Piątek, 10 lipca 2020. Imieniny Filipa, Sylwany, Witalisa

Czy branża beauty przetrwa kryzys? [ROZMOWA]

2020-04-10 17:00:00 (ost. akt: 2020-04-10 13:40:09)
Atelier Fryzjerskie

Atelier Fryzjerskie

Autor zdjęcia: Marta Babij

Atelier Fryzjerskie Marty Babij cieszy się dużą popularnością nie tylko wśród elblążanek. Jego właścicielka i fryzjerka z ponad 25-letnim doświadczeniem opowiada, jak salon i jego pracownicy radzą sobie w czasie pandemii. Swoją sytuację opisał nam też Rafał, fryzjer pochodzący z Elbląga, który na co dzień mieszka w Warszawie.

— Ile osób pracuje w salonie?
— Zespół składa się z dziesięciu osób —czterech fryzjerów i sześciu uczniów, wszyscy zatrudnieni są na umowę o pracę.

— Od 1 kwietnia zamknięte są wszystkie zakłady fryzjerskie i kosmetyczne, ale twoje Atelier jest nieczynne od połowy marca.
— Wspólnie z pracownikami zdecydowaliśmy, że najważniejsze jest bezpieczeństwo, dlatego zamknęliśmy salon 16 marca. Już wtedy słyszało się o osobach oszukujących lekarzy i ratowników medycznych na temat swojego stanu zdrowia, czy zagranicznych podróży. Równie dobrze fryzjerom też mogliby nie mówić całej prawdy. Poza tym przed odgórnym zamknięciem, sanepid wysłał do salonów dokładne informacje, jakie środki bezpieczeństwa powinny być zachowane w trakcie świadczenia usługi. Wśród nich był zapis mówiący o zachowaniu dwumetrowej odległości między klientem a osobą wykonującą zabieg. W naszej pracy ta odległość często wynosi zaledwie 20-30 centymetrów. Nie wyobrażam sobie, jak możliwe jest strzyżenie brody czy podcinanie grzywki z dwumetrowej odległości.

Firma nie jest tylko moja, przede wszystkim firma to są moi ludzie, również oni, a może przede wszystkim oni, mają ogromny wkład w to, jak salon funkcjonuje. Nie wyobrażam sobie, żeby jakakolwiek decyzja podjęta odnośnie firmy nie była najpierw przedyskutowana z moją załogą. Wspólnie postanowiliśmy zamknąć salon, mając na uwadze zdrowie klientów, pracowników i naszych rodzin.

— Jakie są skutki finansowe tej decyzji?
— Zamknięcie salonu oznacza zerowe dochody, na tę chwilę nie zarabiamy nic. Uważam jednak, że była to jedyna słuszna decyzja, która pomoże skrócić ten bardzo trudny dla wszystkich czas. Nie oszukujmy się, jeżeli nie będziemy dbali o dobro ogółu, a tylko o siebie, to ta epidemia się nie skończy.

Mój zawód to praca dla ludzi, moją misją jest dbanie o nich. Uważam, że prowadząc firmę, należy zawsze patrzeć naprzód, dbać o to, by nie opierała się tylko na tym, co jest dzisiaj, ale brać pod uwagę różne okoliczności i się na nie zabezpieczać. Moja sytuacja finansowa jest na tę chwilę stabilna, jestem w stanie zabezpieczyć moich ludzi na co najmniej trzy miesiące mimo zerowego dochodu. Na pewno nikogo nie zwolnię. Jestem w stałym kontakcie z pracownikami, wymieniamy się doświadczeniami i uczestniczymy w szkoleniach online.

Staramy się dobrze spożytkować ten wolny czas, pamiętając też o psychicznym odpoczynku. Wspierają nas koncerny, z którymi współpracujemy. Internet to kopalnia wiedzy, z której teraz czerpiemy. Nie tylko pod względem rozwoju fryzjerskich umiejętności, ale też tych dotyczących wiedzy psychologicznej, związanych z motywacją, która jest bardzo ważna.

— Jak na zamknięcie salonu zareagowali klienci?
— Większość z nich potraktowała naszą decyzję w odpowiedzialny sposób, część sama dzwoniła, żeby odwołać wizyty. Myślę, że każdy człowiek, który ma na uwadze zdrowie swoje i innych, raczej nie przychodzi do salonu fryzjerskiego w czasie epidemii, bo nie jest to w tym momencie bezpieczne miejsce. Nie ukrywajmy, odrosty nie poczekają, ale są dziś większe problemy od niezadbanej fryzury. Klienci wspierają nas, a my ich — stale się z nimi kontaktujemy, dziennie wykonuję mnóstwo telefonów, również tych związanych z fryzjerskimi poradami, staram się mówić, co mogą zrobić sami w domach.

Najważniejsze jest jednak to, co będzie po wszystkim. Planujemy już rozwiązania, które wprowadzimy po powrocie do pracy. Klientom na wejściu mierzona będzie temperatura, koniecznie wprowadzimy dezynfekcję rąk osób przychodzących skorzystać z naszych usług. Fryzjerzy wykonywać będą zabiegi wyposażeni nie tylko w rękawiczki ochronne i maseczki, ale też okulary bhp. Maseczki przygotowane będą również dla klientów, jednorazowych peleryn używaliśmy na co dzień jeszcze przed wybuchem epidemii. W pierwszym okresie po otwarciu zachowane zostaną dwumetrowe odstępy między stanowiskami. Na szczęście mamy ten komfort i przestrzeń, która nam na to pozwoli. Dezynfekcja narzędzi jest dla nas czymś normalnym, zawsze to robimy, więc w tej kwestii nic się nie zmienia.

— Jakie rozwiązania pomogą twoim zdaniem branży beauty przetrwać kryzys?
— Ta branża ucierpi jak każda inna. Wiele osób może stracić pracę, dlatego najważniejsze jest to, żeby rząd pomógł przedsiębiorcom w taki sposób, by te zwolnienia nie były konieczne. Według mnie idealny model pomocy powinien na pewno uwzględniać zamrożenie składek ZUS na co najmniej pół roku. Dopłaty do pensji w wysokości 40 procent są chwilowym rozwiązaniem, ale co dalej? Nie sądzę, by te 40 procent miało w dłuższej perspektywie pomóc pracodawcy, który ma w tym momencie zerowy przychód.

Potrzebne będą wszelkiego rodzaju kredyty, ale te pięć tysięcy, które nam początkowo zaproponowano, było żenującą kwotą. Uważam, że kwota 40 tysięcy, to już coś, co pozwoli, przynajmniej mi jako mikroprzedsiębiorcy utrzymać w miarę możliwości firmę i pracowników.

— Jak jako przedsiębiorca radzisz sobie w tej sytuacji ze stresem?
— Jestem z natury bardzo pozytywną osobą. Myślę, że mój zawód wymaga takiego podejścia. Często to my musimy pocieszać nasze klientki i klientów. Nie mam w sobie teraz niepokoju, staram się zająć czymś głowę. Planuję przyszłość mojej firmy, którą wraz ze mną budują pracownicy. Jestem fryzjerem z 25-letnim doświadczeniem. Byłam po każdej stronie: uczniem, pracownikiem, a od pięciu lat pracodawcą. Myślę, że pozwala mi to zrozumieć moich ludzi i to, co dziś przeżywają. Wzajemna empatia pomaga nam wspólnie przetrwać tę kryzysową sytuację.

Pozytywną energię czerpię też od moich przyjaciół fryzjerów, sporo rozmawiamy o tym, jak widzimy nasze dalsze losy. Przecież to musi się kiedyś skończyć. Wrócimy w końcu do pracy, ale już inni, bo z nowym doświadczeniem. Oczywiście wszystkim nam jest teraz trudno, jak każdemu, ale nie poddajemy się. Walczymy o utrzymanie pracowników, żebyśmy wszyscy mogli wrócić już niebawem do normalności.

http://m.wm.pl/2020/04/orig/at1-620433.jpg


Przez epidemię ucierpi cała branża


Rafał pochodzi z Elbląga, ale od lat zajmuje się włosami klientek jednego z warszawskich salonów. – Początkowo, by trzymać się nowych zasad bezpieczeństwa, w naszym zakładzie mogły przebywać tylko dwie osoby – fryzjer i klient, każde w maseczce ochronnej, rękawiczkach i po wcześniejszej dezynfekcji dłoni. Dopiero teraz, gdy wszystkie salony kosmetyczne muszą być całkowicie zamknięte, sytuacja naprawdę się skomplikuje – zauważa. – Moje miejsce pracy zatrudnia kilkanaście osób, każda z nich prowadzi własną działalność gospodarczą. Jedynym wyjściem, z którego możemy skorzystać, jest zwolnienie małych firm ze składek za marzec, kwiecień i maj. Nie jest to jednak moim zdaniem wystarczający okres. Każdy z nas jest zestresowany i liczy na to, że ta sytuacja szybko się skończy. Zamknięte salony to brak dochodów, przez najbliższy czas nie będziemy mieli możliwości, by zarobić jakiekolwiek pieniądze, a wszyscy mamy zobowiązania finansowe. Z problemem zmierzy się cała branża. Fryzjerzy i kosmetyczki to profesjonaliści, którzy poświęcili bardzo dużo czasu na szkolenia i szlifowanie swoich umiejętności, a panująca epidemia odbiera im środki do życia, na które od początku kariery ciężko pracowali. Chcę wierzyć, że za dwa tygodnie wrócimy do salonu, ale nikt nie jest w stanie przewidzieć, co się wydarzy – dodaje.

Kamila Kornacka



Czytaj e-wydanie
Dziennik Elbląski zawsze pod ręką w Twoim smartfonie, tablecie i komputerze

Kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl



Komentarze (5) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. strzyżony #2904534 | 79.191.*.* 11 kwi 2020 16:01

    W garażu strzygą, ja Wam to mówię {piszę} :)))

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Mikołaj R. #2904202 | 188.146.*.* 10 kwi 2020 22:27

    beauty??? „A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”

    Ocena komentarza: warty uwagi (8) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. wesoły wirus #2904200 | 188.146.*.* 10 kwi 2020 22:23

    Przecież mogą pracować online!

    Ocena komentarza: warty uwagi (11) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Konspiracja fryzjerska #2904179 | 37.248.*.* 10 kwi 2020 21:24

    Strzyga w podziemiu

    Ocena komentarza: warty uwagi (6) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. mm #2904130 | 81.190.*.* 10 kwi 2020 20:02

    co ma nie przetrwać, w wojnę I i II funkcjonowała i po wojnie też... po wirusie też będzie

    Ocena komentarza: warty uwagi (5) ! - + odpowiedz na ten komentarz