środa, 24 lipca 2019. Imieniny Kingi, Krystyna, Michaliny

#Cisza naszych czasów. "Mogą wszystko, a zaskakują mnie nicnierobieniem"

2018-09-15 16:02:13 (ost. akt: 2018-09-15 12:58:50)
Od lewej: Jarosław Kwaśniak, Kamila Łyłka, Julia Bączkiewicz

Od lewej: Jarosław Kwaśniak, Kamila Łyłka, Julia Bączkiewicz

Autor zdjęcia: Aleksandra Szymańska

To spektakl o czekaniu na nic. Na koniec. Znak. Na hasztag z fejsbuka. Przed nami premiera sztuki #cisza w reżyserii elblążanki, Kamili Łyłki.

Spektakl „#cisza” zostanie wystawiony w najbliższy czwartek (20.09) podczas pierwszego dnia 6. Festiwalu Literatury Wielorzecze na Małej Scenie Teatru im. Aleksandra Sewruka w Elblągu (początek o godz. 19.30).

Jak mówi reżyserka Kamila Łyłka, „#cisza” jest dla niej swoistym znakiem naszych czasów - ery smartfonów i tabletów, komicznego, ale i przerażającego obrazu ludzi XXI wieku.
— Zdarza się, że poznaję młodych ludzi, którzy totalnie mnie zaskakują swoim nicnierobieniem — mówi Kamila Łyłka. — A mogą wszystko, mając tak ogromne możliwości, jakie daje im dzisiaj świat. Niestety, życie bez pasji przekłada się także na relacje, o które przestajemy dbać: znajomości, przyjaźnie. To mnie uderzyło najbardziej, ten nihilizm. Gdy ludzie nie chcą szukać, skreślają, nie działają. Tylko czekają. To przerażający znak naszych czasów — dodaje.

Spektakl „#cisza” jest inspirowany dramatem Zbigniewa Herberta „Drugi pokój”. Na jego realizację elblążanka otrzymała stypendium kulturalne Elbląga.

Kamila Łyłka oparła swój obraz o prawdziwą historię zaginięcia Iwony Wieczorek. Osiem lat temu gdańszczanka wracała do domu z dyskoteki w Sopocie. Była sama, ponieważ pokłóciła się ze znajomymi, z którymi bawiła się tej nocy. Po raz ostatni, kamery miejskiego monitoringu zarejestrowały ją nad ranem, gdy samotnie przemierzała deptak. Od tej chwili ślad się po niej urwał, chociaż kampania medialna i policja postawili całe miasto na nogi.

— A wydawało się, że najbardziej wiarygodnym źródłem informacji będą jej znajomi, którzy, jak się okazało, niczego nie widzieli i nic nie słyszeli. Wszyscy opierali się tylko na monitoringu, pogłoskach, poszlakach, a chyba najwięcej prawdy było w tych osobach, które były najbliżej niej i mimo wszystko nic od nich nie wyszło. To mnie wtedy przeraziło. To, jak wiele można zrobić i nic nie osiągnąć — mówi młoda reżyserka.

Bohaterowie spektaklu Kamili Łyłki, podobnie jak para ze sztuki Herberta, będą mieli do podjęcia ważne decyzje, które obnażą ich lęki i utracone wartości.
— Sztuka nosi tytuł „#cisza” i traktuje o czekaniu. Ginie znajoma dwójki młodych ludzi. Dosłownie ślad się po niej urywa, nikt nic nie wie, a mimo wszystko wszyscy tak naprawdę coś wiedzą, nikt nic nie robi, chociaż ludziom się wydaje, że robią wszystko, bo np. udostępniają jej zdjęcia na Facebooku. A tak naprawdę nie robią nic, tylko czekają. Na co? Na nic. Na koniec. Czekają na jakiś znak. Na hasztag z fejsbuka — dodaje Łyłka.

W role główne wcielili się Julia Bączkiewicz i Jarosław Kwaśniak. Julka ma już pewne doświadczenie sceniczne, jest członkinią grupy teatralnej Nietentego i kocha teatr. Jarek na jego temat wie niewiele i nie jest aktorem. Okazało się, że na scenie ten duet i różnica wieku, stanowi duże wyzwanie. Jak mówią, pracowało się im chwilami niełatwo, ale bardzo przyjemnie

— Wprawdzie występowałem już przed szerszą publicznością, bo na co dzień gram w zespole muzycznym, ale aktorsko to rzeczywiście mój pierwszy taki „wybryk” — śmieje się Jarek. — Kiedy Kamila zaproponował mi tę rolę, to pomyślałem, dlaczego by tego nie zrobić. Lubię wyzwania i chciałem pomóc. Pomyślałem, że może nie poradzę sobie aż tak źle.

— Chwilami było ciężko, bo być może tego po nas nie widać, ale między mną i Jarkiem jest dość duża różnica wieku — mówi Julka.
— Dlatego to tak dysfunkcyjny związek — wtrąca Jarek.

— Na początku może trochę musieliśmy się dotrzeć. Ale teraz jest już chemia w tej naszej współpracy. Musieliśmy przede wszystkim poznać historię głównej bohaterki, która jest w to wplątana, czyli Iwony Wieczorek — opowiada Julka. — Próbowaliśmy jakoś stworzyć te postaci od podstaw: niby coś wiedzą, ale nie chcą nic mówić... Trzeba było mocno wkręcić się w tę spiralę wzajemnych niedomówień, oskarżeń. To, czy sobie poradziliśmy, okaże się po premierze, ale w budowaniu i kreowaniu tego świata na pewno pomogły nam wskazówki Kamili, a także świetna muzyka, za którą odpowiada Artur Kosiński, a która tworzy taki mroczny, z każdą chwilą coraz bardziej gęstniejący klimat.
as

Komentarze (1) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Benton #2581119 | 109.241.*.* 15 wrz 2018 20:06

    Sztuka. Cisza. OK! Ale fan ENTOMBED w ciszy,spokoju? Oczywiście żartuję! Entombed super kapela!!!

    ! - + odpowiedz na ten komentarz