Reklama

Chciał okraść… jajkomat. Grozi mu 10 lat za kratkami [ZDJĘCIA]

29/05/2019 14:37

Postanowili wrócić do kraju z Niemiec. W Elblągu zainwestowali pieniądze. W dniu przeprowadzki dowiedzieli się, że ktoś zdewastował ich własność. Znamy kulisy „ataku” na jajkomat.

Właściciele elbląskiego jajkomatu, który stanął w lutym na jednym z pasażów handlowych, na pomysł inwestycji w niecodzienne urządzenie wpadli na namową znajomego z Niemiec – profesora zajmującego się nauczaniem o zdrowej żywności. Zainwestowali środki, i automat, w którym można kupić kurze jaja, pojawił się w mieście.

Jak mówi pan Mateusz, jajkomat przyjął się i elblążanie chętnie z niego korzystali. Do czasu…

— Właśnie przeprowadziliśmy się do Polski, i przywitała nas taka informacja… — nie kryje rozgoryczenia właściciel maszyny.

Z informacji stróżów prawa wynika, że było chwilę przed północą we wtorek 28 maja, gdy do oficera dyżurnego elbląskiej komendy wpłynęła informacja o głośno zachowującym się mężczyźnie, który przy ul. Hetmańskiej kopie w automat do sprzedaży jajek.

— Na miejsce pojechał patrol — relacjonuje kom. Krzysztof Nowacki, oficer prasowy Komendy Miejskiej Policji w Elblągu. — Mężczyzny na miejscu już nie było.

Kilka ulic dalej jednak policjanci zauważyli człowieka odpowiadającego rysopisowi sprawcy uszkodzenia. Ten, gdy tylko zobaczył nadjeżdżający radiowóz, nagle zaczął iść w innym kierunku. Nie uniknął jednak zatrzymania.

— W rozmowie z policjantami 34-latek przyznał, że uszkodził jajkomat, „ale tylko dlatego, że nie mógł z niego wydostać pieniędzy” — podaje przedstawiciel elbląskich mundurowych. — Chciał bowiem otworzyć skarbczyk urządzenia a posiadane kombinerki oraz multitool okazały się niewystarczające. Swoją złość postanowił więc wyładować na urządzeniu. Odgłosy kopania usłyszeli mieszkańcy okolicznych budynków.

Mężczyzna trafił do policyjnego aresztu, gdzie spędził resztę tak rozpoczętej nocy. Usłyszał zarzuty usiłowania włamania. Może mu grozić kara od roku do 10 lat pozbawienia wolności.

Jak się dowiedzieliśmy, w automacie było zaledwie około 200 złotych.

— To niewielka kwota, gorsze jest to, że ten człowiek wyrządził straty nawet na kilka tysięcy, trudno jednak w tej chwili oszacować dokładnie, jak duże ostatecznie będą — powiedział zaraz po ujawnieniu dewastacji pan Mateusz. — Nie jestem też w stanie teraz powiedzieć, czy i kiedy automat na nowo zacznie działać.

[gallery]114570[/gallery]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama