Sobota, 18 sierpnia 2018. Imieniny Bogusława, Bronisława, Ilony

Fabryka mydła

2015-01-10 10:00:00 (ost. akt: 2015-01-13 13:00:14)
Dom i biuro firmy A. Siede, z lewej Brama Targowa, z prawej willa F. Schichau

Dom i biuro firmy A. Siede, z lewej Brama Targowa, z prawej willa F. Schichau

Autor zdjęcia: arch. Lecha Słodownika

Był to jeden z ważniejszych zakładów przemysłowych w mieście. Przerabiano w nim oleje i tłuszcze niemal z całego świata, produkowano mydło oraz proszek do prania. Założycielem fabryki w 1867 r. był Emil Siede, którego rodzina pochodziła z leżących przy granicy z Litwą Stołupian.

Emil Siede urodził się w 1840 r. jako syn zegarmistrza w Stołupianach (niem. Stallupönen, dzisiaj Niestierow w obwodzie kaliningradzkim) i otrzymał wykształcenie w szkole realnej w Królewcu. Szkołę opuścił mając 17 lat, aby rozpocząć praktykę u swojego szwagra E. Freytaga, właściciela fabryki mydła i wytwórni oleju w Bartoszycach. W fabryce tej przerabiano siemię lniane dostarczane z carskiej Rosji, tłoczono je i wyrabiano olej lniany służący częściowo do celów jadalnych oraz do wytwarzania szarego mydła. Wówczas szare mydło było najważniejszym środkiem czystości używanym w pralniach i gospodarstwach domowych. Natomiast mydła toaletowe wyrabiano z zamorskiego oleju kokosowego i uznawane były one za wytworny środek do pielęgnacji ciała.

Zła sytuacja robotników
Po zakończeniu praktyki w Bartoszycach Emil Siede ruszył w wielki świat. Pracował m.in. w Offenbach nad Menem, w Kolonii, Bazylei, Monachium, Dreźnie i 1865 r. w Wiedniu, w fabryce Milly-Kerzen, jednej z największych fabryk stearyny i mydła w tamtych czasach. Produkcja mydła wszędzie była taka sama, a chemia olei i tłuszczów dopiero raczkowała.

Do produkcji służyły prawie wyłącznie tłuszcze z rzeźni i olej lniany. W wiedeńskiej fabryce pracowali robotnicy z wielu krajów cesarstwa austrowęgierskiego: Niemcy, Węgrzy, Chorwaci, Serbowie itd. Pruskiego porządku i czystości E. Siede tu nie zauważył. Płace były niskie, a sytuacja socjalna robotników bardzo zła. Prusy były wówczas znienawidzone, gdyż zmierzały do zjednoczenia pod swoim berłem rozkawałkowanych Niemiec. Gdy pewnego razu E. Siede pokazał współpracownikom w fabryce pruskie talary, wzbudził zazdrość i zawiść. Nadano mu przezwisko „Bismarck” i spotkały go drwiny i szykany. W efekcie tej nagonki musiał szybko wracać do Niemiec. Klęska Austrii w wojnie z Prusami pod Sadową 3.6.1866 r. zakończyła ten etap historii. Emil Siede myślał o usamodzielnieniu się w Prusach Wschodnich i najpierw wziął pod uwagę Ełk, ale ostatecznie wylądował w Elblągu. Tutaj, przy Bramie Targowej, przy ulicy Staromiejskiej Wałowej kupił teren i założył małą fabrykę pod nazwą: E. Siede, Fabryka Mydła, Elbląg. Na początku wykorzystał mały spadek po ojcu, którego stracił już w wieku 12 lat. Przez pierwsze lata pracował siedem dni w tygodniu, a jego żelazny zapał zwrócił uwagę żydowskiego bankiera J. Löwensteina, który wsparł go pożyczką. Zaufał młodemu fabrykantowi, który nie tylko punktualnie spłacał kredyt, ale do końca życia pozostał wierny jego bankowi. W ciągu kilku lat firma zdobyła uznanie, a E. Siede stał się niekwestionowanym autorytetem w przemyśle mydlarskim. Lokum firmy stało się wkrótce za małe i trzeba było dokupić działki sąsiednie przy Bramie Targowej. Pod koniec XIX w. możliwości rozbudowy firmy w tym miejscu zostały wyczerpane, zwłaszcza składowanie surowców dostarczanych drogą wodną. Dlatego E. Siede kupił w 1896 r. przy ul. Kotwicznej nad rzeką Elbląg, naprzeciwko drugiej stoczni Schichaua zwanej „stocznią rosyjską”, duży teren i zbudował wielką halę magazynową oraz kilka szop. Powstało dogodne miejsce wyładunkowe dla olei, łoju z bydła i owiec, tłuszczów i chemikaliów dostarczanych parowcami z zagranicy, zwłaszcza z Argentyny i Urugwaju. Produkty fabryki obejmowały mydła domowe wszelkiego rodzaju, mydło w proszku i mydła toaletowe aż do perfumowanych produktów luksusowych. W celu nadania swym wyrobom znaku towarowego, E. Siede zarejestrował w 1897 r. jako znak ochronny motyla (pawie oczko).

Trudne lata po wojnie
W 1900 r. wprowadził się do nowego budynku mieszkalnego i biurowego przy Bramie Targowej, który w stylu secesyjnym wybudował elbląski architekt O. Depmeyer. Do E. Siede należała również kamienica przy ul. Św. Ducha 11. On sam był współzałożycielem Centralnego Związku Przemysłu Mydlarskiego, a w Elblągu był członkiem Kolegium Starszyzny Kupiectwa, radcą handlowym przy Sądzie Okręgowym i radcą miejskim. Nadzorował referat zajmujący się Bażantarnią (bez gospodarki leśnej) oraz sprawami kościelnymi gmin patronackich Św. Marii, Św. Anny, Trzech Króli i Bożego Ciała. Na początku 1916 r. zamieszkał w Berlinie. Władze miejskie na odejście nadały mu honorowy tytuł „Najstarszego”. Zmarł w Berlinie w marcu 1921 r. Jego prochy złożono w grobowcu rodzinnym na cmentarzu Św. Marii w Elblągu. Jeszcze przed śmiercią, w styczniu 1913 r. przekazał fabrykę synowi Arnoldowi (ur. 1886 Elbląg), który z miejsca rozpoczął jej przebudowę według najnowszego stanu chemii i techniki. Ale plany te zniweczył wybuch I wojny światowej. Doszły nowe zadania techniczne, m.in. ze wszystkich tłuszczów przeznaczanych na produkcję mydła trzeba było odciągać glicerynę, niezbędną do produkcji nitrogliceryny i dynamitu. W 1916 r. został powołany do wojska, a pod koniec 1917 r. został kierownikiem nadzoru przemysłu mydlarskiego w guberni warszawskiej. Urząd ten sprawił mu wiele problemów, ponieważ Polacy, a właściwie żydowscy handlarze tłuszczami i środkami piorącymi, nie uznawali wzorców niemieckich. Po wojnie nadeszły trudne lata, inflacja oraz brak dewiz na import olei i tłuszczów. Zakupiono jednak nową instalację kotłową i podwyższono komin. W produkcji zaczęto stosować tran wielorybi.
Od 1922 r. Arnold Siede pełnił funkcję wicekonsula Szwecji w Elblągu. Wice-konsulat obejmował obszar całych Prus Wschodnich. Na budynku mieszkalnym i biurze przy Bramie Targowej znajdował się emaliowany szyld wskazujący siedzibę szwedzkiego wicekonsula. Przy oflagowaniu miasta, oprócz flagi niemieckiej, powiewała tutaj zawsze flaga Królestwa Szwecji.

Tak zwany
nr RiF 0145

Podczas II wojny światowej zakłady produkujące na potrzeby Wehrmachtu, aby nie szkodzić unieruchomionym fabrykom, nie mogły oznaczać swoich wyrobów znakami firmowymi. Produkty elbląskiej fabryki mydła i proszku miały tzw. numer RiF 0145. Ale i tak korzystnie wyróżniały się od wielu innych producentów i ludność chętniej kupowała mydło oraz proszki sygnowane tym znakiem. Fabryka została zamknięta 23.1.1945 r. - 144 robotników straciło nie tylko pracę, ale i swoją ojczyznę. Właściciel zakładu Arnold Siede, po bogatej w przygody ucieczce, znalazł nowe miejsce pobytu w Uelzen. Tutaj wszedł w związek z hamburską firmą importową i prowadził handel hurtowy. Wiosną 1953 r. wycofał się z interesu i zamknął działalność. Zmarł w Uelzen w 2005 r.
Na temat jego firmy krążyło w przedwojennym Elblągu wiele dowcipów. Oto jeden z nich. Dwie świeżo upieczone mężatki spotykają się wkrótce po ślubie i wymieniają doświadczenia. Jedna mówi: Wyobraź sobie, że podczas gotowania pomyliłam płatki owsiane z płatkami mydlanymi Siede! - No i co mąż na to powiedział? „Nic, spienił się!”

Źródło: Dziennik Elbląski

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB