Czwartek, 27 stycznia 2022. Imieniny Anieli, Juliana, Przemysława

Każda kobieta jest piękna!

2021-10-31 14:01:00 (ost. akt: 2021-10-29 10:09:18)

Autor zdjęcia: archiwum prywatne

Od 7 lat jej pasją jest makijaż. To także praca, która sprawia jej ogromną satysfakcję i radość. Poznajcie Martę Glabisz — wizażystkę z Elbląga.

— Zacznijmy od początku. Jak makijaż pojawił się w pani życiu?
— Trenowałam pływanie i to był mój cel życiowy. Kochałam to. Niestety los tak sprawił, że musiałam porzucić te marzenia. To był trudny czas. Wtedy zaczęłam na nowo szukać pomysłu na siebie. Taki mam charakter, że chciałam się szybko usamodzielnić. Zawsze byłam duszą artystyczną. Wszystko musiałam mieć inaczej niż wszyscy, na przykład ozdabiałam swoje ubrania. Wkładałam też dużo serca w malowanie samej siebie. Później zaczęły do mnie przychodzić moje siostry. I tak powoli to się rozkręcało. Chodziłam jeszcze do szkoły, więc bardzo długo byłam samoukiem. Musiałam sama zarobić sobie na kosmetyki, dlatego wszystko szło bardzo powoli. Zresztą chciałam się przekonać, czy ja w tym jestem naprawdę dobra i czy chcę się tym zajmować. To nie jest praca od poniedziałku do piątku, tylko bardziej weekendowa. I z tego trzeba zrobić wszystkie opłaty i jeszcze się utrzymać. Dlatego musiałam wszystko dokładnie przeanalizować.

— Co daje pani ta praca?
— Ta praca daje mi mnóstwo satysfakcji i szczęścia. Gdybym jej nie miała, to nie wstawałabym rano z taką radością. Uwielbiam pracę z ludźmi. Gdy klientka wychodzi ode mnie zadowolona, to bardzo się cieszę. Niczego więcej mi nie trzeba.

— Profesjonalny makijaż kojarzy się głównie z panną młodą, ale w dzisiejszych czasach chyba nie tylko...
— Dokładnie. Kiedyś było tak, że profesjonalny makijaż wykonywało się głównie na ślub i głównie pannie młodej. Teraz natomiast, co mnie bardzo cieszy, są takie czasy, że wszystkie panie chcą wyglądać pięknie, czy to pani, która ma 80 lat, czy dziewczyna przed 18-nastką. Niestety zdarza mi się też, że przychodzą mamy z dziewczynkami przed komunią, żeby je pomalować. Na to się nie zgadzam. Przychodzą też do mnie na przykład panie, które chcą się pomalować przed przywitaniem męża, którego nie widziały wiele tygodni, albo choćby na rozprawę rozwodową.

— Jak wygląda pani praca?
— Mam taką zasadę, że pracuję przy lustrze zakrytym. Przez pierwsze dwa lata go nie zakrywałam, ale zainteresowanie pań tym, co robię, było tak ogromne, że robienie makijażu bardzo się przedłużało. Biorę na siebie dużą odpowiedzialność, zakrywając lustro, ale wiem, że nie przerysowuję urody i makijaż zawsze jest ze smakiem. Rozmawiając z klientką, czuję i widzę, czego ona oczekuje, jakie ma kompleksy i na co zwrócić uwagę. Nie podchodzę do klientek książkowo, bo każda uroda jest indywidualna. Gdy odsłaniam lustro, zawsze jest efekt „wow”.

— Który makijaż najbardziej zapadł pani w pamięci?
— Był to makijaż wykonany pani po wypadku, która miała zdeformowaną połowę twarzy. Dla nas obu było to bardzo emocjonalne spotkanie. I duże wyzwanie dla mnie. Ale poradziłyśmy sobie. Po skończonej pracy obie płakałyśmy. Miałam wiele pań, które przychodziły do mnie po raku. Bez brwi, rzęs. I ja im te brwi rysowałam. Radość po skończonej pracy była ogromna! Najważniejsze dla mnie jest to, żeby klientka, przychodząc do mnie, czuła się komfortowo. Każda pani jest piękna! Staram się, żeby przy mnie czuły się jak gwiazdy! Wyznaję dwie zasady: maluję tak, jakbym sama chciała być pomalowana i postępuję z ludźmi tak, jakbym ja sama chciała być przez nich traktowana.

— Pandemia bardzo osłabiła pani firmę?
— Pandemia bardzo źle wpłynęła na moją prace. Był czas, że nie malowałam w ogóle. Miałam wtedy dwa wyjścia — albo utrzymać jakoś firmę, albo ją zamknąć. Postanowiłam, że muszę się jakoś ratować. Opiekowałam się więc dziećmi, sprzedałam część swoich rzeczy, żeby mieć na opłaty. Pandemia dużo zabrała, ale po niej jest lepiej, niż było przed. Wesela zaczęły się odbywać nawet w środy i w czwartki. I to trwa do dziś. Myślę, że to się już nie zmieni.

— Jakie ma pani plany na przyszłość?
— Z takich bardziej rzeczowych planów, chciałabym w przyszłości, poza makijażem, zająć się jeszcze fotografią. To był mój drugi wybór, gdy zaczynałam karierę zawodową. I to chyba jest moje niespełnione marzenie. Chciałabym pokazywać na zdjęciach, jak piękne są kobiety. Bo każda kobieta ma w sobie to „coś”! Każda jest piękna!
Karolina Król

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB