Czwartek, 18 sierpnia 2022. imieniny: Bogusława, Bronisława, Ilony

16-latek z Elbląga: kiedyś będę numerem jeden na korcie

2017-04-02 10:00:00 (ost. akt: 2017-04-01 22:11:13)

Autor zdjęcia: archiwum prywatne

Przygodę z tenisem zaczynał w dalekiej Szkocji, ale o Elblągu - swoim rodzinnym mieście - nigdy nie zapomniał. Dzisiaj Szymon to siódma rakieta w kraju w kategorii do lat 16.

Z rodzinnego Elbląga do zimnej Szkocji Szymon Kierwiak trafił wraz z rodzicami 11 lat temu, gdy miał 5 lat. I to właśnie na szkockich kortach tenisowych narodziła się miłość chłopaka do tej niełatwej dyscypliny sportu.

— Mój tata był i jest wielkim pasjonatem gry w tenisa. Pewnego dnia zaproponował mi, bym poszedł razem z nim na kort. Na początku to było proste odbijanie piłeczki, ale po kilku takich spotkaniach tak mi się to spodobało, że zaczęliśmy regularne treningi — wspomina Szymon.

Szybko okazało się, że chłopak ma wielki talent, który warto rozwijać pod okiem bardziej doświadczonego trenera. Pod swoje skrzydła Szymona wziął więc jego wujek, Bartłomiej Kierwiak. Tak rozpoczęła się żmudna praca tego tandemu. Doświadczeni trenerzy wiedzą bowiem, że zbyt wcześnie nie można wywierać dużej presji na zawodniku, bo ten może się szybko zniechęcić.

— Dlatego pierwsze lata nauki gry w tenisa powinny być także dobrą zabawą. Pamiętam, że ja zacząłem takie żmudne treningi w wieku około 11 lat. Dwie godzinny w tygodniu poświęcałem także na tzw. ćwiczenia ogólnorozwojowe, tak, by przygotować całe moje ciało do tego, aby stworzyć kompletnego zawodnika — opowiada zawodnik.

Szymon, mieszkając w Szkocji, brał udział w wielu tamtejszych, regionalnych zawodach tenisowych.
— Każdy z nich, obojętnie czy wygrany czy przegrany, budował przede wszystkim moją pozycję na korcie. W wieku 11 lat zostałem także zauważony przez jednego ze szkockich trenerów i zaproszony do reprezentowania barw klubu tenisowego z Aberdeen. Grając tutaj miałem okazję wziąć udział w mistrzostwach Szkocji do lat 12 i 14. To były moje dwa pierwsze poważne zwycięstwa. Tych emocji nie zapomnę nigdy. Myślę że to wtedy, już na 100 procent wiedziałem, że swoje życie poświęcę tenisowi — mówi Szymon.

Nie wiadomo, jak dalej potoczyłyby się losy Szymona i czy dziś zamiast w biało-czerwonych barwach, nie grałby z charakterystycznym białym krzyżem na niebieskim tle na piersi, gdyby nie decyzja jego trenera o powrocie do rodzinnego kraju.
— To tutaj, w podelbląskim Kazimierzowie, wujek razem z ciocią otworzyli klub tenisowy, w którym na co dzień trenuję. Wujkowi Bartłomiejowi zawdzięczam ogromnie dużo. Profesjonalny trening, naukę i wsparcie, a także darmowy kort, na którym mogę ćwiczyć. Dla młodego zawodnika to naprawdę dużo — dodaje Szymon.

Po powrocie do Elbląga Szymon rozpoczął mozolne budowanie swojej pozycji w rankingu rodzimych tenisistów, m.in. w kategorii wiekowej do lat 16. Doświadczenie i punkty zbierał na regionalnych zawodach m.in. w Sopocie, Gdyni czy w Poznaniu. Próbował swoich sił także w rozgrywkach międzynarodowych.
— I tak umacniałem swoją pozycję: najpierw byłem 30. w rankingu do lat 16., potem znalazłem się w połowie stawki. Obecnie zajmuję w rankingu 7. miejsce — mówi młody zawodnik.

W styczniu tego roku Szymon wygrał turniej, który otworzył mu drogę do kadry narodowej tenisa do lat 16. Zajął trzecie miejsce na mistrzostwach Polski w deblu i dostał powołanie. Teraz przebywa na zgrupowaniu w Warszawie razem z dziewiątką najlepszych, młodych tenisistów.
— Mamy okazję zaprezentować swoje umiejętności, a obserwuje nas pan Piotr Żurawiecki, trener kadry do lat 16. Sprawdza na ile nas stać, a potem wybierze najlepszych, którzy będą reprezentowali Polskę na zawodach — mówi Szymon.
Już w maju zaplanowane są mistrzostwa Polski, a nieco później zawodników czekają turnieje europejskie rozegrane w Radomiu i w Zabrzu.

— Pracy jest dużo i na inne przyjemności nie starcza za bardzo czasu — uśmiecha się Szymon. — Tenisowi podporządkowałem całe swoje życie. W związku z wyjazdami na zawody mam nawet indywidualny tok nauczania. Umożliwia mi to nauka w Sopockiej Akademii Tenisowej. Ale mimo, że na co dzień nie siedzę w ławce łatwo nie ma, bo każdego dnia moja wiedza jest weryfikowana przez nauczycieli. Jeśli mam trochę wolnego czasu spotykam się z kolegami, spędzam także czas z rodziną.

Pasja i samozaparcie już wyniosła Szymona na wysoką pozycję.
— Bardzo lubię tę rywalizację na korcie, zawsze walczę i codziennie staram się być lepszym zawodnikiem. Chcę dostać się do pierwszej 50. światowej w tenisie do lat 18 i marzę o grze na międzynarodowych turniejach. A później chciałbym być numerem jeden na korcie. I spełnię to marzenie — mówi z mocą Szymon.
as