To nie będzie złota jesień. Polacy otrzymają niższą emeryturę niż minimalna?

2024-04-05 15:15:09(ost. akt: 2024-04-05 15:15:46)
Nawet 335 zł więcej miesięcznie do emerytury? To może cieszyć

Nawet 335 zł więcej miesięcznie do emerytury? To może cieszyć

Autor zdjęcia: pixabay.com

Rośnie problem emerytur groszowych. Ocenia się, że ok. 2030 roku już niemal 600 tys. Polaków będzie otrzymywać niższą emeryturę niż minimalna. A to oznacza, że tych, którzy nie mają wsparcia rodziny czy oszczędności, czeka na starość bieda.
W Polsce przepaść między emeryturami jest ogromna. Jedni dostają grube tysiące, a inni kilka groszy. I to dosłownie, bo nawet dwa grosze, trudno więc nawet mówić tu o emeryturze, bo na usta ciśnie się zgoła inne słowo. Jednak sami nawarzyliśmy sobie tego piwa i dziś nie bardzo wiemy, jak je wypić.
A problem nasila się z każdym rokiem. Na koniec 2023 roku emerytury groszowe, a więc poniżej minimalnej emerytury otrzymywało 396,8 tys. osób, dwa lata wcześniej takich osób było 365,3 tys., a w 2020 roku ok. 310 tys.
Problem tzw. emerytur groszowych jest konsekwencją reformy systemu emerytalnego w 1999 r., która zniosła 15-letni staż pracy jako kryterium otrzymywania emerytury.

Nawet jedna składka

Obecnie nasza emerytura, którą wypłaca ZUS, uzależniona jest wyłącznie od zgromadzonych składek.

I w każdym przypadku ZUS musi wypłacić świadczenie.

— Dziś z każdej wpłaconej składki, nawet tej jednej, po osiągnięciu wieku emerytalnego przez daną osobę i złożeniu wniosku o emeryturę Zakład Ubezpieczeń Społecznych wylicza emeryturę. I nawet jeśli z tego wyliczenia wynika kilka groszy, to takie świadczenie jest wypłacane — wyjaśnia Anna Grabowska, regionalny rzecznik prasowy ZUS województwa warmińsko-mazurskiego.

Jak to możliwe, że ludzie dostają tak śmieszne kwoty, skoro najniższa gwarantowana emerytura w Polsce od marca tego roku wynosi 1780,96 zł brutto, czyli 1620,67 zł netto? Bo trzeba pamiętać, że od emerytury i renty odliczana jest zaliczka na podatek dochodowy i składka na ubezpieczenie zdrowotne, z tym że świadczenia do 2500 zł brutto są zwolnione z PIT.

To prawda. Jednak żeby dostać tę minimalną emeryturę, trzeba osiągnąć nie tylko wiek emerytalny, ale też mieć odpowiedni staż pracy. Dla kobiet jest to 20 lat, a dla mężczyzn – 25 lat. I jeśli spełniają te wymogi, to niejako z urzędu ma się zagwarantowaną minimalną emeryturę, nawet jeśli zgromadzone przez nich składki nie pozwalają na wypłatę co miesiąc takiego świadczenia.

Kilka groszy na życie

Groszowe emerytury to problem osób, które płaciły okazjonalnie składki, i to z różnych powodów, bo tu nie można jedną miarą mierzyć wszystkich, choćby matki wychowujące dzieci czy ludzi, którzy często nie mając wyboru, pracowali na tzw. śmieciówkach – umowach, od których nie były odprowadzane składki emerytalne. Niestety teraz ponoszą tego konsekwencje.

Przed marcową waloryzacją najniższą emeryturę, którą wypacał olsztyński oddział ZUS, wynosiła 22 grosze. Dostawała ją kobieta, która na emeryturę przeszła w wieku 61 lat. Nie ma kapitału początkowego, a jej staż składkowy wynosił 10 dni. Z kolei najniższa emerytura, którą wypłacał elbląski oddział ZUS, wynosiła 1,35 zł. Otrzymywał ją mężczyzna, którego staż składkowy również wynosi tylko 10 dni. Waloryzacja, która podniosła świadczenia o 12,12 proc., niewiele zmieniła sytuację tych osób.

Jak przeżyć za te kilkadziesiąt groszy? To oczywiście niemożliwe. Dlatego coraz więcej mówi się o zmianach. Jednak nie w kierunku podniesienia tych groszowych świadczeń do minimalnej emerytury, bo byłoby to po prostu niesprawiedliwe wobec tych, którzy prze lata pracowali i odkładali na swoją emeryturę.

Czas na zmiany

Wielu ekspertów uważa, że należy się przede wszystkim określić minimalny staż pracy, który uprawniałby do comiesięcznej emerytury. Tu padają propozycje 5 ,10 i 15 lat. Trzeba też określić kwotę minimalnego świadczenia, która powinna być wypłacana co miesiąc. Bo choć już ponad 80 proc. seniorów otrzymuje świadczenia emerytalne bezpośrednio na rachunek bankowy, to do wielu osób emerytury trafiają poprzez pocztę, przynosi je listonosz. A to kosztuje i dochodzi do absurdów, że koszt przekazu pocztowego często wielokrotnie przekracza kwotę przekazanej emerytury. Są to też koszty dla systemu.

I tu rodzi się pytanie, jak przekazać to należne świadczenie, które byłoby poniżej ustalonego minimum progu, seniorom? Coraz więcej jest głosów za tym, aby pieniądze te przekazywać raz w roku i to wraz z „trzynastką”, do której mają prawo wszyscy emeryci i renciści.

Rządzący jak dotąd nie mówią o konkretnych zmianach, ale widzą problem. Wskazuje na to chociażby odpowiedź Agnieszki Dziemianowicz-Bąk – ministra rodziny, pracy i polityki społecznej, na szczegółowe pytania posłów podczas exposé Donalda Tuska.

— Pragnę podkreślić, że dostrzegamy problem osób, które nie nabyły prawa do emerytury najniższej bez swojej winy, w szczególności w wyniku trudnej sytuacji społeczno-gospodarczej w okresie transformacji systemowej (np. długotrwałe bezrobocie). Podejmiemy prace w zakresie możliwości poprawy sytuacji tej grupy osób — zapewniła szefowa MRPiPS.

Andrzej Mielnicki