"Jajecznicę sobie zrób. Albo kanapkę z serem. A to zostaw, bo to na święta". Czy jest ktoś, kto nie słyszał tych słów w swoim domu? Mimo dostępności wielu produktów, w wielu rodzinach nadal można usłyszeć: "Zostaw, to na święta".
Sałatka jarzynowa musi dobrze się przegryźć. Dlatego mama pani Karoliny robiła ją dzień przed wigilią. — Ale 24 grudnia w ciągu dnia nadal jej nie można było tknąć — opowiada 30-latka. — Dopiero wieczorem, na kolacji wigilijnej. A mnie ślina ciekła. Pamiętam, jak nocą zakradałam się do lodówki i podjadałam zakazaną sałatkę. Kiedyś nie chciało mi się wziąć łyżeczki i palcem wykradałam majonez. Mama rano zobaczyła takie obramowanie na misce. Wściekła się. Mówiła, że u niej w rodzinnym domu też się z pewnymi potrawami czekało do wigilii. Dziś ma wnuki. Synowie mojego brata nie muszą czekać do kolacji, opychają się wszystkim. Ale może to dlatego, że żyjemy w lepszych czasach?Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!