środa, 25 maja 2022. Imieniny Borysa, Magdy, Marii-Magdaleny

To rząd wypowiedział nam wojnę [ROZMOWA]

2020-12-13 18:00:00 (ost. akt: 2020-12-13 12:03:41)

Autor zdjęcia: archiwum prywatne

Jeszcze kilka lat temu zupełnie nie interesowała się polityką. Wszystko zmieniło się w 2016, kiedy zawiązał się Elbląski Strajk Kobiet. Na jego czele do dziś stoi Izabela Daciuk, która zapewnia: nie zamierzamy kończyć działalności po wygranej rewolucji.

— Pamiętasz, co było zapalnikiem do tego, by stworzyć Elbląski Strajk Kobiet?
— Na 3 października 2016 zaplanowano tzw. Czarny Poniedziałek. Miał on na celu powstrzymać partię rządzącą przed wprowadzeniem projektu całkowitego zakazu aborcji. W ponad 100 miastach odbyły się "czarne protesty", m.in. i u nas w Elblągu. Organizatorkami były elblążanki — młode dziewczyny i kobiety, które zapoznały się przez internet. Zebrała się nas dwudziestka. Po tym proteście weszłyśmy w szeregi Ogólnopolskiego Strajku Kobiet i przyjęłyśmy nazwę, którą posługujemy się do dziś.

29 października tego samego roku odbył się kolejny protest, z grupy 20 organizatorek, pozostało ich już tylko 8. Po październikowym zrywie, w Elbląskim Strajku Kobiet były już tylko dwie aktywistki — ja i moja koleżanka Angelika — wspólnie założyłyśmy grupę w mediach społecznościowych, w której zgromadziło się około 150 osób. Ich zaangażowanie ograniczało się zwykle tylko do działań w sieci, chociaż zdarzało się, że przychodziły też na organizowane przez nas wydarzenia.

Nadszedł wreszcie 8 marca 2017 roku, kiedy nie tylko w Polsce, ale i na świecie OSK organizowało protesty w obronie praw kobiet. W Elblągu we dwie zorganizowałyśmy bardzo duże wydarzenie, podczas którego żądałyśmy pełni praw reprodukcyjnych, państwa wolnego od zabobonów, wdrożenia i stosowania konwencji antyprzemocowej i poprawy sytuacji ekonomicznej kobiet.

Po każdym takim proteście przybywało członkiń i członków, lecz nie była to powalająca liczba. W międzyczasie w Polsce i Elblągu odbywało się sporo akcji dotyczących obrony praw kobiet — m.in. 3 października 2017, kiedy manifestowałyśmy poparcie dla projektu ustawy "Ratujmy kobiety".

Jeszcze do września 2019 roku czynnie działałyśmy w Elblągu we dwie, potem Angelika wyprowadziła się do innego miasta i pozostałam sama. Do października 2020 roku udało mi się zorganizować parę wydarzeń przeciwko instytucji kościoła rzymskokatolickiego — nie mylić z wiarą — obnażając grzechy poczynione przez jego biskupów i księży.

ESK nawiązało wówczas współpracę z inicjatywą obywatelską z Krakowa „DOŚĆ milczenia — STOP klerykalizacji Polski”. Działacze przyjeżdżali pomagać w organizacji wydarzeń dotyczących przede wszystkim bulwersującej sprawy pedofilii w kościołach polskich.

We współpracy z Feminoteką z Warszawy ESK organizowało przez trzy lata akcje stop przemocy wobec kobiet i stop gwałtom. Tego typu happeningi odbywają się 14 lutego każdego roku na całym świecie.

— I ostatnio kolejny raz zawrzało.
— Już od 19 października nie tylko Ogólnopolski Strajk Kobiet, ale i elbląski oddział przeprowadziły protesty uliczne pod nazwą Ostra Jazda. 22 października, po tym, co wydarzyło się w "pseudo Trybunale Konstytucyjnym", w całej Polsce rozpoczęły się protesty przeciwko zaostrzeniu ustawy antyaborcyjnej. 23 października spotkałyśmy się w Elblągu przed biurem posła PiS, Leonarda Krasulskiego, gdzie, jako liderka ESK, przedstawiłam powody, które wyprowadziły nas na ulice.

Na początku, w sprawach organizacyjnych mogłam liczyć tylko na dwie koleżanki, ale w związku z tym, że od czasu pierwszych protestów, nasza grupa w mediach społecznościowych liczyła już prawie 4000 członkiń i członków, zwróciłam się do nich o pomoc. Odezwało się wielu wspaniałych ludzi, którzy zasili szeregi Elbląskiego Strajku Kobiet i zaoferowali pomoc w organizacji spacerów. Dziś grupa organizatorska liczy 8 osób — o różnych poglądach, zainteresowaniach, charakterach, jednakże przyświeca nam jeden wspólny cel — obalenie rządu PiS.

— To właśnie ten cel przyświecał ci, kiedy postanowiłaś aktywnie uczestniczyć w tworzeniu i działaniach ESK?
— Nie mogłam podjąć innej decyzji, ponieważ jestem kobietą, matką córki, której los innych kobiet nie jest obojętny.

Do września 2016 roku nie interesowałam się polityką, ani tym, czym zajmuje się polski rząd. Ograniczałam się tylko do brania czynnego udziału w wyborach powszechnych oraz czytaniu ustaw dotyczących spraw zawodowych. Kiedy jednak zaczęło być głośno o tym, co rząd PiS zamierza zrobić z ustawą aborcyjną już w roku 2016 i po przeczytaniu apelu wybitnej aktorki Krystyny Jandy, podjęłam decyzję, że nie będę cicho siedzieć w domu, że wyjdę na ulicę i będę głośno wyrażała swoją opinię na tematy związane ze sprawami kobiet.

https://m.wm.pl/2020/12/orig/izadaciuk4-664068.jpg
Od lewej: Monika Falej, Marta Lempart i Izabela Daciuk

— Ostatnie akcje pokazały jednak, że solidarność szybko może zmienić się w nienawiść.
— W pierwszych protestach, po 22 października, brało udział wielu elblążan, według statystyk elbląskiej policji w pierwszej blokadzie samochodowej wzięło udział nawet 4 tysiące mieszkańców. Czuło się solidarność i braterstwo.
Wszystko zmieniło się jednak po 5 listopada, kiedy gościłyśmy u siebie liderkę Ogólnopolskiego Strajku Kobiet Martę Lempart. Nie mam pojęcia, co się wówczas stało z mieszkańcami Elbląga. Okazało się nagle, że hasła i postulaty są niezgodne z poglądami protestujących. Choć ludzie dobrze wiedzieli, że protest przeciwko całkowitemu zakazowi aborcji to tylko początek wojny z rządami PiS. Logiczne było, że wobec nieusunięcia decyzji TK, partia PiS popełniła bardzo dużo nierozsądnych błędów politycznych.

Ostrzegałyśmy polityków. Strajk Kobiet wystąpił wówczas z "grubszym działem". Podczas protestów i spacerów odbywających się w całej Polsce, działaczki OSK słuchały haseł skandowanych przez ludzi i pytały, o co chcemy walczyć. Te postulaty, które wówczas przedstawiłyśmy, nie są zatem wyłącznie naszymi słowami, a słowami narodu. My tylko je spisałyśmy i przedstawiłyśmy Polakom.
Myślałam kiedyś, że Elbląg to spokojne, tolerancyjne i bezpieczne miasto. Dziś już tak nie sądzę. Po wizycie Marty Lempart nastawienie ludzi zmieniło się diametralnie. Może wpływ miały na to postulaty, w których ujęto też społeczność LGBT i całkowitą legalizację aborcji, może elblążanie wcale nie są tak tolerancyjni, jak mi się wydawało, ale to tylko moje przypuszczenia.

Elblążanki i Elblążanie zaczęli patrzeć na prawo i lewo, i zapomnieli o naszym głównym celu. Właśnie przez to nie odczuliśmy w Elblągu prawdziwej solidarności. Myślę też, że ludzie wystraszyli się po prostu działań policji.

Funkcjonariusze zaczęli legitymować ludzi również na spacerach z Elbląskim Strajkiem Kobiet, twierdząc, że organizujemy nielegalne zgromadzenia. Nie jesteśmy organizatorkami tych spacerów. My tylko informujemy, że wybieramy się zwiedzać Elbląg i przy okazji będziemy wyrażać swoje zdanie na temat rządu PiS. Nie robimy nic nielegalnego, bo Konstytucja zapewnia nam takie prawo. To rząd wypowiedział nam wojnę. I to w czasach pandemii, zamiast zająć się sprawą COVID-19, zaczęli zajmować się ustawami dotyczącymi życia kobiet, nie pytając nas o zdanie.

Zastanawia mnie tylko jedno — jak to się stało, że walka z rządem zaczęła się w Elblągu z 4 tysiącami ludzi, a teraz na spacerach spotykamy się zaledwie w dwudziestkę?

https://m.wm.pl/2020/12/orig/izadaciuk3-664067.jpg

— Zmniejszająca się liczba elblążan podzielających wasze zdanie to nie jedyny problem.
— Kolejnym jest wszechobecny hejt. W komentarzach w sieci stale pojawiają się negatywne opinie dotyczące protestów. Kiedy jednak zaczęto obrażać pojedyncze osoby, nie mogłam tego tak zostawić i podjęłam zdecydowane kroki.

W jednym z ostatnich wywiadów powiedziałam, że odnoszę wrażenie, iż Elbląg to w większości miasto kiboli, nazioli i PiS-owców. Jak mam myśleć inaczej, jeśli jestem wyzywana od lewaków — choć daleko mi do bycia jednym z nich, lub kiedy używa się w moim kierunku obraźliwych epitetów?

Zarzucano mi na przykład, że jestem osobą wulgarną. Dziwię się, jak łatwo wrzucić kogoś do jednego worka. Ci, którzy ze mną byli na pewno zauważyli, że to nie ja skanduję wulgarne słowa, a rozwścieczeni obywatele.

Odnoszę wrażenie, że mieszkanki i mieszkańcy Elbląga to w większości ludzie, którzy tylko siedzą w fotelach i narzekają, a takie zachowanie nie przyniesie żadnych zmian.

— Bo ty, mimo wszystko, swojej działalności nie zawieszasz.
— Z natury jestem optymistką i aktywistką. Zawsze głośno i wyraźnie wypowiadałam swoje zdanie. Mam ustabilizowane życie rodzinne i zawodowe, i dlatego mogę poświęcić czas na pomoc skrzywdzonym kobietom oraz dzieciom. Motywem mojego działania jest mój feminizm, a osoby, które bardzo często mylą znaczenie tego słowa, zachęcam do zapoznania się z jego definicją.

W związku z tym, iż jestem optymistycznie nastawiona do świata, potrafię zarażać tym optymizmem i swoją aktywnością wielu ludzi. Dzięki temu Elbląski Strajk Kobiet staje się coraz liczniejszą grupą, co daje nam jeszcze większą możliwość działania w kierunku obrony praw kobiet i nie tylko.

Obecna sytuacja kobiet w Polsce jest katastrofalna, bowiem rząd dąży do tego, abyśmy były zniewolone. Mamy być inkubatorami, dodatkiem do mężczyzn, służącymi, bezwolnymi osobami.

Cztery lata temu skandowałyśmy hasło: "Jarosław — niestety, ten rząd obalą kobiety!". I to właśnie się stanie, teraz właśnie nadszedł czas na to, aby pozbyć się Jarosława Kaczyńskiego, starego i złego człowieka, który ponad 6 lat temu powinien odejść na emeryturę.

Nadszedł teraz czas na wymianę całego rządu na nowe młode polityczki i nowych młodych polityków. My, jako Strajk Kobiet nie zamierzamy kończyć działalności po wygranej rewolucji, będziemy cały czas przyglądać się każdemu rządowi i reagować odpowiednio na jego działania.

Kamila Kornacka
k.kornacka@dziennikelblaski.pl


Czytaj e-wydanie
Dziennik Elbląski zawsze pod ręką w Twoim smartfonie, tablecie i komputerze

Kliknij w załączony PDF lub wejdź na stronę >>>kupgazete.pl



Komentarze (7) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Też strajkuje ale nie z p.iza #3021080 | 5.173.*.* 15 gru 2020 23:33

    Ja strajkuje. Jeżdżę do Gdańska, Warszawy. Czemu nie tu? Bo tu hejt jest nie ze strony "innych" ale samych strajkujących! One same są tak odpychające tak wulgarne tak nie rozumieją życia,tak bardzo nienawidzą każdego który chociaż trochę różni się od nich że strach być z nimi. Pani daciuk jest głośna agresywna źle ubrana, jest niegrzecznani nigdy nie przyzna się do błędu,a często je popełnia. Czas na zmianę! N kogoś młodego, tolerancyjbego, który potrafi się też uśmiechnąć, rozmawiać, a nie tylko zrzucać winę na innych. Czemu tylko w Elblągu jest tak źle? Było super. To wina organizacji a nie Elbląga! Wszyscy mają dość pani daciuk która włazi wszędzie byle by jej nazwisko było znane. Kościół, zgwałcone,feminizm,aborcja,koty, psy,co jeszcze? Współczuć tylko jej rodzinie. I ruchowi bo robi samo zło.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. Lempart #3020830 | 178.36.*.* 15 gru 2020 14:33

    pierdolona lesba

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. pawel #3020381 | 88.156.*.* 14 gru 2020 16:29

    może pierwsza żona ministrant ze słupska...na przywódcę(czynię) wcale to nie śmiszne,

    Ocena komentarza: warty uwagi (9) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  4. Janos #3020130 | 109.241.*.* 14 gru 2020 09:14

    Ona myli pojęcia. To Konstytucja wypowiedziała jej wojnę.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  5. ooo #3020109 | 95.49.*.* 14 gru 2020 08:04

    xxxxx xxx

    ! - + odpowiedz na ten komentarz

Pokaż wszystkie komentarze (7)