środa, 21 października 2020. Imieniny Celiny, Hilarego, Janusza

Jego świat to pole golfowe [ROZMOWA]

2020-09-06 12:00:00 (ost. akt: 2020-09-05 09:44:27)

Autor zdjęcia: archiwum prywatne

Wybuch epidemii spowodował, że wiele jego sportowych planów legło w gruzach. Tęsknota za polem golfowym okazała się jednak pozytywną motywacją, która pozwoliła Krzysztofowi Sosnowskiemu z Pasłęka wykazać się na turniejach.

Krzysztof Sosnowski, 17-letni golfista z Pasłęka, swoją przygodę z dyscypliną, która stała się całym jego światem, rozpoczął, mając 6 lat. To on zajął trzecie miejsce w 14. Plebiscycie na 10 Najpopularniejszych Sportowców „Dziennika Elbląskiego”.

Jego tegoroczne plany pokrzyżowała pandemia koronawirusa. — Turnieje, które miały by rozegrane wczesną wiosną, zostały odwołane, a pola golfowe zamknięte.
Jeszcze w lutym 17-latek grał w Belek w Turcji, gdzie spełnił swoje marzenie — zagrał nocą na polu Montgomerie. Następnie udał się do Szkocji na pole St. Andrews na tak zwany fitting, podczas którego zebrano dane, by stworzyć idealnie dobrane dla niego kije.

— Już wracając z Anglii, na lotnisku w Berlinie zetknąłem się z pierwszym obostrzeniem dotyczącym koronawirusa. Jeszcze wtedy nie wiedziałem, że przez najbliższe miesiące nie będzie mi dane stanąć na polu golfowym — wspomina chłopak.

Bardzo odczuł brak treningów, bezpośredniego kontaktu z golfistami i swoim trenerem, Wacławem Laszkiewiczem.

— W miarę możliwości trenowałem w domu, obok którego zbudowaliśmy prowizoryczny ekran, gdzie mogłem ćwiczyć uderzanie piłką i tak naprawdę to było rewelacyjne rozwiązanie, aby nie wypaść z rytmu powtarzalności — zauważa Krzysztof.

Ku jego uciesze, pola golfowe zostały otwarte na początku maja. — Zachowujemy wszystkie wymagane obostrzenia. Golf jest chyba najbardziej bezpiecznym sportem, biorąc pod uwagę odległości pomiędzy graczami i obszar, na którym się znajdują — mówi 17-latek.

I dodaje: — Radość, która towarzyszyła mi, kiedy stanąłem na polu po takiej przerwie, była niewiarygodna. Czułem się wspaniale, mogłem grać dzień w dzień, wciąż nie mogąc się nacieszyć.

http://m.wm.pl/2020/08/orig/6-643918.jpg

Pod koniec maja kurier przywiózł młodemu golfiście wymarzone kije prosto ze Szkocji. — Powinno się je przetestować i wykonać tzw. przestrzeliwanie, ale ja nie mogłem się doczekać, aby zagrać nimi na polu. Po dwóch dniach zapakowałem je do torby i zagrałem w pierwszym turnieju z listy na polu Sand Valley pod Pasłękiem, zdobywając złoto — wspomina Krzysztof.

W ciągu kolejnych dwóch tygodni zagrał w czterech turniejach, cały czas stając na podium.

— Myślę jednak, że liczba treningów i zagranych turniejów doprowadziła do przetrenowania. Jadąc na Mistrzostwa Polski, czułem ból pleców, ale myślałem, że mimo wszystko dam radę. W pierwszym dniu ból nie pozwolił mi zagrać i po kilku dołkach musiałem zejść z pola. Był to dla mnie dramat — przyznaje chłopak.
Po tygodniowej rehabilitacji i odpoczynku wrócił do gry.

— Pojechaliśmy na klubowe Mistrzostwa Polski do Malinowego Pola, w których uczestniczyło 110 golfistów z 16 klubów, 26 składów juniorów oraz 15 drużyn młodzików — relacjonuje golfista. — Przez trzy dni grałem w upale nie do wytrzymania, silnym wietrze i deszczu — w rozgrywce ostatecznej — złoto! Udało się — wygraliśmy Klubowe Mistrzostwa Polski.

Jak zauważa, media golfowe opisywały finał mistrzostw mianem starcia gigantów.
— Trener Wacław Laszkiewicz cieszył się wynikiem i przyznał, że w sporcie liczy się walka, a zbyt łatwe zwycięstwo nie daje pełnej satysfakcji — mówi Krzysztof Sosnowski.

Dalej były kolejne turnieje, a wraz z nimi kolejne sukcesy.

— Od początku otwarcia sezonu zagrałem w ponad 12 turniejach, wszystkie uważam za bardzo udane. Zawsze mieszczę się w ścisłej czołówce — przyznaje 17-latek. — Żeby nie było jednak zbyt kolorowo, jak to w sporcie, są też i słabsze dni. W turnieju Kram Junior Open na polu golfowym Toya koło Wrocławia przez pierwsze dwa dni wynik dla mnie był średni, ale ostatecznie zająłem w swojej klasyfikacji VI miejsce — wspomina golfista.

Na pasłęckim Sand Valley rozegrany został również Heikki Kovalainen Open 2020. — Niestety nie mógł się na nim pojawić sam Heikki ze względu na kwarantannę w Japonii. Podczas tych zmagań udało mi się zdobyć pierwsze miejsce — informuje Krzysztof Sosnowski.

— Kilka dni temu wróciłem z Modrego Lasu z Mistrzostw Polski, na tamtejszym trudnym i wymagającym polu grałem po raz pierwszy. W klasyfikacji juniorów w kraju zająłem VI miejsce — relacjonuje chłopak.

Krzysztof nie może uwierzyć, że to już koniec wakacji. — Mam do zagrania jeszcze kilkanaście turniejów, ale czuję straszny niedosyt. Wiele konkursów się zdublowało, a nie da się zagrać w dwóch miejscach jednocześnie. W części zmagań nie mogę wziąć udziału, bo skierowane są do graczy, którzy skończyli już 19 lat — żałuje golfista z Pasłęka.

Pomimo trudnych czasów chłopak wciąż się rozwija. — Poznałem inne pola i wielu wspaniałych graczy z Niemiec, Czech, Słowacji, Bułgarii i Szkocji. Staram się trenować dwa razy więcej i w miarę możliwości odwiedzać wszystkie pola w Polsce. Takie ogranie zapewne zaowocuje w przyszłości — zauważa.
Plany Krzysztofa na najbliższe miesiące?

— Jeżeli tym razem nic ich nie pokrzyżuje, to sezon potrwa do późnej jesieni. Jeżeli pogoda pozwoli, na pewno zagram jeszcze w wielu turniejach. Pod koniec września jadę na pole golfowe w Binowie koło Szczecina na finał Audi Junior Tour. Zagram też jeszcze na naszym polu Sand Valley w Pasłęku i w Naterkach koło Olsztynka, gdzie zostałem zaproszony — odpowiada utalentowany sportowiec.
I dodaje: — Kto wie, może uda się pojechać na jakiś turniej poza granicami Polski, ale to zależy głównie od sytuacji epidemiologicznej.

Kamila Kornacka



Czytaj e-wydanie
Dziennik Elbląski zawsze pod ręką w Twoim smartfonie, tablecie i komputerze

Kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl


Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB