Niedziela, 8 grudnia 2019. Imieniny Delfiny, Marii, Wirginiusza

Czarne koty i ich zawiła historia

2019-11-17 17:54:18 (ost. akt: 2019-11-17 18:05:48)

Autor zdjęcia: kk

17 listopada obchodzony jest Dzień Czarnego Kota. Przebiegający drogę może poważnie wystraszyć przesądnych, w przeszłości kojarzony z okultyzmem i postrzegany jako nieodłączny atrybut czarownic. Czarne koty zamieszkujące schroniska dla bezdomnych zwierząt, to te, którym najciężej znaleźć dom. Skąd te uprzedzenia?

Cofnijmy się do starożytnego Egiptu, gdzie koty były traktowane niemal na równi z człowiekiem, a nawet lepiej. Nieprzewidywalne usposobienie, gracja i wyrafinowane maniery tych wytwornych zwierząt zapewniały im iście królewskie traktowanie. Świadczy o tym, chociażby fakt, że ich dostojne oblicza stanowiły ozdoby sarkofagów, a Bastet- egipska bogini płodności, domu i rodziny przedstawiana była jako kobieta z głową kota lub prawdziwa kocica.

W średniowiecznej Europie nastawienie do kotów było zupełnie inne. Tajemnicze, nieco dzikie, nie cieszyły się sympatią. Szybko zaczęto łączyć je z okultyzmem i czarami. Wierzono nawet, że czarownice po śmierci przemieniają się właśnie w czarne koty. Wyobraźcie sobie, co czekało niewinne zwierzęta, skoro nawet ludzi za czary skazywano na śmierć w męczarniach. Ochrona przed czarami to jedno, ale torturowanie kotów stanowiło też okrutną rozrywkę. We Francji na przykład, urządzano festyn, podczas którego ku uciesze tłumów zrzucano koty z wieży, a 24 czerwca w dzień św. Jana Chrzciciela Francuzi wrzucali do ognia wszystko, co kojarzyło się z czarną magią, w tym właśnie bogu ducha winne futrzaki. Okrutne praktyki doczekały się końca dopiero w XIX wieku.

Jak się okazuje, w wielu kulturach czarny kot wcale nie stanowi powodu do obaw. Szkoci cieszą się, gdy czarny kot schroni się w pobliżu ich domu, bo wierzą, że przyniesie dobrobyt i szczęście. Anglicy na jego widok wypowiadają życzenie, a Chińczyków broni przed złymi duchami. Statystyki pokazują jednak, że czarnym kotom żyjącym w schroniskach nadal najtrudniej znaleźć nowy dom. Badania przeprowadzone na Uniwersytecie w Kalifornii wskazują, że czarne koty często oceniane są jako te najmniej towarzyskie i najbardziej tajemnicze.

Ci, którzy zdecydowali się odkryć sekrety tych rzekomo stroniących od kontaktów futrzaków, nie żałują swojego wyboru. – Od trzech lat jestem posiadaczką właśnie czarnego kota. Jak każdy, ma swój charakter, ale uwielbia pieszczoty. Oczywiście z umiarem, to on ustala ich długość i częstotliwość. Tolek jest lekiem na całe zło i myślę, że moja miłość jest w pełni odwzajemniona – mówi szczęśliwa opiekunka czarnego kota.

Warto w tym dniu wspomnieć też o najlepszym lekarstwie na stres. Felinoterapia, czyli leczenie kotem potrafi zdziałać cuda. Głaskanie, zabawa, ale nawet samo przebywanie w jego towarzystwie może działać terapeutycznie. Poza tym, naukowcy z Uniwersytetu w Minesocie zauważyli, że ryzyko wystąpienia zawału serca jest o 30% niższe u posiadaczy miauczących przyjaciół niż u tych, którzy nie posiadają pupila. Kocie mruczenie może działa relaksująco, ale ma też pozytywny wpływ na urazy kości. Złamania u tych zwierzaków zrastają się znacznie szybciej niż u innych ssaków, według badań, odpowiada za to częstotliwość mruczenia równa 25 herców, która podobnie działa na ludzi. Dobrą wiadomość mamy też dla rodziców, dzieci dorastające w towarzystwie kotów rzadziej są alergikami. Ponadto, dbając o drugą, mniejszą istotę, uczą się odpowiedzialności i troski.

Każdy kociarz wie, że mruczki to idealni towarzysze bez względu na kolor futra. Miejmy nadzieję, że czarne koty wyjdą obronną łapą z opresji, a ludzie zaczną dostrzegać w nich potencjalnych przyjaciół tak samo wartościowych i oddanych, jak te o innym umaszczeniu.



kk

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB