Pewien 40-latek kierujący osobowym hyundaiem nie pomyślał nawet o tym, że testowanie naprawianego auta może zakończyć się dla niego utratą prawa jazdy. Mężczyzna razem z mechanikiem i podłączonym laptopem diagnostycznym testowali turbinę auta. Problem był jednak w tym, że było to w terenie zabudowanym Huty Żuławskiej, kolejny problem to to, że auto jechało 160 km/h.
- Mężczyzna nawet nie zwolnił, wjeżdżając w teren zabudowany – mówi jeden z policjantów Wydziału Ruchu Drogowego dokonujących kontroli. - Mieliśmy patrol stacjonarny z ręcznym miernikiem prędkości. Nadjeżdżający z dużą prędkością samochód było słychać już z daleka – tłumaczy policjant.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!