Ich historia nie jest łatwa, mówienie o niej wywołuje wspomnienia, które nie należą do przyjemnych. Mają jednak nadzieję, że ich opowieść pomoże innym znaleźć drogę do lepszego życia. Im się udało, a teraz dzielą się dobrem z innymi.
Piotr: – Szybko zacząłem pić alkohol, uważałem, że nie mam problemu. Przecież to, że wypiję sobie parę piw, czy ćwiartkę to żaden problem. Zapijałem leki, sięgałem po narkotyki, piłem aż do odcięcia. Byłem 22 razy na odtruciu alkoholowym. W pewnym momencie tak mnie trzęsło, że żadne tabletki już nie pomagały. Musiałem dawkować alkohol, żeby jakoś funkcjonować. Wpadałem w cugi alkoholowe trwające tydzień, dwa. Nic nie jadłem, tylko piłem. Po długich cugach czułem się tak źle, że od razu jechałem na SOR po kroplówkę. Miałem myśli samobójcze, wzywali psychiatrów. Kiedy jednak poczułem się lepiej, to znowu twierdziłem, że nikogo nie potrzebuję, że jestem silny i dam sobie radę. Miałem wszystkich w nosie. Miałem zatwardziałe serce. Taki beton, jak Beatka na mnie później mówiła. Człowiek skała, zamknięty, wszystko dusiłem w sobie. Kiedy piłem, nie zależało mi na niczym, byle mi było dobrze.

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!