Sobota, 15 grudnia 2018. Imieniny Celiny, Ireneusza, Niny

Podziel się:

Podziel się:

"Miś" reżyseria Stanisław Bareja

Chciałem podzielić się spostrzeżeniami i ciekawostkami o filmie Stanisława Barei "Miś". Część sam zaobserwowałem a część wyczytałem z książek i artykułów :)

Filmem jaki wybrałem jako temat pracy jest „Miś” w reżyserii Stanisława Barei wyprodukowany w 1980 roku. Data premiery to 4 maja 1981. W roli głównej wystąpił Stanisław Tym, który był także współtwórcą scenariusza i pomysłodawcą wielu scen.
Parę słów uzasadnienia mojego wyboru filmu, który będę omawiał. Wielu wybitnych reżyserów żyło w tamtych czasach co Stanisław Bareja czyli w Polsce PRL-owskiej i widziało te same sytuacje społeczne. Ci reżyserzy kręcili filmy poważne, które wprowadzały w zadumę czy refleksje nad owymi realiami. Natomiast Bareja stwierdził żeby z tych sytuacji się pośmiać dlatego kręcił przeważnie filmy komediowe w tym właśnie „Misia”, który po latach plasuje się na szczycie w rankingu najlepszych polskich komedii.
Filmy Stanisława Barei w tym „Miś” charakteryzują się absurdalnym poczuciem humoru i śmiesznymi dialogami, które potrafią doprowadzić momentami do łez. Wiele tekstów z „Misia” weszło do życia codziennego. Są cytowane i przywoływane przez wielu ludzi szczególnie młodych, którzy w czasach PRL-u jeszcze się nie urodzili albo byli bardo młodzi. Te osoby często swoją wiedzę na temat socjalizmu w Polsce czerpią właśnie z tego filmu i uważają, że były to zabawne czasy, chociaż podobno wcale takie śmieszne nie były . Wytłumaczenie przez Ryszarda Ochódzkiego co to jest tradycja, że jest to coś ekstra czyli ekstradycja, albo improwizacje na planie filmowym „Ostatniej paróweczki hrabiego Barry Kenta” bądź słomiane misie, w których ukryte są butelki z wódką bawią kolejne pokolenia polaków.
Powstał też termin określający filmy Stanisława Barei, mianowicie „bareizm” który w naszych czasach utożsamiany jest z absurdalnym poczuciem humoru ale był też używany kiedy Bareja żył i tworzył a oznaczał zabawę w złym smaku. Zwrot ten wymyślili koledzy ze szkoły filmowej, którzy to właśnie kręcili filmy poważne.
„Żyjecie tu na planie filmu, niczym w jednej wielkiej rodzinie. Prawda czasu, prawda ekranu, prawda...”- mówi reporter do reżysera „Ostatniej paróweczki hrabiego Barry Kenta”. Taką „jedną wielką rodzinę” tworzyła także ekipa kręcąca „Misia”. Jej członkowie odgrywali przed kamerą swoje prawdziwe role.
Fabuła „Misia” przedstawia pracę ekipy filmowej i nie jest to przypadek tylko przemyślany zabieg reżysera. Stanisław Bareja słynną Gogolowską kwestię: „Z kogo się śmiejecie?” znał przecież do końca: „Z samych siebie się śmiejecie”. Zapytany o to czy Polacy mają poczucie humoru, odpowiedział jednak: „Nie mają. Bo poczucie humoru zaczyna się wtedy, gdy człowiek potrafi się śmiać sam z siebie. A Polak w takich sytuacjach od razu się obraża. Polacy są natomiast bardzo dowcipni, bo dowcip to z kolei umiejętność wykpiwania innych, a to potrafimy robić doskonale. Natomiast ja gram w swoich filmach małe role właśnie dlatego, żeby pokazać,że potrafię się śmiać też sam z siebie. Jeżeli tak jest to dopiero wtedy mam prawo śmiać się z innych”. W „Misiu” takie małe role zagrali prawie wszyscy członkowie ekipy filmowej, śmiejąc się z otaczającej rzeczywistości, której byli częścią. Jednak wiele scen ekipy po prostu nie śmieszyło, bo ze względu na brak koniecznego dystansu nie potrafili spojrzeć na nie z właściwej perspektywy. Inaczej Bareja: on cały czas bawił się świetnie i ów świat był wyłącznie teatrem absurdu.
Pomysł na zrobienie filmu w filmie Bareja zaczerpnął ze swojej ulubionej komedii - musicalu „Czyste szaleństwo” w reżyserii H.C. Pottera. Cała akcja tego filmu rozgrywa się w studio co daje efekt podwójnego dna .
PRL, którą opisywał Bareja, była parodią normalnego państwa, był to „najweselszy barak w obozie państw socjalistycznych”. Jest to satyra na „nowych” polaków stworzonych przez komunizm czyli różnego rodzaju kombinatorów i cwaniaków, którzy radzą sobie z sytuacjami dnia codziennego. Przedstawieni są też typowi dla tamtych realiów partyjniacy tacy jak główny bohater Ryszard Ochódzki, który dzięki znajomościom jest prezesem klubu sportowego „Tęcza” ale nie dba za bardzo, a właściwie prawie w ogóle, o klub, tylko swojego stanowiska używa do robienia własnych biznesów.
„Miś” pokazuje mnóstwo wad polaków takich jak tania fascynacja Zachodem, krętactwo i kombinatorstwo a także i złodziejstwo i oszustwo. Cały film jest pełen takich sytuacji, chociażby nielegalna sprzedaż choinek na święta przez węglarzy, podkręcenie licznika w samochodzie przez ludzi, którym zlecono szukać sobowtóra do filmu i pójście przez nich na wódkę zamiast uczciwie wykonać zadanie, przemyt alkoholu w słomianych misiach, zdobywanie paszportu przez Ryszarda Ochódzkiego i wiele innych.
Sam pomysł przecież o zrobieniu wielkiego słomianego misia, który ma latać nad Warszawą to jeden wielki przekręt żeby Ochódzki i kierownik produkcji zarobili jak najwięcej pieniędzy. Ryszard Ochódzki też nazywany jest „misiem” czyli takim biznesmenem – kombinatorem, który ma układy i zawsze coś może załatwić dla siebie i niektórzy mogą też coś zarobić przy nim, ale ma on w tym też swoje interesy.
Wróćmy jednak do tego dużego słomianego misia. Nikt nie wie po co on właściwie jest, wiadomo jedynie, że „będzie tu taki fruwał a raczej wisiał na jakiejś linie czy drucie”. My widzowie wiemy, że po prostu dwóch ludzi prezes i kierownik produkcji chcą zarobić czyli mieć zyski. Społeczeństwo nie wie za bardzo po co to ma być ale wiadomo, że tytułowy „Miś” „odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa”.
Sztandarowym hasłem socjalizmu było zdanie: „Od każdego według jego możliwości, każdemu według jego potrzeb”. W filmie pojawia się parafraza tego zdania „To jest miś na skalę naszych możliwości, a nie potrzeb” . Owy słomiany, wielki miś symbolizował socjalizm co można zaobserwować w długim monologu Ryszarda Ochódzkiego. W jego wystąpieniu słowo „socjalizm” zostało zastąpione słówkiem „miś” co wywołuje komiczny efekt: „Miś odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa. To jest miś na skalę naszych możliwości. Wiesz co my robimy tym misiem ? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie, mówimy, to nasze, przez nas wykonane, i to nie jest nasze ostatnie słowo”. Kluczową sceną w filmie jest to, że na końcu filmu słomiany miś urywa się z liny, którą był przymocowany do helikoptera, spada i ląduje w błocie ochlapując wszystkich wkoło. Stanisław Bareja zapowiadał w ten sposób, że socjalizm upadnie i przepowiednia była słuszna bo tak też się rzeczywiście stało niecałe dziesięć lat po nakręceniu „Misia”.
Zanim jednak słomiany miś się zerwał i upadł latał na tle Pałacu Kultury i Nauki czyli daru dla polski od ZSRR. W filmie ten budynek jest karykaturalnym symbolem wynaturzonej władzy – socjalistycznymi „schodami do nieba”, na których szczycie bogowie komunikują się z ludźmi. Bogiem jest minister, który na samej górze odpoczywa, winda jest nie czynna a Ryszard Ochódzki całą drogę pokonuje po schodach aby porozmawiać z „górą”. W „Rozmowach kontrolowanych” ,które są kontynuacją „Misia” Pałac Kultury i Nauki legł w gruzach. Bareja pokazywał za pomocą misia i wyżej wymienionej budowli głupotę socjalizmu i to, że nie powinno to istnieć, nie ma prawa bytu i że nie przetrwa tylko się rozpadnie.
Wątkiem „Misia” jest także to, że Ochódzki chce dostać się do Londynu bo ma tam konto w banku i sporo pieniędzy ale ma to konto z byłą żoną, która chce wypłacić wszystkie pieniądze przed nim, dla siebie. Wyrwała mu kartki z paszportu, który po prostu zniszczyła i co za tym idzie główny bohater nie może pojechać do Anglii aby ją ubiec i wypłacić pieniądze dla siebie. Nie poddaje się jednak i kombinuje jak załatwić sobie paszport. Te sytuacje też są bardzo zabawne i komiczne ale pokazują też jak trudno było w PRL-u wydostać się za granice albo jaka wiedza polaków była na temat innych krajów. Na przykład zdanie wypowiedziane przez panią na poczcie poproszonej o wysłanie telegramu do Londynu: „Nie ma takiego miasta Londyn. Jest Lądek, Lądek Zdrój”.
W końcu jednak Ryszard Ochódzki zdobywa paszport co prawda na swojego sobowtóra Stanisława Palucha , leci samolotem do Londynu i wypłaca pieniądze. Pojawia się tam w epizodycznej roli sam Bareja jak to zwykle w swoich filmach. Jest sprzedawcą w sklepie spożywczym w Londynie – Panem Janem, znajomym Ochódzkiego. Bareja przemycił tu ujęcie gdzie pokazana jest polska szynka, a jak wiadomo w Polsce wtedy brakowało wszystkiego, mięsa też. Reżyser pokazuje to, że w Polsce była bieda bo po prostu dusił nas socjalizm.
Bareja „Misiem” zadał mnóstwo ciosów w komunę. Pokazał jej słabości, ośmieszał i przedstawiał w absurdalny sposób wszystkie sfery życia i wszystkich ludzi, i tych małych cwaniaków jak i prezesów czy ministrów czy nawet organy władzy jak na przykład milicje. W socjalizmie niektórzy próbowali jakoś przeżyć, inni z nim walczyli na różne sposoby. Bareja też walczył. Tak jak pokazał to w scenie z przedstawienia teatralnego w swoim filmie, że „nie tylko amunicją ale i piosenką walczyli partyzanci” Bronią Barei był humor i dowcip.
„Miś” doczekał się także dwóch kontynuacji, gdzie główne role zagrał Stanisław Tym. Są to”Rozmowy kontrolowane” 1991 roku w reżyserii Sylwestra Chęcińskiego do których scenariusz napisał Stanisław Tym i „Ryś” z 2007 roku gdzie Stanisław Tym zagrał główną rolę, napisał scenariusz i zajął się reżyserią. Te filmy nie osiągnęły jednak tak wielkiej popularności jak „Miś”.




Bibliografia:
1.”MIŚ czyli rzecz o Stanisławie Barei” Maciej Łuczak

2.”Oczko się odlepiło temu misiu... Biografia Stanisława Barei”
Maciej Replewicz


3.”Cimema Polska” 2003 r., nr 12, s 23
Rafał A. Ziemkiewicz „Poza press - kitem. Miś nieśmiertelny”

4. „Film” 1980 r., nr 12, s 6-7
Tadeusz Sobolewski „Na trzydziestym piętrze”

5.”Film” 2007 r., nr 02, s 27
Anita Zuchora „Tajemnice Misia”


Artykuł został umieszczony przez naszego użytkownika na jego profilu: Agat Polakowski
Oceń artykuł:

(0)