Reklama

Za dach nad głową "odwdzięczył" się śmiercią. Skazany za zabicie 79-latki

07/12/2017 14:34

Według biegłych 27-letni Adrian G. jest spłycony emocjonalnie, a zdaniem prokuratury wyrachowany i po alkoholu - skłonny do agresji. Sąd do końca nie dał wiary tym opiniom i skazał mężczyznę na 14 lat więzienia za zabójstwo Teresy P. Nagie ciało kobiety odkryto w nowy rok w Rychlikach.

27-letni Adrian D. prawie całe życie mieszkał w Grudziądzu. Do Rychlik trafił, bo znalazł tam pracę. Ta jednak się skończyła i D. po raz kolejny został bez perspektyw. To wtedy poznał 79-letnią Teresę P., która zaproponowała mu mieszkanie. W zamian mężczyzna miał wykonywać w jej domu drobne prace. Wspólnie żyli przez dwa lata. Nie łączyły ich kontakty intymne. On mówił do niej "babciu", ona nazywała go swoim wnuczkiem. Oboje jednak nie stronili od kieliszka.

Alkohol lał się także strumieniem feralnej nocy sylwestrowej, 31 grudnia 2016 roku.

Następnego dnia po południu ciało kobiety odnalazł przypadkowy przechodzeń i zawiadomił policję. Adrian D. został zatrzymany w nowy rok. Szybko przyznał się do winy: tylko raz zmienił swoją wersję i winą za zabójstwo Teresy P. obarczył... jej sąsiadkę, z którą starsza pani miała rzekomo pokłócić się. Jak wyjaśniał - taką wersję zdarzeń podsunęli mu "koledzy spod celi". Podczas mowy końcowej w czwartek (7.12) prokuratura nie miała wątpliwości, że m.in. dzięki temu 27-latek był świadomy czynu, jakiego dokonał.

— To nic innego jak kalkulowanie i tzw. taktyka obrony. Ten przypadek pokazuje bezwzględność młodego człowieka, który zabił osobę, która wyciągnęła do niego rękę, zaufała mu i otoczyła go opieką. Adrian D. zabił, a później beztrosko pił alkohol z sąsiadami. Po powrocie do domu spalił koszulę nocną, w którą ubrana była pokrzywdzona, a ciało zamordowanej kobiety zawinął w dywan i ukrył w sadzie. Za taki czyn kara powinna być surowa: 25 lat pozbawienia wolności — wnioskowała prokurator.

Biegli, którzy wcześniej orzekali w sprawie Adriana D. stwierdzili, że 27-latek jest „zaburzony i spłycony emocjonalnie”.
— Nie odczuwa on również przyjemności płynących z pasji czy hobby, jego emocje są powierzchowne — mówiła podczas pierwszej rozprawy biegła sądowa Agnieszka Walento-Nowacka.

Z tym stwierdzeniem nie chciał się zgodzić obrońca oskarżonego mężczyzny. Mecenas Waldemar Soroka chciał nawet powołania nowego składu biegłych psychiatrów i psychologów, którzy jeszcze raz ocenili by zachowanie jego klienta. Sąd jednak odrzucił jego wniosek.
— Prokuratura nie wskazała motywu działania mojego klienta. Nadal nie wiemy, czemu oskarżony zabił. Ten człowiek przeszedł w życiu wiele życiowych traum. Teresa była pierwszą osobą, z którą nawiązał emocjonalne relacje. A został zaatakowany przez osobę najbliższą, działał więc pod wpływem wzburzenia — mec. Soroka przywoływał wydarzenia z sylwestrowej nocy. — Zawijając zwłoki w dywan i wynosząc je do sadu działał irracjonalnie. Gdyby z rozmysłem zabił, to lepiej by się przygotował do zacierania śladów.

Obrońca Ariana D. wnosił o karę 8 lat więzienia. Ostatecznie sędzia Władysław Kizyk skazał go na karę 14 lat pozbawienia wolności.
— Lansowana przez obronę teza, że oskarżony działał pod wpływem silnego wzburzenia w ocenie sądu nie znalazła wsparcia w źródłach dowodowych. W momencie, gdy pojawia się przywołane silne wzburzenie, to sprawca traci świadomość i nie jest w stanie zapamiętać przebiegu zdarzenia. Natomiast oskarżony po zatrzymaniu bardzo precyzyjnie zrelacjonował przebieg zdarzeń. Ta okoliczność jednoznacznie dyskwalifikuje tezę obrońcy — wyjaśniał sędzia Kizyk.

W ocenie sądu Adrian D. miał działać z zamiarem nagłym i nieprzemyślanym.
— Przewód sądowy nie dostarczył żadnych źródeł dowodowych z których wynikało, że oskarżony w jakimkolwiek stopniu planował wcześniej pozbawienie życia – dodał sędzia Władysław Kizyk.
Wyrok nie jest prawomocny. Obrońca Adriana D. decyzji sądu nie chciał komentować, a prokuratura zapowiedziała, że najpierw będzie chciał zapoznać się z uzasadnieniem wyroku na piśmie. Dopiero po tym zadecyduje o wniesieniu ewentualnej apelacji.

W ostatnim słowie Adrian D. przepraszał za swój czyn. —
Żałuję tego, co się stało i jest mi bardzo przykro – mówił.
as

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama