Reklama

Katował i głodził psy. Zatrzymany 33-letni mieszkaniec Zielonki Pasłęckiej. Film

30/10/2015 14:30

Jedna wychłodzona i odwodniona, z objawami padaczki, druga pobita tępym narzędziem do nieprzytomności w stanie agonalnym. Obie sponiewierane, zmaltretowane, skrajnie wygłodzone i wychudzone. Taki widok przedstawiały dwie suczki, które w czwartek, (29.10) z jednej z prywatnych posesji w miejscowości Zielonka Pasłęcka, odebrali inspektorzy ds. ochrony zwierząt z Pasłęka. Na miejscu policjanci zatrzymali agresywnego i pijanego „opiekuna”. 33-letni mężczyzna trafił do policyjnej celi. Grozi mu do 3 lat więzienia.

[media=z5]274778[/media] Anonimowy telefon z inspektorzy ds. ochrony zwierząt z Pasłęka odebrali w czwartek (29.10) ok. godz. 16.
— Poinformowano nas, że na terenie posesji w Zielonce Pasłęckiej znajdują się wygłodzone i maltretowane psy. Właściciela tych psów znamy od dawna, niekoniecznie z dobrej strony. Wiele razy odbierałam mu szczeniaki, raz zabraliśmy od niego psa z wybitym okiem — mówi Barbara Zarudzka inspektor. ds. ochrony zwierząt z Warmińsko-Mazurskiego Stowarzyszenia Obrońców Praw Zwierząt w Pasłęku. — Na miejsce pojechaliśmy z policją. W domu akurat trwała libacja alkoholowa. Zaczęliśmy poszukiwania psów.

Najpierw inspektorzy znaleźli suczkę leżącą w kojcu przy oborze.
— Ledwo trzymała się na nogach, tak była wychudzona. Potem zaczęliśmy szukać drugiego psa. Właściciel początkowo twierdził, że sunia nie żyje, ale w końcu przymuszony "pękł" i zaprowadził nas za dom, na pole. Tam w krzakach, pod stertą gałęzi leżała skatowana suczka. Na nasz widok zaczęła cicho skamleć. Konkubina mężczyzny zdziwiła się, że pies "jeszcze żyje" — dodaje Zarudzka.

Oba psy trafiły najpierw do „Psiego Raju”, schroniska dla zwierząt prowadzącego przez Stowarzyszenie, a potem do weterynarza.
—Jedna jest ciężko pobita, ma całą napuchniętą i częściowo zdartą kufę. Praktycznie nie reagowała na bodźce zewnętrzne. Dziś jest już trochę lepiej. Druga suczka była odwodniona i wychłodzona, ma napady nerwowe, podobne do padaczki - mówi Diana Czaus, lekarz weterynarii. — Obie suczki są skrajnie wygłodzone.

Skatowanym zwierzakom podano leki przeciwwstrząsowe i przeciwobrzękowe, ogrzano je i nawodniono. Dochodzą do siebie, ale potrzebne będą dodatkowe konsultacje neurologiczne i długa rehabilitacja: w wyniku zagłodzenia suniom praktycznie całkiem zanikły mięśnie. Inspektorzy z Pasłęka podkreślają, że zrobią wszystko, by "opiekun" zwierząt dostał zasłużoną karę.
— Zawnioskujemy o dozgonny zakaz trzymania przez niego zwierząt. Będziemy mu chcieli odebrać także trzeciego psiaka - samca, który na razie został na posesji — dodaje Barbara Zarudzka. — To co się przydarzyło tym suczkom to jest bestialstwo: ta rodzina musi za to ponieść dotkliwą karę, nie w zawieszeniu, ale karę więzienia.

Agresor trafił do policyjnej celi. Może odpowiedzieć za znęcanie się nad zwierzętami ze szczególnym okrucieństwem. Grozi za to kara do 3 lat więzienia.
Odebrane suczki pozostaną na razie w schronisku w Pasłęku. Inspektorzy będą szukali dla nich nowego domu.
AS
[gallery=4]78043[/gallery]

[youtube]https://youtu.be/vwM9CmV6sjU[/youtube]

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo DziennikElblaski.pl




Reklama