Już tylko dwa tygodnie pozostały do rozpoczęcia zmagań w II lidze, a forma elblążan nie może nikogo zadowolić. Tym razem rywalem Olimpii był III-ligowy Kaczkan Huragan Morąg.
W pierwszej połowie kibice byli świadkami wyrównanego meczu, chociaż częściej przy piłce przebywali gospodarze. Z ich ataków niewiele jednak wynikało. Z kolei goście, nie bawiąc się w zawiłe kombinacje, zdobywali teren szybkimi podaniami. Już w 26. min Piotr Łysiak, po sfinalizowaniu podania od Mateusza Mroczkowskiego, uderzeniem z 10 metrów otworzył wynik spotkania.
W rewanżu w 31. min na bramkę gości strzelił Oleksij Prytuliak, jednak trafił tylko w boczną siatkę. Osiem minut później w polu karnym przez Wojciecha Jurka sfaulowany został Rafał Kruczkowski i arbiter podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Rafał Maciążek, jego strzał odbił Madejski, ale po dobitce piłka zatrzepotała w siatce.
Tuż przed przerwą Olimpia po strzale Michała Fidziukiewicza z pola karnego zdobyła kontaktowego gola. W drugiej połowie trener elblążan Adam Nocoń dokonał kilku zmian. Gra jego drużyny pozostawiała wiele do życzenia. Brakowało dokładności, skuteczności i pomysłu na strzelenie gola.
Gospodarze nie potrafili zdobyć kolejnego gola, ta sztuka udała się za to rywalom. W 53. min po dośrodkowaniu z rzutu wolnego przez Łysiaka na listę strzelców wpisał się Galik.
Huragan był blisko kolejnych goli. W 57. min Mroczkowski oraz w 72. min Michał Bartkowski mieli szansę na podwyższenie rezultatu, ale w ostatniej chwili od utraty bramek uratował Olimpię bramkarz Piotr Rutkowski.
— Graliśmy poniżej naszych możliwości. Źle graliśmy w defensywie, gdzie nie było idealnego krycia. Całemu zespołowi brakowało determinacji w grze — podsumował trener elblążan Adam Nocoń. JK
[gallery=4]112771[/gallery]
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!