Czwartek, 19 października 2017. Imieniny Michaliny, Michała, Piotra

Podziel się:

Podziel się:

Elblag - wspomnienia z ulicy Ratuszowej

Elblążaninem się jest lub się bywa. Są nimi ludzie, którzy to miasto noszą w sercu.

Przez wiele lat gdy moi znajomi pytają mnie – gdzie czujesz się najlepiej ? to ja odpowiadam im wówczas jednym słowem ..” W Elblągu” A dlaczego ? a to już inna historia - posłuchajcie.

Na Elbląg spoglądam, boże to już tyle lat !, z perspektywy wielu miejsc w których przyszło mi żyć. Elbląg to miasto mojej młodości. Tutaj wszystko było pierwsze, pierwsze przyjaźnie, które trwają już ponad 55 lat, pierwsze miłości, szkoła. Elbląg to zapach rodzinnego domu uśmiech rodziców ich miłość i gorące serca. Gdy przyjeżdżam do mego miasta i widzę z mostu nad kanałem więżę Mikołaja w sercu rwie się cichy szept „ nareszcie”.

Przyjeżdżam często do mego miasta, do domu rodzinnego do mamy, odwiedzam grób ojca – architekta tego wspaniałego miasta,który był prekursorem dzisiejszej Starówki, chodzę wówczas zamyślony po bulwarze idę oczywiście obowiązkowo na ulicę Ratuszową, gdzie wszystko się zaczęło, gdzie wśród moich przyjaciół spędziłem swoje dzieciństwo i radość dojrzewania. I choć los życia spowodował iż musiałem wyjechać z mego rodzinnego domu, zawsze tutaj wracam bo tutaj jest mój prawdziwy rodzinny dom.

Z radością w sercu odwiedzam moją szkołę - Technikum Budowlane na Grottgera gdzie na korytarzu wiszą fotografie absolwentów a wśród nich jest i moja skromna osoba. Ileż wspomnień na każdym kroku nie dlatego iż wówczas byłem młody, pełny werwy i zapału, pełen marzeń i wiary ale dlatego, że dom rodzinny ma się tylko jeden.

Wyprawy po „ skarby” na gruzy Wigilijnej z moimi przyjaciółmi z ulicy Ratuszowej, piesze wycieczki po Bażantarni, ogniska pieczenie kiełbasek , śpiewy, pierwsze randki – co to były za czasy. Wówczas Elbląg był miastem młodzieży, kwitł przemysł : Zakłady Truso, Zamech, Browar i wielu innych zatrudniało ogromną rzeszę elblążan - brakowało wówczas jak pamiętam rąk do pracy. Na ulicy 1 Maja młodzi ludzi i ja także spacerowaliśmy od Mikołaja ( Kościół) po Kino Syrena nazywaliśmy to „ szlifowanie” – pamiętacie ? Bar na 1 Maja i kawiarnia Mocca i sklepy prywatne i tramwaj nr 1 i nr 2.

Zimą w ówczesnym Parku Świerczewskiego było oświetlone lodowisko, gdzie odbywały się koncerty i można było poślizgać się na łyżwach. Latem Elbląski Basen – chluba miasta przyciągał tysiące ludzi. Sobotnie lub niedzielne wyprawy pociągiem do Kadyn czy Suchacza to było to. Tam znalezienie wolnego miejsca do plażowania było nie lada problemem.

Wakacje to głównie wyjazdy do Krynicy Morskiej ( pamiętacie), wspaniały klimat wszędzie radość, śmiech, zabawa. Był jeden problem chroniczny brak kasy reszta dało się załatwić – spanie w namiocie u mego przyjaciela Mirka 6 osobowym spało nas 12 osób, jedzeniem się dzieliliśmy i wakacje leciały lata też. Dojrzewaliśmy szybko w otoczeniu przyjaciół z podwórka i szkoły. Takie to były wówczas czasy. Nikt nie myślał o polityce o tym iż „ szalała komuna” kogo to obchodziło z Milicją się wówczas goniło ale tylko dla zabawy.

Czerwone Gitary, Czerwno- Czarni no i Niemen przy tych utworach bawiliśmy się wspaniale. Ratuszowa, po której jeździł niezapomniany pociąg a z lokomotywy wylatywały ogromne obłoki pary, spotkania z moimi przyjaciółmi w bramach domu nr 10 ( nie istnieje) i nr 8 , prywatki – to były czasy jak życie pokazało one nie minęły w zakresie przyjaźni ale o dziwo przetrwały grubo ponad pół wieku.

Gdy po ponad 50 latach przyjaźni a ponad 30 latach rozłąki spotkałem w Elblągu mego przyjaciela Mirka łzy ciekły nam po policzkach jak grochy a serce biło jak oszalałe. Wróciły wspomnienia, które wspominaliśmy z ogromną radością przez kilka dni. I wówczas uciekły gdzieś daleko troski i problemy dnia codziennego gdyż poczuliśmy się znowu tacy młodzi i szczęśliwi. Tacy wówczas znowu byliśmy razem jak wówczas na Ratuszowej i wiedzieliśmy, że nasza przyjaźń przetrwała ponad pół wieku.

Mirek, Irka, Basia, Romek , Marek i wielu innych moich przyjaciół pozostało w moim sercu na zawsze ich radosne twarze i uśmiech i dla nich dedykuję ten materiał. Może ktoś kto go przeczyta przypomni sobie swoje lata młodości, przypomni sobie zaczarowany Elbląg .

Pozdrawiam.

Andrzej z ulicy Ratuszowej




Artykuł został umieszczony przez naszego użytkownika na jego profilu: Andrzej Przybylski oraz opublikowany na portalu Dziennik Elbląski: Wspomnienia z ulicy Ratuszowej. "Elbląg noszę w sercu"
Oceń artykuł:

(0)