Niedziela, 17 grudnia 2017. Imieniny Jolanty, Łukasza, Olimpii

Podziel się:

Podziel się:

Na te zagrożenia pozostaje nam już tylko modlitwa

W czasach tzw. "zimniej wojny" tj. od lat 1946 do 1989 w Polsce istniał bardzo rozbudowany program edukacyjny dla społeczeństwa oraz przygotowań militarnych w armii, celem którego była obrona kraju przed Bronią Masowego Rażenia zwanego OPB Mar. i zagrożeń ekologicznych w tym zatruć i wszelkiego rodzaju występujących wówczas epidemii.

Wstęp.

Wiele się dzisiaj mówi i pisze o różnego rodzaju zagrożeniach występujących od sił przyrody, choćby ostatnie wichury i ulewy oraz ostatnie podtopienia, i szybkiego rozwoju cywilizacyjnego. Jak jesteśmy do tego typu zdarzeń przygotowani, jak się obronimy ? Kilka słów na ten temat w poniższym materiale.

W czasach tzw. "zimniej wojny" tj. od lat 1946 do 1989 w Polsce istniał bardzo rozbudowany program edukacyjny dla społeczeństwa oraz przygotowań militarnych w armii, celem którego była obrona kraju przed Bronią Masowego Rażenia zwanego OPB Mar. i zagrożeń ekologicznych w tym zatruć i wszelkiego rodzaju występujących wówczas epidemii.

Tak było w poprzednim ustroju.

W ramach tego programu w szkołach zawodowych i średnich wprowadzono jako przedmiot obowiązkowy Przysposobienie Obronne. W trakcie nauki tego przedmiotu przygotowywano uczniów w jaki sposób ludność cywilna ma się zachowywać i chronić przed i po ataku nuklearnym. Uczono między innymi w jaki sposób postępować i chronić ludzi przed bronią masowego rażenia typu A -atomowa, B - biologiczna, C – chemiczna. Uczono także jak zabezpieczać wodę pitną i produkty spożywcze przed opadem promieniotwórczym czy zakażeniami chemicznymi. Uczono jak praktycznie zachowywać się podczas wybuchu różnego rodzaju epidemii wśród ludzi i zwierząt. Jak należy w prawidłowy sposób zabezpieczać żywność, wodę pitną oraz miejsca zamieszkania w tym duże skupiska ludzkie. W nowo wybudowanych wówczas blokach mieszkalnych adaptowano w nich piwnice na tzw ukrycia dla ludności. Na terenach wiejskich uczono jak zabezpieczać ujęcia wody, studnie, jak zabezpieczać płody rolne przed zakażeniami.

Wielu pamięta jak tuż przed budynkami nowo wybudowanymi często widać było wystające żelbetowe wyjścia ewakuacyjne zwane potocznie przez młodzież "kominkami". Po 1989 r. po zmianie ustroju gospodarczego jak i obowiązującego prawa w tym budowlanego, to na właścicielu lub zarządcy obiektu budowlanego ciążył obowiązek utrzymania w sprawności tych budowli tzw. schronów i ukryć dla ludności i pracowników w zakładach pracy. Następował wówczas istotny dylemat, czy wymienić cieknący dach, dziurawe okna, niesprawne instalacje czy budować ukrycia przed bronią atomową, które z punku widzenia sztuki budowlanej były zbyt słabe, by kogokolwiek w nich uratować. Słynne metro warszawskie w określonej wyznaczonej jego części miało zostać adaptowane i dostosowane jako ukrycie dla ludności. Zbyt wielkie koszta i trudności techniczne w jego adaptacji spowodowało zarzucenie tego projektu.

Stan aktualny.

W dniu dzisiejszym, według mojej wiedzy, w naszym kraju nie istnieje żaden system ukryć budowlanych i jakichkolwiek innych dla ludności przed szkodliwymi czynnikami po wybuchu broni masowego rażenia. Myślę tutaj o skażeniu promieniotwórczym tak znanym po awariach elektrowni atomowych choćby np. w Czernobylu czy Japonii. Nie posiadamy żadnych ukryć przed zakażeniami chemicznymi czy biologicznymi. W Szwajcarii istnieje system podziemnych miast mogących ukryć całość ludności tego państwa. Wiele tego typu ukryć buduje aktualnie się w Rosji i Niemczech.

Zagrożenia.

Po drogach w naszym kraju codziennie przemieszczają się ogromne ilości samochodów ciężarowych z substancjami niebezpiecznymi dla życia i zdrowia jak amoniak, chlor oraz różnego rodzaju truciznami stosowanymi w przemyśle.

Przejazdy tych "bomb ekologicznych" nie są nigdzie i nikomu zgłaszane oraz nie są przez nikogo monitorowane. Wyobraźmy sobie rozszczelnienie się płaszcza cysterny przewożącej chlor w centrum Poznania, Gdańska czy Wrocławia to ilość ofiar śmiertelnych liczona byłaby już w tysiące.

W jednym z programów TV kilka miesięcy temu redaktor prowadzący program zapytał specjalistę od spraw zagrożeń: "w jaki sposób mamy się chronić, gdy dojdzie np. do wojny nuklearnej?" odpowiedź specjalisty była szybka, zacytuję: "tylko modlitwa". Niejednokrotnie zadałem sobie pytanie: ile kosztuje życie ludzkie? Dlaczego w dużym nowoczesnym i nie biednym państwie, w centrum Europy, nikt nie pomyślał i nie zadbał o nasze bezpieczeństwo w przypadkach coraz częściej występujących szczególnych zagrożeń dla życia i zdrowia. Życie jednak pokazuje iż już nie są one już iluzoryczne. Czy w pogoni za polityką, władzą i pieniędzmi naszym rodzinnym decydentom nie tylko wojskowym, ale i cywilnym coś umknęło z tematów bezpieczeństwa naszego kraju?

Bez programu, pieniędzy oraz profilaktyki i działań przygotowawczych w tym zakresie faktycznie pozostaje nam już tylko modlitwa.
Artykuł został umieszczony przez naszego użytkownika na jego profilu: Andrzej Przybylski
Oceń artykuł:

(0)