Reklama

Paulina Szramke: Zawsze jest dobry czas na zmiany

13/04/2022 21:40

Czasem pojawia się taki moment, gdy chcemy w życiu czegoś więcej. Ta potrzeba jest ukryta, lecz przychodzi chwila, gdy się ujawnia. Tak było w przypadku Pauliny, która jest dowodem na to, że warto robić coś, co się kocha. Daje to najlepsze owoce.

Paulina Szramke pochodzi z Wilcząt, ale od 2014 roku mieszka w Elblągu. Z wykształcenia jest filologiem angielskim. Kiedy urodził się jej syn, pomyślała, że jest to odpowiedni czas na zmiany.

— Skończyłam 30 lat i stwierdziłam, że nie mogę robić w życiu tylko jednej rzeczy. Poczułam, że czas bycia z dzieckiem to dobry moment na przebranżowienie się. Chciałam też pracować zdalnie — zaczyna Paulina Szramke.


[gallery]128200[/gallery]

Młoda mama postanowiła, że zrobi kurs tworzenia stron internetowych. Później uznała, że brakuje jej umiejętności z zakresu grafiki komputerowej, więc ukończyła też szkolenie w tym zakresie. A gdy zorientowała się, że jej syn ma w domu trzy albumy brzydkich zdjęć, stwierdziła, że musi to zmienić i nauczyć się fotografować.

— Jeździłam do Gdańska na kursy fotografii — najpierw od podstaw — nie miałam jeszcze nawet swojego aparatu. Później przyszedł czas na kursy fotografii wnętrz, portretu, produktowej i retuszu — mówi nasza rozmówczyni.

[h3]Jak Cię widzą?[/h3]

W tym czasie na świat przyszła również córeczka naszej bohaterki. Paulina wciąż doskonaliła jednak swoje umiejętności, ćwicząc i uczestnicząc w kursach i szkoleniach. A kiedy dzieci poszły już do przedszkola, stwierdziła, że się odważy i założy własną firmę. Pierwotnie chciała zajmować się elementami identyfikacji wizualnej, tworzeniem stron www oraz fotografią wnętrz. Jej targetem miały być hotele i restauracje.

— 3 marca 2019 roku założyłam swoją pierwszą w życiu działalność gospodarczą. "Jak Cię widzą?" było jak moje trzecie dziecko. Swoje marzenia zaczęłam realizować w szczególnym okresie — dokładnie dzień przed pierwszym przypadkiem COVID-19 w Polsce — opowiada Paulina.
Pierwszy rok jej działalności był rokiem pełnym wyzwań. Nie tylko przez pandemię — również przez to, że cały czas rozwijała się, szkoliła i inwestowała w siebie i sprzęt. Z uwagi na pandemiczne zawirowania musiała być bardziej elastyczna, niż pierwotnie zakładała. Wykonywała przeróżne zlecenia i projekty. W zasadzie robiła wszystko, a każdy rodzaj fotografii przynosił jej ogrom satysfakcji. Bardzo dużo się wtedy nauczyła.

[h3]Elblążanie & Elblążanki[/h3]

Po roku, kiedy przyszedł czas podsumowań mimo tego, że było na plus, poczułam, że czegoś mi jednak brakuje. Chciałam, by moja praca była czymś więcej, niż tylko wykonywaniem zdjęć na zlecenie. A że Elbląg nie jest moim rodzinnym miastem, postanowiłam poznać lepiej jego mieszkańców, znaleźć ludzi, którzy tu żyją, działają i udowadniają, że się da i nie trzeba wyprowadzać się do Trójmiasta — wyjaśnia Paulina.

Tak narodził się pomysł stworzenia jej autorskiego projektu pod tytułem „Elblążanie & Elblążanki”.

— Przez rok zapraszałam wyjątkowych mieszkańców Elbląga na spotkanie ze mną w ich ulubionych, ważnych dla nich częściach miasta, przeprowadzałam miniwywiady i robiłam fotoreportaże. Moim celem było zarazić motywacją i zainspirować elblążan w tych okropnych pandemicznych czasach i pokazać, że jeśli się tylko chce i ma otwarte serce, to można w naszym mieście działać cuda — tłumaczy fotografka.

Paulina założyła, że do projektu zaprosi 10 osób — do tej pory przeprowadziła wywiady i zrobiła sesje zdjęciowe ośmiu bohaterom i bohaterkom.
Projekt pozwolił jej przekazać, że Elbląg to miasto interesujące, ciekawe i aktywne. Udowodniła też, że daje realne możliwości na wielu płaszczyznach. Przedstawiła osoby, które żyją i pracują w naszym mieście, a ich działalność ma prawdziwy wpływ na życie innych.

— Te spotkania bardzo mnie otworzyły — nie tylko na miasto, ale też na to, aby nie bać się spotkań z nowymi ludźmi. Spostrzegłam, że w Elblągu jest naprawdę mnóstwo rzeczy, które się dzieją i są warte pokazania. To mnie bardzo zainspirowało — przekazuje Paulina.

I zdradza: — W tym czasie otrzymałam też e-maila z jedną z najważniejszych wiadomości w moim życiu — zdecydowanie najważniejszego w mojej karierze zawodowej. Był to e-mail z Centrum Spotkań Europejskich Światowid.

[h3]Bajkowe portrety[/h3]

Gdy znajoma Pauliny zobaczyła zdjęcia dziecięcych portretów jej autorstwa, poleciła jej, by odezwała się do Światowida, który poszukuje lokalnych twórców. Po dwóch tygodniach otrzymała telefon z zaproszeniem, a 7 lipca 2021 roku odbył się wernisaż i otwarcie wystawy „Bajkowe portrety”. Składała się ona z 20 zdjęć przedstawiających wizerunki dzieci mieszkających po sąsiedzku z panią fotograf.

— Były to zdjęcia różniące się od tych, które zazwyczaj widujemy. Moim założeniem było uchwycić dziecięcą zadumę, nostalgię, głębię spojrzenia i niezwykłą powagę, jaka może zaskoczyć u zaledwie kilkulatka! Wszystko w bajkowej oprawie. Dla ciekawostki większość teł pomalowałam sama domowym sposobem, a efekty podkręciłam w postprodukcji — opowiada artystka.

— Kiedy wystawa przez dwa miesiące wisiała w głównym holu Światowida, dodawało mi to skrzydeł. Nigdy bym się nie spodziewała, że będę mogła dostąpić takiego zaszczytu. Realizacja przedsięwzięcia była potwierdzeniem tego, że obrany przeze mnie kierunek jest właściwy, a także największym docenieniem całego mojego uporu i trudu ostatnich kilku lat.

Wystawa i projekt popchnęły ją jeszcze bardziej ku temu, by działać, rozwijać się i poprzez swoją pracę spełniać marzenia. W tym roku wynajęła samodzielne studio. Nadal działa w fotografii komercyjnej i biznesowej, ale wykonuje również fotoreportaże i plenery. Fotografuje ludzi, wnętrza i produkty. Zajmuje się też retuszem fotograficznym, elementami identyfikacji wizualnej i składaniem e-booków.

[h3]Elbląg miejscem idealnym[/h3]

To miasto bardzo mnie zaskoczyło. Dostrzegłam w nim miejsce idealne do życia, wychowywania dzieci i rozwoju zawodowego. Jestem najlepszym przykładem tego, że z nikomu nieznanej tutaj nauczycielki stałam się fotografką z wystawą na koncie — przyznaje nasza rozmówczyni.

I zaznacza: — Moją podstawową wartością są relacje z ludźmi — uwielbiam, gdy otwierają się podczas sesji, rozmawiają ze mną i opowiadają swoje historie. Kocham też ten błysk w oku, który pojawia się, gdy pokazuję komuś zdjęcia, a ta osoba mówi, że dzięki temu wzrosła jej lub jego pewność siebie i poczucie własnej wartości. Właśnie dzięki mnie — dzięki temu spotkaniu. To jest coś niesamowitego, że rzemiosło stało się moją pasją.

— Najważniejsze to fakt, że mając dwójkę malutkich dzieci, można całkowicie się przebranżowić, a ciężką pracą i uporem codziennie stawać się coraz lepszym. Totalne otwarcie się na drugiego człowieka może na naszej drodze postawić najpiękniejsze niespodzianki — kończy Paulina.


Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama