca.
Elblążanie grali chaotycznie, bez wiary odniesienia sukcesu. Tracili sporo piłek, w szczególności w ataku. Brakowało skuteczności i dokładności, a jeśli już trafiali w światło bramki, to obijali bramkarza gości Artura Chmielińskiego. Na pięć minut przed przerwą było 11:7 dla Wybrzeża.
W drugiej połowie po raz trzeci w tym meczu na ławkę kar został odesłany Marcin Miedziński i zobaczył czerwoną kartkę. Rozgrywający Mebli Wójcik wdał się w dyskusję z arbitrem Jakubem Tarczykowskim (Szczecin) i otrzymał dodatkowo jeszcze dwie minuty kary - w efekcie elbląski zespół musiał przez cztery minuty grać w osłabieniu. W 40. min gdańszczanie prowadzili już 20:12, a 10 minut później 24:14. Mimo takiej przewagi goście nie spuszczali z tonu i grając do końca na pełnych obrotach wygrali 29:18.
Patrząc na grę „Meblarzy” można z całą stanowczością stwierdzić, że drużyna gra znacznie gorzej niż w poprzednim sezonie, a niektórzy zawodnicy, którzy zostali ściągnięci przed tym sezonem, nic nie wnoszą do gry i superliga ich przerosła.
— W tym spotkaniu Wybrzeże obnażyło wszystkie mankamenty. W defensywie wyglądaliśmy jak "ser szwajcarski" a w poczynaniach ofensywnych brakowało pomysłu na większą ilość zdobycia goli. Zabrakło także walki i serca na boisku — podsumował szkoleniowiec elblążan Jacek Będzikowski.