Reklama

Koziołek uratowany! Policja wyjaśnia, co się stało podczas interwencji... policji

06/05/2021 18:02

Potrącone zwierzę mogło umierać w cierpieniach blisko ulicy. Na szczęście dzięki uporowi Anny Kamińskiej z Jelonek tak się nie stało. Koziołek żyje!

Środa, 5 rano. Anna Kamińska z Ośrodka Okresowej Rehabilitacji Zwierząt Jelonki odbiera telefon. Przy ulicy Fromborskiej w Elblągu ktoś potrącił sarnę i zostawił ją na poboczu. Pani Anna bez zastanowienia wstaje i jedzie na miejsce. — Poprosiłam pana, który dzwonił, żeby poczekał na nas przy zwierzęciu, bo mamy kilka kilometrów do tego miejsca — relacjonuje. — O 5:20 pan zadzwonił, że spieszy się do pracy, ale na miejscu jest już patrol policji, który na nas czeka przy rannym zwierzęciu.

Po około pół godziny Anna Kamińska dotarła na miejsce wskazane przez mężczyznę, który do niej zadzwonił. — Nie było nikogo. Ani policji, ani sarny — mówi nasza rozmówczyni. — Zadzwoniliśmy jeszcze do pana zgłaszającego, czy nie pomyliliśmy miejsca, jeszcze raz uzgodniliśmy szczegóły.

Po tym telefonie pani Anna zadzwoniła na policję. — Od dyżurnego usłyszeliśmy, że sarna padła i funkcjonariusze położyli zwierzę na poboczu. Zapytałam, dlaczego nikt nie dał nam znać, żebyśmy nie przyjeżdżali. Na to pytanie nikt nie potrafił odpowiedzieć.

Sprawa nie dawała nam jednak spokoju i postanowiliśmy wrócić na miejsce wypadku, żeby jeszcze raz przeszukać teren — opowiada Anna Kamińska. — Przeszliśmy rowami, najpierw jedną, potem drugą stroną drogi i znaleźliśmy sarnę — żywą. Patrzyliśmy z niedowierzaniem. Nie dość, że ranne zwierzę ściągnięto z drogi, to jeszcze umieszczono w rowie z wodą, a obok wyrzucono jednorazowe rękawiczki.

Okazało się, że to koziołek. — Zwierzak dygotał cały z zimna, krew leciała mu z nosa i pyska. On z zimna nie był w stanie złapać oddechu. Jest ślad, gdzie to zwierzę było ciągnięte. To jest straszne — mówi z niedowierzaniem właścicielka ośrodka w Jelonkach.

Muszę przyznać, że to pierwszy raz, kiedy mam taką sytuację związaną z policjantami — dodaje pani Ania. — Nasza policja naprawdę zawsze doskonale udziela nam pomocy. Nigdy wcześniej nie było takiej sytuacji. Od początku bardzo dobrze współpracowaliśmy z funkcjonariuszami. Przecież było wiele takich przypadków, kiedy policjanci dzwonili prywatnie do nas z jakąś interwencją, żeby pomóc jakiemuś zwierzęciu.

Na szczęście koziołka udało się znaleźć. — Chciałabym, żeby te osoby, które skazały zwierzę na cierpienie, poniosły konsekwencje, bo to zwierzę żyło. Ten koziołek umierałby w cierpieniu bardzo długo. Nie wiem, jakie będą jego dalsze losy, ale stanął na nogi — podkreśla nasza rozmówczyni.

Jakie jest stanowisko policji w tej sprawie?Komendant zlecił przeprowadzenie czynności wyjaśniających, które dotyczą przebiegu tej interwencji. Wyjaśniamy tę sprawę — odpowiada kom. Krzysztof Nowacki oficer prasowy KMP w Elblągu.

Do tematu wrócimy.

Karolina Król

[iframe]https://www.facebook.com/plugins/page.php?href=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2FDziennikElblaski%2F&tabs&width=340&height=130&small_header=false&adapt_container_width=true&hide_cover=false&show_facepile=true&appId" width="340" height="130" style="border:none;overflow:hidden" scrolling="no" frameborder="0" allowfullscreen="true" allow="autoplay; clipboard-write; encrypted-media; picture-in-picture; web-share"][/iframe]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama