Nawet najlepsza placówka nie zastąpi mamy i taty, dlatego tak zależy nam na tym, by dzieci mogły wychowywać się w rodzinach — własnych, zastępczych lub adopcyjnych — mówi Magdalena Paradowska, nadzorująca dwie placówki opiekuńczo-wychowawcze.
Najtrudniejsze jest pokonywanie dziecięcych demonów, które siedzą gdzieś tam w środku i z którymi dzieciaki same sobie nie poradzą. Co jeszcze? Próby wytłumaczenia naszym podopiecznym, dlaczego mama się z nimi umówiła, a nie przyszła, albo dlaczego obiecała, że pójdzie na terapię, a nadal pije. My — dorośli — mamy problemy z nazywaniem i rozpoznawaniem emocji, a co dopiero dzieci — zauważa nasza rozmówczyni i przyznaje, że mimo wszystko podopieczni placówek, które nadzoruje, zdążyli ją już też wiele nauczyć. — Przede wszystkim radości, pomysłowości i otwartości na drugiego człowieka — przekazuje Magdalena Paradowska.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!