Reklama

U dzieci lepiej chuchać na zimne

11/05/2020 13:51

Wśród zarażonych koronawirusem mieszkańców województwa warmińsko-mazurskiego jest 11 osób poniżej 18 roku życia. Hospitalizowana jest dwójka dzieci. Jak mówi szef wojewódzkiego sanepidu: Nie ma co panikować, ale trzeba obserwować.

Od początku trwania pandemii w województwie warmińsko-mazurskim odnotowano zakażenie wirusem u 26 osób poniżej 18 roku życia Łącznie wyzdrowiało w województwie 123 osoby, z czego 15 poniżej 18 roku życia. — Dzieci zaraziły się wyniku tak zwanych zakażeń poziomych, czyli transmisji lokalnej. Mamy przypadki rodzin, w których chorują wszyscy ich członkowie. W tej chwili na koronawirusa choruje 11 osób poniżej 18 roku życia. Hospitalizowane są dwie z nich, przebywają w szpitalu dziecięcym w Olsztynie, pozostałe są w izolacji domowej — informuje Krzysztof Guzek, rzecznik prasowy wojewody warmińsko-mazurskiego.

O stan hospitalizowanych zapytaliśmy dyrektora Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Olsztynie. — Jeden z hospitalizowanych pacjentów to 9-miesięczne dziecko matki, u której wynik testu na koronawirusa również wyszedł dodatni — mówi Janusz Dzisko. — Żeby stworzyć przede wszystkim dobre warunku dla dziecka, przebywa ono w szpitalu dziecięcym z mamą, oboje na tę chwilę przechodzą koronawirusa praktycznie bezobjawowo. Zmiana stanu zdrowia organizmu dziecka to jednak często kwestia momentu, więc bardzo o nie dbamy — zapewnia szef WSS-E. — Drugie hospitalizowane dziecko to 5-letni chłopiec, którego stan również jest dobry. To jest hospitalizacja na zasadzie profilaktyki i izolacji, a nie z tytułu stanu zdrowia — podkreśla.

Stan zdrowia dzieci przebywających w izolacji domowej również można określić jako dobry. — Do tej pory nie mieliśmy żadnego ciężkiego przypadku u dziecka — zapewnia Janusz Dzisko. — Najczęściej jest to taka sytuacja, że albo jest to tylko wynik dodatni i w związku z tym dziecko jest hospitalizowane ze względów bezpieczeństwa, albo naprawdę skąpo objawowe, czyli np. lekki stan podgorączkowy — dodaje.

Janusz Dzisko potwierdza, że dzieci zarażają się najczęściej w wyniku transmisji lokalnych. — Wskazuje na to nawet ostatni przypadek, czyli cztery osoby z jednej rodziny. Pierwszymi zakażonymi byli ojciec i matka. Kiedy rodzice przebywają we wspólnym mieszkaniu w bliskim kontakcie z dziećmi, a trudno 5-letniego czy kilkumiesięcznego dziecka nie tulić, to transmisja jest prosta. Zanim zidentyfikujemy dodatnich rodziców, to najczęściej zdążą oni już zakazić swoje dzieci — tłumaczy Janusz Dzisko.

Pomimo tego, że większość dzieci przechodzi zakażenie bezobjawowo, nadal powinniśmy je uważnie obserwować. — Nie możemy wykluczyć takiej sytuacji, że pojawi się takie dziecko, u którego odnotujemy pełne lub ciężkie objawy, chociaż zdarza się to rzadko, kiedy popatrzymy na ciężkie przebiegi i zgony, to dzieci wśród nich nie ma — zaznacza Dzisko. — Nie ma co panikować, ale trzeba obserwować — radzi. — Szczególnie u małych dzieci zakażenie wirusem zawsze wydatkuje układ immunologiczny, a na osłabiony organizm może napaść inny wirus lub bakteria. Dlatego na wszelki wypadek zawsze chuchajmy na zimne.

Kamila Kornacka


[ewydanie=DZEL]
Dziennik Elbląski zawsze pod ręką w Twoim smartfonie, tablecie i komputerze

Kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama