Reklama

Tomasz Gliniecki opowiedział o tym, jak spłonął port w Tolkmicku

29/09/2021 11:44

Część mieszkańców Tolkmicka jeszcze tego samego wieczora zabrała swoje rzeczy i poszła przez lód w kierunku Krynicy Morskiej. Tam, z drugiej strony Zalewu Wiślanego, obserwowali, jak ich rodzinne miasteczko płonie.

Tamten czas na przełomie stycznia i lutego jest dla Tolkmicka historią trudną, zmienną i składającą się z wielu elementów. O tym, jak spłonął tamtejszy port, opowiedział dr Tomasz Gliniecki, autor książki „Odciąć Prusy Wschodnie! Pancerna szpica operacji mławsko-elbląskiej Armii Czerwonej w styczniu 1945 roku”.

Książka obejmuje swoim zakresem ziemie od Mławy, przez Działdowo, Lubawę, Nowe Miasto Lubawskie, Iławę, Ostródę, Pasłęk, Młynary i Elbląg, aż po Tolkmicko, gdzie historia w jakiejś mierze się kończy. Publikacja opowiada o wydarzeniach II wojny światowej, które po ich zakończeniu nazwane zostały operacją mławsko-elbląską Armii Czerwonej. Ta, atakując na skraju Prus Wschodnich, próbowała dotrzeć do Zalewu Wiślanego.

Podczas spotkania w Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury w Tolkmicku dr Tomasz Gliniecki postanowił opowiedzieć o tym, co w związku z ofensywą, działo się właśnie w tym oddalonym o około 25 kilometrów od Elbląga miasteczku.

— Tolkmicko w czasach wojny zamieszkiwało około 2 tysięcy osób. To właśnie tutaj znajdował się największy lokalny port Zalewu Wiślanego, nie licząc Elbląga i Królewca, dlatego większość mieszkańców była głównie związana z rybołówstwem czy przetwórstwem — zaczął Gliniecki.

Jego najnowsza książka opowiada o armii, która idzie w kierunku brzegów morskich.

— Na samym przodzie ofensywy idzie armia pancerna, która jest najszybsza. Gdyby wydarzenia te nie miały miejsca zimą, przejście z Mławy do Elbląga byłoby bardzo trudne w związku z licznymi jeziorami, potokami i rzeczkami. Styczeń 1945 to jednak sam środek zimy — duże śnieżyce i 20-stopniowe mrozy — wiele jednostek nie dałoby rady przejść tego odcinka w takich warunkach, ale ciężkie czołgi nie miały problemu z przebiciem się przez zaspy — opowiadał autor publikacji.

Pierwsze z nich do największego miasta w okolicy — Elbląga — docierają wieczorem 23 stycznia. Już dwa dni później są pod Tolkmickiem.

— Wieczorem 25 stycznia do Tolkmicka dochodzą jednostki zwiadowcze i następnego dnia je zajmują. Mija doba i Tolkmicko odbijają Niemcy. Walki trwają kilka dni i tak naprawdę dopiero 5 lutego sytuacja się uspokaja — sowieci zdobywają ostatecznie miasteczko, wypychają oddziały niemieckie i kończą bezpośrednie walki — wyjaśniał dr Tomasz Gliniecki.

I opowiadał: — Niektórzy mieszkańcy zabierają swoje rzeczy i idą przez lód w kierunku Krynicy Morskiej już 23 stycznia wieczorem, zaraz po tym, gdy dowiedzieli się od pasażerów pociągu kolei nadzalewowej o tym, że w Elblągu pojawiły się sowieckie czołgi. Ludzie byli spanikowani, a przeprawy nie ułatwiał fakt, że w tym samym czasie niemiecka marynarka wojenna lodołamaczami utworzyła na Zalewie Wiślanym rynnę, by wyekspediować z Elbląga niedokończone torpedowce. Kilkumetrowa wyrwa nie pozwalała na bezpośredni przejazd saniami — jednak dzięki temu, że jeden ze statków się zatrzymał, a ludzie mogli przejść przez niego na drugą stronę wyrwy, udało im się dotrzeć cało do Krynicy Morskiej. Stamtąd — będąc już po drugiej stronie Zalewu Wiślanego, oglądali płonący port w Tolkmicku. Nie wiedzieli do końca, co się dzieje, mogli jedynie obserwować, jak ich miasteczko płonie.

Dokładną analizę mało znanych do tej pory działań znaleźć można w książce „Odciąć Prusy Wschodnie! Pancerna szpica operacji mławsko-elbląskiej Armii Czerwonej w styczniu 1945 roku”, która w sposób przystępny opisuje dramatyczne, ale i niezwykle dynamiczne wydarzenia z tamtego okresu.

[mediabox]772676[/mediabox]

Dr Tomasz Gliniecki — urodzony w 1967 roku, historyk, pedagog i dziennikarz. Autor książek poświęconych lokalnej historii, wśród których wymienić można m.in. „Elbląg czasów wojny”, „Walki o Elbląg. Styczeń-luty 1945” czy „Walki Armii Czerwonej w delcie Wisły styczeń-maj 1945”. Prowadził też cykl audycji telewizyjnych o medialnych i propagandowych aspektach II wojny światowej. Organizował w Elblągu cykle zajęć edukacyjnych i animacji historycznych, stworzył pakiet zajęć muzealnych dla uczniów „Elbląg XX wieku”. Obecnie pracuje naukowo w Muzeum Stutthof w Sztutowie.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama